kapitał ludzki

Aztecki orzeł, chiński smok: Efekty zewnętrzne kapitału ludzkiego w globalnych łańcuchach wartości

Niedawno ukończyłem ostateczną wersję mojego najnowszego artykułu naukowego zatytułowanego: “Aztec Eagle, Chinese Dragon: Strategic Rivalry between Mexico and China in Global Value Chains in the Context of the Trans-Pacific Partnership”, którego angielski tytuł w dużej mierze wyjaśnia cel badawczy artykułu – badam w nim jak międzynarodowe układy prawne (traktaty o wolnym handlu) wpływają na konkurencyjność handlową danego kraju.

W dzisiejszym wpisie chciałbym jednak zająć się kwestią, która nie jest głównym zagadnieniem tegoż artykułu, konkretnie efektami ‘ulepszania’ (przesuwania się do wysokomarżowej produkcji w przypadku artykułu) w ramach globalnych łańcuchów wartości. Mój artykuł głównie przedstawia rywalizację między Meksykiem i Chinami o pożądany status ostatniego szczebla drabiny w łańcuchu prowadzącym do amerykańskiego konsumenta. W obecnym wpisie chciałbym się zająć motywami, kierującymi tymi dwoma państwami.

Prostą odpowiedzią na zadane powyżej pytanie jest fakt, że kraje usiłują uzyskać jak najwyższe marże z wykonywanej produkcji i z pewnością jest to jeden z czynników napędzających opisywaną rywalizację. Lecz istnieje jeszcze jedna wielka zaleta znajdowania się na samej górze tego ‘łańcucha pokarmowego’ – są to efekty zewnętrzne kapitału ludzkiego. Pokrótce efekty zewnętrzne polegają na tym, iż jednostki, które mają intensywne relacje z innymi jednostkami, korzystają z przepływu kapitału ludzkiego, czyli na przykład meksykański ośrodek produkcyjny (który ma niższy poziom zakumulowanego kapitału ludzkiego od swoich amerykańskich partnerów) będzie gromadził większą ilość kapitału ludzkiego za sprawą interakcji z kontrahentami. Na poziomie fabryki, polecam niniejsze badanie oparte o analizę empiryczną.

Dlaczego zatem Meksyk i Chiny pozycjonują się tak, by być jak najbliżej (dotyczy to przynajmniej ich klastrów gospodarczych) amerykańskich firm międzynarodowych, które koordynują dany globalny łańcuch wartości? Dzieje się tak, ponieważ nie dość, że taka strategia zapewnia większy udział w zyskach, zapewnia ona również akumulację kapitału ludzkiego i awans do wysokomarżowej produkcji, za sprawą poniższych efektów:

  1. Większe efekty zewnętrzne kapitału ludzkiego prowadzą do skracania dystansu w dziedzinie produktywności
  2. Co z kolei generuje większą wartość dodaną
  3. Doprowadzając do wyższego poziomu innowacyjności w gospodarce, która początkowo była uboższa w kapitał ludzki
  4. Przesuwając tą gospodarkę bliżej granicy technologicznej (to jest właśnie proces rozwoju gospodarczego!)

Oczywiście zarówno Meksyk jak i Chiny chcą nadal rosnąć i uniknąć pułapki dochodu średniego, tak więc ‘wysysanie’ kapitału ludzkiego z bardziej zaawansowanych gospodarek jest z pewnością dobrą strategią, nie tylko w przemyśle, chociaż efekt w produkcji jest prawdopodobnie najbardziej zauważalny w obu krajach, jako że ich model wzrostu oparty jest głównie na eksporcie dóbr przemysłowych. Co prawda istnieją osoby, które przecząistnieniu powyższego efektu, lecz możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, iż opinie takie należą do mniejszości.

Jak radzą sobie Meksyk i Chiny w doganianiu krajów bogatych za pomocą efektów zewnętrznych kapitału ludzkiego?

Jak zatem wiedzie się Meksykowi i Chinom w ich strategii wysysania kapitału ludzkiego? By zrozumieć zjawiska, zachodzące w obu gospodarkach, należy najpierw zbadać naturę globalnych łańcuchów wartości, które są pożądanym przez oba kraje mechanizmem przelewania się kapitału ludzkiego. Zgodnie z twierdzeniami w moim artykule naukowym:

Craig i Mudambi proponują definicję i rację bytu dla globalnych łańcuchów wartości, twierdząc:

“GVCs [Global value chains, ang. globalne łańcuchy wartości] istnieją, gdy produkcja jest podzielona na części składowe i rozproszona geograficznie. Obejmują one wszystkie czynności powiązane z produkcją danego dobra lub usługi i dostarczenia ich do użytkownika końcowego. Fragmentacja GVCs oparte na ich częściach składowych jest szczególnie interesującą propozycją dla krajów rozwiniętych, takich jak USA, z powodu wysokich amerykańskich płac i relatywnej otwartości gospodarki“.

Ci sami autorzy również zauważają, że w ostatnich dwóch dekadach globalne łańcuchy wartości zmieniły oblicze handlu międzynarodowego, pozwalając na dzielenie procesów wytwórczych i biznesowych na coraz mniejsze moduły, z których każdy może być produkowany i/lub dostarczany przez wyspecjalizowany klaster produkcyjny lub usługowy. Niesie to ze sobą konsekwencje dla wszystkich rywalizacji handlowych. Podczas gdy w cytowanym przykładzie produktów z Chin i Nowej Hiszpanii, które docierały do Europy w okresie kolonialnym, towary te były produkowane lub wydobywane od początku do końca w krajach pochodzenia, w obecnych czasach większość produktów podlegających handlowi na skalę globalną produkuje się za pomocą szeregu działań importowych i eksportowych coraz bardziej złożonych towarów o coraz większej wartości dodanej.

Gospodarka światowa przeszła od dominującej roli handlu towarami gotowymi do udziału w łańcuchach wartości i łańcuchach dostawczych, gdzie im wyżej znajduje się dany producent, tym większe czerpie zyski i wymaga tym bardziej złożonej technologii i półproduktów. Jak zawsze, znajdowanie się blisko konsumenta końcowego jest opłacalne, lecz struktura nowoczesnego handlu podniosła stawkę gry. Tym samym każdy klaster produkcyjny, którego przykładami są chińskie wybrzeże lub meksykańskie zagłębie przemysłowe, stara się oferować doskonałość pod względem technologicznym i logistycznym w ramach wysoko wyspecjalizowanych klastrów produkcji, wiedzy i know-how. Te klastry są nieruchomym elementem globalnych łańcuchów wartości, podczas gdy firmy prowadzące niektóre (lub czasem większość) etapy globalnej produkcji są bardzo mobilnym elementem. W tym artykule skupiam się na elemencie nieruchomym – na klastrach, które wykorzystują efekty skali i aglomeracji by uzyskać przewagę komparatywną i w celu przesunięcia się bliżej ostatecznego produktu danego GVC.

Zatem chińsko-meksykańska rywalizacja odbywa się w kontekście światowego handlu, który jest coraz bardziej podzielony na modularne ośrodki specjalizujące się w konkretnych komponentach danego łańcucha wartości. 

A dla wielu produktów i firm wiodących (międzynarodowych firm, które koordynują lub kontrolują łańcuchy wartości) istnieje zaledwie jeden ośrodek produkcji o najwyższej wartości dodanej – na samym końcu (oraz na granicy technologicznej) procesu. Dlatego też ktokolwiek zajmie to miejsce w ramach szlaków handlowych prowadzących z Azji do Ameryki Północnej będzie miał największe szanse do wejścia do klubu krajów bogatych. To jest właśnie stawką w tej grze i w przypadku Meksyku i Chin, zwycięzca bierze wszystko – kraje te konkurują o ten sam rynek i za pomocą podobnych produktów eksportowych.

Powinniśmy zatem zapytać się, kto właściwie wygrywa w tym wyścigu. Do niedawna odpowiedzielibyśmy, że wygrywają Chiny:

Ryc. 1. Globalny eksport, Meksyk i Chiny, 1963-2007 (w miliardach USD)

meksyk chiny

Źródło: WTO, International Trade Statistics 2007, http://www.wto.org/english/res_e/statis_e/its2007_e/its07_toc_e.htm (23.02.2014)

Zarówno na skalę światową (patrz powyżej), jak i na skalę rynku amerykańskiego (patrz poniżej):

Ryc. 2. Meksyk i Chiny: eksport do USA 2000-2007 (w miliardach USD)

meksyk chiny

Źródło: U.S. Census Bureau, U.S. Imports for Consumption for Selected World Areas and Top Ten Countries, Foreign Trade Statistics

Lecz ten trend ulega obecnie odwróceniu, szczególnie w świetle obecnie trwających negocjacji dotyczących Partnerstwa Transpacyficznego (ang. TPP). Meksyk może uzyskać dostęp do krajów specjalizujących się w dostarczaniu taniej siły roboczej (przykładowo Wietnam, Kambodża, Indonezja), rozwiązując swoje problemy pozyskiwania nakładów produkcyjnych, jednocześnie kraj ten jest aktywnym uczestnikiem strefy wolnego handlu NAFTA, co z kolei otwiera możliwość stworzenia globalnego łańcucha wartości z wymienionych krajów Azji Południowo-Wschodniej, poprzez Meksyk, do Stanów Zjednoczonych, wykluczając Chiny z przepływów handlowych. 

Taki obrót spraw mógłby przyczynić się do oddalania się Meksyku od Chin w dziedzinie PKB per capita, zamiast scenariusza, w którym Państwo Środka dogania kraj latynoski. W końcu bardziej bezpośrednie interakcje z amerykańskim rynkiem konsumenckim i amerykańskimi firmami bogatymi w technologię i kapitał ludzki, oznacza szybsze tempo doganiania USA.

W artykule naukowym wymieniam zalety Meksyku, które mogą się przyczynić do takiego rozwoju wydarzeń:

Powracając do wysiłków Meksyku, mających na celu pozycjonowania się na samej górze GVC biegnącego z Azji do Ameryki Północnej, ten latynoski kraj ma kilka zalet, które mogą mu pozwolić na zachowanie lub przejęcie wysokomarżowej produkcji:

1. Niższe koszty transportu

2. Krótszy czas od wyprodukowania do sprzedaży na rynku

3. Łatwiejsza komunikacja i nadzór nad produkcją

4. Większa elastyczność dotycząca zmian produkcji

5. Bardziej przejrzyste regulacja rządowe

6. Lepsza ochrona praw własności intelektualnej

Tymczasem Chiny…

Borykają się z kilkoma wyzwaniami:

1. Umacnianie się chińskiej waluty

2. Rosnące koszty pracy w zagłębiu przemysłowym

3. Rosnące koszty importowanych nakładów

4. Rosnący popyt ze strony chińskiej klasy średniej

5. Rosnące koszty transportu produktu końcowego do Ameryki Północnej

Jeśli dodamy do tego uwarunkowania polityczne, które nie sprzyjają chińskiemu członkostwu w TPP w najbliższej przyszłości, można podsumować sytuację następująco:

Obecną przewagą Meksyku jest jego członkostwo w stowarzyszeniu NAFTA, co pozwala na preferencyjny dostęp do amerykańskiego konsumenta, podczas gdy silną strona Chin jest układ o wolnym handlu, podpisany z krajami ASEAN, który pozwala im na lepsze warunki pozyskiwania tanich nakładów produkcyjnych. Tym samym, choć Chiny wciąż są dominującym eksporterem w globalnych łańcuchach wartości, prowadzących z Azji do Ameryki Północnej, oraz pomimo starań azjatyckiego kolosa, mających na celu wejście do wysokomarżowej produkcji przemysłowej, wdrożenie Partnerstwa Transpacyficznego, które obejmowałoby Meksyk, stawiałoby Chiny w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej w porównaniu ze swoim latynoskim rywalem.

Wprowadzenie TPP być może doprowadzi do uzdrowienia relacji handlowych na linii Meksyk-USA, które uległy pogorszeniu do pewnego stopnia w wyniku agresywnej ekspansji handlowej Chin. Wspomniana umowa wykracza daleko poza obniżanie stawek celnych, wprowadzając wiele rozwiązań, które mają za zadanie optymalizację łańcuchów dostawy i harmonizację standardów. W rezultacie, w wyniku nie uczestniczenia (lub wykluczenia) Chin w TPP, azjatyckie państwo ryzykuje utratę znacznej części udziału rynkowego na rzecz meksykańskiego rywala, co w konsekwencji może wpędzić Chiny w pułapkę dochodu średniego, w miarę jak Państwo Środka nie będzie w stanie przekwalifikować się na produkcję o wyższej wartości dodanej.

 Innymi słowy, stawiam na azteckiego orła w tym wyścigu o akumulację kapitału ludzkiego. Choć istnieje wiele czynników, które zadecydują o rezultacie tej chińsko-meksykańskiej rywalizacji, wymieniony przeze mnie aspekt jest jednym z decydujących. W końcu bez odpowiedniej ilości kapitału ludzkiego nie sposób stworzyć nowoczesnej i innowacyjnej gospodarki.

Niniejszy artykuł stanowi zredagowaną wersję oryginalnego wpisu, który po raz pierwszy został opublikowany na stronie: www.janfabisiak.com

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.