Upadłe państwa, państwa pozorne

Fukuyama przeszło dekadę temu wskazał jako jedno z najważniejszych zagadnień w XXI wieku budowanie państwa. Koncept, że to właśnie tworzenie i utrzymywanie państwa jest kluczowym wyzwaniem i problemem naszych czasów może zaskakiwać i to z dwóch powodów.

Dominujący nurt neoliberalizmu zdaje się zakładać, nawet jeśli nie w praktyce, to w swoich założeniach minimalizację roli państwa na rzecz działań (samo-)organizującego się społeczeństwa, poddanego twórczej grze rynkowej. Takie podejście budzi wielki, i to w skali globalnej, opór; lecz trudno dziś znaleźć nurt polityczny, który bez żadnych zastrzeżeń można by uznać za apologetę państwa. Powód drugi jest taki, że gdy spojrzymy na mapę świata, to dostrzeżemy że instytucja państwa uzyskała w XX wieku całkowite zwycięstwo jako forma organizacji ludzkiej. Stan ten może nam wydawać się oczywisty, ale warto prześledzić mapy sprzed 200 lat, by dostrzec duże połacie „białych plam”, które będą się zwiększać jak tylko będziemy cofać się w czasie. Gdy przeskoczymy o tysiąclecia to zauważymy, że w organizacji typu państwowego żyły raczej nieliczne grupy ludzkie, skupione często w małych miastach-państwach. Rody, związki plemion, wodzostwa, ordy – wypełniały przestrzenie wszystkich kontynentów.

Nie podejmując próby zdefiniowania państwa, definiowanego w najróżniejszy sposób już od czasów Arystotelesa, można stwierdzić, że wyróżnia się ono największym złożeniem i najbardziej skomplikowaną postacią, w porównaniu z innymi formami organizacji ludzkich, w którego obrębie wyłania się czy też krystalizuje specyficzna dlań forma działalności: polityczność. Państwo zawsze oddziaływały na społeczeństwa zorganizowane w odmienny sposób, z nim sąsiadujące, tak że po pewnym czasie same zaczynają się reorganizować i przybierać w formę państwową. Dziś powszechność państwa powoduje, że znika nam z pola widzenia świat gdy nie było ono tak wszechobecne.

Obraz jednak jaki posiadamy, spoglądając na mapę, gdzie prawie wszystkie ziemskie lądy podzielone są pomiędzy konkretne państwa, może być zwodniczy. Państwa te mamią nas również sporym podobieństwem do siebie, zjawiskiem również w skali historii raczej świeżym. W czasach Machiavellego każde miasto włoskie posiadało swój specyficzny ustrój, gdzie różne były nie tylko nazwy ale często i fundamentalne rozwiązania.

Dziś większość państw świata pod względem ustroju imituje siebie nawzajem: parlamenty, prezydencji, konstytucje, ministrowie, no i oczywiście obywatele ze swoimi prawami. W świadomości dokonało się nawet utożsamienie ustroju z państwem – tak że demokratyczne państwo wydaje się być jedynym możliwym. Obraz ten jednak jest pozorny. Państwa świata, nawet jeśli zorganizowane wedle tych samych zasad i norm ustrojowych, różnią się zasadniczo swoją kondycją, której określenie to coś więcej niż stan budżetu i ilość autostrad.

Foreign Policy od wielu lat publikuje indeks (Fragile States Index) określający „zdrowie” państw, ze szczególną uwagą skupioną na tzw. państwach upadłych (failed states). Miejsce państwa na tej liście określa stan gospodarki, społeczeństwa oraz warunki polityczne. Wedle twórców raportu większość państw na świecie, jeśli nawet nie jest upadła, to takim upadkiem zagrożona – co może budzić sceptycyzm i pytania czy wymagania jakie stawia się „zdrowemu” państwu nie są zbyt wygórowane, ale i tak uświadamia nam to jak kruche potrafią być te najbardziej złożone organizmy.

Gdy mowa o państwach upadłych na myśl przychodzą kraje, w których toczy się wojna domowa i których instytucje w ogóle lub prawie w ogóle nie działają: to takie państwo, które nie potrafi swoim mieszkańcom zapewnić podstawowych ram ich działania. Nawet jeśli przyjąć liberalną szkołę myślenia, która zakłada samoorganizacje się społeczeństwa poza państwem (rozumianym w tym przypadku bardziej jako struktura władzy), to przykład Somalii, Iraku czy Syrii stanowi dla tej teorii spore wyzwania.

2015heatmap

Oczywiście najłatwiej jest, posługując się takimi przykładami jak Somalia, w której od 1991 roku toczy się wojna domowa, stwierdzić, że upadek państwa to efekt społecznego i politycznego kryzysu, który nieopanowany w pewnym momencie przeradza się w otwarty konflikt owocujący dekompozycją organów władzy: brakiem zdolności do utrzymania policji, wojska i ogólnej praworządności. I choć konflikt ten od 2011 r. wszedł w spokojniejszą fazę – choćby za sprawą zewnętrznej pomocy, i ogranicza się już dziś wyłącznie do zwalczania terrorystów z Al-Shaadad, to Somalia (rząd) dalej nie jest w stanie zapewnić realizacji podstawowych potrzeb obywateli.

Podobnie gdy bierzemy za przykład Republikę Środkowej Afryki, gdzie od 2012 r. trwa rebelia muzułmanów zorganizowanych w militarnej grupie Seleka, która z czasem przerodziła się w wojnę między chrześcijanami a islamską mniejszością. Te przykłady mają charakter oczywisty – rząd nie działa, w państwach działają grupy paramilitarne uniemożliwiające ewentualne wyłonienie nowego porządku politycznego. Można stwierdzić, że to nie tyle co niedziałanie państwa jest źródłem problemu, co przemoc.

Nierzadko istnieją przykłady państw teoretycznie posiadających wszystkie niezbędne dla nich instytucje, posiadających też symboliczne znaczenie jako atrybuty państwa. Ale o których zdrowiu nie możemy pozytywnie zaświadczyć, tym samym co innego chyba niż słabość administracyjne sprawia zachwianie państwa w jego funkcjonowaniu. Przykłady choćby takich krajów: Meksyk, Rosja, Gwatemala czy Honduras pokazują nam nie tylko państwa źle działające, w których występuje nie rzadko przemoc na dużą skalę (jak kartele narkotykowe), przekonuje, że źródło upadku państwa musi być odszukane gdzie indziej. W ostatnich dniach jesteśmy świadkami zamieszek oraz protestów w Hondurasie oraz w Gwatemali przeciw rządom prezydentów Juanowi Orlandowi Hernándezowi i Otto Perezowi Milinie.

Wszystko rozpoczęło się gdy Trybunał Konstytucyjny Gwatemali odmówił wszczęcia procedury odsunięcia prezydenta Gwatemali, Miliny, oskarżonego o udział w aferze La Linea – tym mianem określa się sieć powiązanych ze sobą wysoko postawionych urzędników państwowych, którzy uczestniczyli w procederze defraudacji pieniędzy publicznych. Wielu urzędników już zostało zatrzymanych, najważniejszym był Juan Carlos Monzon, który był prywatnym sekretarzem wiceprezydent, Roxany Baldetii (która zrezygnowała ze stanowiska). 16 kwietnia aresztowano 22 osoby. W badanie sprawy korupcji w Gwatemali zaangażowane jest ONZ – działa specjalna Międzynarodowa Komisja Przeciw Bezprawiu w Gwatemali. Od wielu dni opozycja, złożona z różnych grup, protestuje, chcąc zmusić prezydenta do ustąpienia.

Prawdopodobnie idąc za przykładem Gwatemalczyków, mieszkańcy Hondurasu również wyszli na ulice – gdy obrońca generalny ujawnił istnienie przestępczej siatki kierowanej przez byłego prezesa zakładu ubezpieczeń społecznych. Protesty podsyca były prezydent, Zelaya, odsunięty od władzy przez wojsko w 2009 r. na wniosek Sądu Najwyższego Hondurasu, który oskarżał go o naruszenie konstytucji. Oba wydarzenie porównuje się do Arabskiej Wiosny, także żądanie jakie są formułowane przez protestujących zamykają się w obrębie ogólnie pojętej demokratyzacji (większej partycypacji obywateli) oraz reform – często przejawiają one nieufność do państwa i jego możliwości, zarazem jednak oczekując od tego państwa działania, na przemian definiowanego jako władza lub jako zorganizowane społeczeństwo.

Żądania „większej partycypacji” ludu/społeczeństwa we władzy ma posmak populizmu i ignoruje fakt, że to w samym społeczeństwie mogą być zawarte mechanizmy patologiczne – winą za problem obarcza się zewnętrznie pojmowane państwo. Przykłady państw, które pozornie działają posiadając wszystkie atrybuty dla niego charakterystyczne, może raczej wskazywać, że źródłem „upadłych państw” jest wewnętrzna dekompozycja: nie tyle zwykłe rozejście się „władzy” i „społeczeństwa”, co zanik zdolności wzajemnego oddziaływania na siebie: organizowania społeczeństwa przez rząd oraz zaufania, „stania na czele” wspierającego go społeczeństwa. Znaczy się zaniku polityczności i kapitału zaufania społecznego.

Źródła:

1. Louisa Reynolds, Are we witnessing a Central American spring?„Foreign Policy” [dostęp 01.07.2015]

2. Alberto Arce, Thousands protest in Honduras cities following scandal„The Bi [dostęp 01.07.2015]

3. William Clowes, We cannot go back. We cannot trust them again,” „Foreign Policy”  [dostęp 01.07.2015]

4. Vanda Felbab-Brown, Saving Somalia (Again), „Foreign Affairs”  [dostęp 01.07.2015]

5. Fragile States Index

Źródło zdjęcia:

Surizar, Protestas por corrupción en Guatemala

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.