Separatyzm na świecie

Separatyzmy narodowe są nie mniej częste niż kilkadziesiąt lat temu. W świecie istnieje kilkadziesiąt narodów, grup etnicznych czy regionów, które dążą do niepodległości. Wiek XXI jest dalej wiekiem nacjonalizmu.

Polityczna mapa współczesnego świata zdaje się być nieruchoma. Świat, gdy chodzi o granice i rozmieszczenie państw, osiągnął zadziwiającą stabilność, nieznaną wiekom poprzednim – oczywiście zdarzają się wyjątki, jak rok 1991: rozpad ZSRR, lecz jak to zwykle bywa z wyjątkami potwierdzają tylko ogólną regułę.

Pochopny kres nacjonalizmu

W latach 90. część analityków zaczęło głosić, a kolejne dwie dekady świadczyły na ich rzecz, że ład w świecie jaki udało się nam osiągnąć to zarazem przyczyna i skutek ludzkiej ewolucji, która wreszcie osiągnęła Kantowską dorosłość. Zaczęto mówić o epoce postnacjonalizmu, z czasem nawet postpolityki, które miały nas wyzwolić z niepokojów, zaburzeń zarówno tych postępowych, jak i reakcyjnych.

Dotyczyć miało to również politycznej mapy świata – nic dziwnego, że pierwszym akordem „nowego ładu” była wojna w Zatoce Perskiej (1990 – 91), prowadzona przecież w obronie, naruszonej przez Irak, granicy małego Kuwejtu. Inni raczej wskazują, i zdaje się, że są bliżsi prawdy, że w grę niekoniecznie wchodzi jakaś zasadnicza zmiana ludzkich przyzwyczajeń, co raczej bardzo stabilny ład międzynarodowy – oparty o dominację USA, wraz z gronem sojuszników, silne instytucje międzynarodowe i globalną ekonomię.

A więc to, że nie wybuchają dziś wojny o granice, należy przypisać sile i groźbie. Jak wiele ogólnych spostrzeżeń i to narażone jest na ciągłą – i głównie negatywną, falsyfikację, gdy przejdziemy do badania szczegółów i konkretnych przypadków. Gdy zajrzymy pod polityczną skorupę, ujrzymy wciąż niewygasłą magmę konfliktów, separatyzmów, wojowniczych nacjonalizmów, które pchają ludzi do znoszenia lub wyznaczania wciąż nowych granic.

XX wiek zresztą, nim osiągnął stabilność, rozpoczął się pod znakiem „samostanowienia narodów”. Wybitny brytyjski konserwatywny historyk, Paul Johnson, zdefiniował to, bardzo i dziś popularne pojęcie, dwoma słowami: pusty frazes. Jak często bywa ze szlachetnymi pojęciami, mają one w (nie)stosownych okolicznościach skłonność do ewoluowania w nieprzewidzianym kierunku. Samostanowienia czy z angielskiego self-determination, znaczy tyle co, danie narodowi prawa do decydowania o sobie samemu, przede wszystkim co do jego języka, praw i kultury.

Samostanowienie narodów

Idea samostanowienia przede wszystkim więc miała chronić narody (i tworzących je ludzi) przed prześladowaniami i przemocą – być tamą przed autorytarną władzą, zmuszaniem naród do wyrzekania się swojej swoistości na rzecz „narodu państwowego”, czego mogły doświadczyć mniejszości w Romanowskiej Rosji czy Bismarkowskich Niemczech. Jednakże w wyniku zmian jakie zaszły w I Wojnie Światowej zaczęło ono być rozumiane w pierwszym rzędzie jako „prawo do własnego państwa”. Lecz gwarancji do „własnego” państwa (czyli takiego w którym jakiś naród stanowi większość) tak naprawdę dać nie można.

Tym bardziej że o tworzeniu państw de facto miałaby decydować demografia – jak w przypadku Kosowa, gdzie od lat 60. albańska mniejszość urosła na tyle, że mogła zacząć sama stanowić o losie regionu. Zasada samostanowienia traktuje, na co również zwrócił uwagę Paul Johnson, państwa wielonarodowe jako abnormalne – do którego z narodów należy państwo, do wszystkich je tworzących? Czy mamy taką gwarancję? Czy jednak do tego, które dominuje? Zasada samostanowienia szła w parze z demokracją; również dwudziestowieczny liberalizm znalazł z nią wspólny język.

Samostanowienie a Realpolitik

Zdominowała ona na tyle myślenie, że powszechne stały się stwierdzenia, że jakimś narodom (Kurdom, Tamilom, Katalończykom) ich „własne” państwo zwyczajnie się „należy”. Oczywiście jak każda doktryna również ona musiała przejść przez pryzmat Realpolitik, bo czy w interesie „świata” jest np. rozpad Turcji (sprawa kurdyjska), Ukrainy (Krym, Donieck, Ługańsk), czy gotowi jesteśmy popierać wszystkie 25 separatyzmów w Afryce (a to tylko te większe)? A co jeśli nie odrywanie się regionów jest celem, ale ich scalania? Co z Wielką Rumunią (Rumunia plus Mołdawia, ale bez Naddniestrza, które dąży do Rosji), Wielkimi Węgrami (Węgry oraz południowa Słowacja i Wojwodina) czy Wielką Portugalią, utworzoną po przyłączeniu Galicji (póki co hiszpańskiej)?

Największą wadą zasady o prawie do samostanowienia narodów, jest oczywiście to, że wymaga ona posiadania uprzedniej pewności co do tego, czym jest naród. Nasi przodkowie mawiali: gente Ruthenus, natione Polonus; w naukach społecznych nie było i nigdy nie będzie pełnej zgody co tego, czy to państwo tworzy naród, czy naród państwo. Najłatwiej iść po linii odrębności językowej, ale i w tym przypadku nie możemy mieć całkowitej pewności (przykład Kaszubów i Ślązaków w Polsce, z innej strony Austriaków i Niemców). Szybko więc w całą sprawę wkradła się hipokryzja, która szafuje podług swego uznania (czyt. interesu i ładu międzynarodowego) prawem do państwa dla różnych narodów. Odpowiedź więc na pytanie: kiedy naród może starać się o budowanie własne państwo (gdzie stanowić on będzie większość)? jest mianowicie taka: gdy się to innym (komuś znacznemu) opłaci.

th-41

Dlatego szansę na zbudowanie takiego państwa dostali Albańczycy z Kosowa, Osetyjczycy z Osetii Południowej, może „szczęście” będą mieli Kurdowie z Iraku, ale Czeczeni, Tuaregowie czy Tybetańczycy raczej będą musieli zaczekać. Oczywiście w teorii próbuje się wypracować jakieś czynniki, które mają predysponować dany naród do własnej państwowości; w grę może wchodzić posiadanie państwa w przeszłości, wielkość narodu (liczba ludności), posiadanie elit politycznych i kulturalnych, osiągnięcia społeczno-kulturalne i rozwój ekonomiczny. Ale wszystkie te czynniki są tak naprawdę tylko dodatkiem, gdyby prześledzić separatyzmy ostatniego czasu, te udane oraz te nieudane, wśród wyzwolonych narodów da się znaleźć takie, które nie spełniają żadnego z tych kryterium, np. Sudan Południowy. Tak czy inaczej, gdy wiek XIX (na pewno jego pierwsza połowa) kierował się zasadą legitymizmu, wiek XX (starał) prawem narodów do samostanowienia; w naszym stuleciu idea ta dalej obowiązuje i ostatnie lata przyniosły jej odrodzenie.

Klasyfikacja

Gdy próbować sklasyfikować powody do wystąpień separatystycznych, można odnaleźć trzy zasadnicze. Najważniejszy czynnik to oczywiście odrębność narodowa – nacjonalizm, to on ma największy wpływ na destabilizację państw i występowanie ruchów odśrodkowych. Nawet jeśli w grę też wchodzi inny czynnik: religia, to element narodowy pojawia się co najmniej na drugiej pozycji. Przykładów są dziesiątki: w Europie mamy separatyzm szkocki, irlandzki (Irlandia Północna), kataloński (Hiszpania i Francja), baskijski, rosyjski (Łotwa, Estonia, Ukraina, Mołdawia), korsykański; w Afryce ruchy separatystyczne w Ogadenie, północnym Mali, Afrykanerów w RPA; w Azji w prowincji Aceh (w Indonezji), Tamilów, Kurdów, Turkmenów w Chinach.

Rzadziej i na mniejszą skalę zdarza się separatyzm historyczny, gdy do oderwania się dąży obszar, który nie tworzy odrębnej grupy etnicznej czy narodowej, ale swój separatyzm opiera na odrębności od reszty kraju, na bazie wyjątkowości historycznej regionu; często z faktu tworzenia kiedyś osobnego państwa. Przykładami mogą być północne Włochy i dążenie do ustanowienia państwa weneckiego (działalność Ligii Północnej), tzw. Oksytania, czyli separatyzm południowo-francuskich regionów lub działalność Partii Bawarskiej, która popiera oderwanie się lub też znaczną autonomię Bawarii.

Separatyzm polityczny ma miejsce, gdy bezpośrednio nie można mówić o czynniku narodowym, religijnym, czy historycznym, ale na pierwszym miejscu występuje czynnik polityczny, czyli gdy dany region dąży do innego niż reszta kraju ustroju, przykładem może być separatyzm Hong-Kongu, Państwa Islamskiego, Boko Haram w Nigerii lub regionów zachodniej Boliwii (zamieszkałej głównie przez białych, pozostających w opozycji do rządów socjalisty Evo Moralesa). Oczywiście większość separatyzmów ma charakter mieszany; Doniecką Republikę Ludową i jej siostrę, Ługańską Republikę Ludową, można rozpatrywać jako separatyzm narodowy (rosyjski), ale też polityczny – w opozycji do „faszystowskiego” rządu w Kijowie.

Separatyzmy w świecie

Ogółem na świecie występuje dzisiaj kilkadziesiąt, różnych ruchów separatystycznych. Separatyzmem dotkniętych jest większość państw Azji, szczególnie Indie (6 grup etnicznych, z najsłynniejszym Kaszmirem), Indonezja (6, głównie na bazie prowincji), Birma (12, na bazie narodowościowej) oraz kraje objęte wojną: Irak oraz Syria. W Europie zdaje się, że najbardziej niestabilna jest Hiszpania, gdzie jeśli Katalończycy uzyskają niepodległość (w 2014 r. odbyło się tam tzw. obywatelskie referendum, gdzie 80 % poparło ustanowienie osobnego państwa) może dość do efektu domina i oderwanie się kolejnych prowincji: Kraju Basków, Andaluzji czy Galicji. W przypadku Afryki, choćby z powodu ogłoszenia suwerenności przez Sudan Południowy, inne regiony tego kraju: Darfur oraz prowincje nadczerwonomorskie również dążą do odłączenia. Silne separatyzmy występują też w Etiopii (Oromo, Ogaden) oraz w Demokratycznej Republice Konga (Katanga). Większość tych separatyzmów ma charakter etniczny, są to dążenia mniejszych grup etnicznych do odłączenia się i założenia własnego państwa, powiązane jest to z tym, że afrykańskie kraje nie mają „granic etnicznych”.

9581011

Osobnym zjawiskiem są tzw. państwa nieuznawane, mowa tu o sytuacji gdy jakiś region de facto pozostaje niezależny, lecz nie uzyskał on uznania międzynarodowego. Specyficzną sytuację ma Republika Chińska – Tajwan, która do 1971 r. była uznawana za właściwą reprezentację Chin, potem straciła miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a za oficjalną władzę uznaje się obecnie rząd w Pekinie. Sporo „nowy państw” powstało za przyczyną polityki rosyjskiej: Abchazja, Osetia Południowa, Nadniestrzańska Republika Mołdawska. Jako suwerenny region działa również Górny Karabach (choć nie jest uznawany nawet przez Armenię), Somaliland (oficjalnie część Somali, usamodzielniła się w wyniku wojny domowej), Turecka Republika Północnego Cypru (uznawana tylko przez rząd w Ankarze).

W ostatnich kilkunastu latach w wielu regionach świata gdzie toczyły się walki, które w większości nie przyniosły oczekiwanego przez separatystów rezultatu, doszło do uspokojenia i do zmiany metod działania. Do niedawna niespokojnymi obszarami były m.in.: Irlandia Północna, Korsyka, Kraj Basków, północne Mali (rozejm zawarty w 2014.), północna Sri Lanka, Czeczenia czy Birma. Walki dalej toczą się jednak w Etiopii, Sudanie, Nigerii, Chinach (Turkmenistan Wschodni), Iraku, Syria lub na Filipinach. Obecne trendy wskazują na wybór drogi pokojowej, odchodzenie od walki czynnej na rzecz działań politycznych: większość ruchów separatystycznych dąży raczej do autonomii, często pojawiają się projekty federalizacji kraju jako metody wyjścia z kryzysu (np. Italia czy Ukraina). Demokratyczne zasady polityczne, o ile są przestrzegane, na pewno ten proces ułatwiają. Często są jedynym wyjściem, szczególnie jeśli ruch separatystyczny posiada szersze poparcie społeczne.

Przykładowe strony autonomistów:

Doniecka Republika Ludowa

Unia Łotewskich Rosjan

Partia Okcytanii

Somaliland, strona rządowa

Źródła:

Tony Peterson, Bavarian Party inspired by Scots in bid for German secession, „Telegraph” [dostęp 09.08.2015]

Sam Webb, Europe goes back to Middle Ages, „Daily Mail” [dostęp 09.08.2015]

Rick Noak, These 8 places in Europe could be the next to try for independence, „The Washington Post” [dostęp 09.08.2015]

The separatist map of Africa, „The Gardian” [dostęp 09.08.2015]

Źródła zdjęć:

byronv2, IndyRef

Ace Geography, the nature of separatism 

WebLearnEng, A satirical cartoon on separatism

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.