Zdjęcie, zdjęcie, powiedz przecie

W dzieciństwie uczono nas, że pozory mylą, że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie. Jednak ostatnie badania dowodzą, że na naszej twarzy często widać więcej, niż nam się wydaje. Okazuje się, że możliwe jest zdiagnozowanie zaburzeń rozwojowych po… przeanalizowania naszej twarzy.

Już w XIX wieku powszechna była opinia, że schorzenia takie jak Zespół Downa czy Angelmana, których głównymi konsekwencjami są zmiany neurologiczne i behawioralne, w niesamowicie silny sposób wpływają na wygląd organizmu. Pracownicy naukowi z Uniwersytetu w Oksfordzie postanowili bliżej przyjrzeć się zjawiskom dysmorfologicznym i przenieść prawidła dawnej nauki do XXI wieku. Zajęli diagnozą schorzeń na podstawie fotografii.

Christoffer Nellaker i Andrew Zisserman stwierdzili, że z sześciu tysięcy znanych zaburzeń rozwojowych ponad połowa widoczna jest na twarzy chorego. Zauważyli również, że większość z tych schorzeń jest tak rzadka, że mało prawdopodobnym jest, by lekarz zetknął się z podobnym zaburzeniem w swojej karierze dwa razy, a co za tym idzie, by bezbłędnie je rozpoznał.

Naukowcy rozpoczęli tworzenie oprogramowania, które dostrzega syndromy schorzeń poprzez porównywanie zdjęć ludzi, którzy byli zdiagnozowani już wcześniej. Technologia zwraca uwagę na cechy każdej twarzy, które są szczególnie ważne dla precyzyjnej diagnozy – kształt i usytuowanie oczu, brwi, ust czy nosa. Program gromadzi zdjęcia z wspólnymi cechami charakterystycznymi i wykazującymi ten sam syndrom. Co istotne, fotografie wgrywane do programu nie muszą mieć tego samego formatu, nie muszą być dostoswane do konkretnego schematu tła, oświetlenia czy ustawienia twarzy. Program odczytuje i działa dla zdjęć wszystkich rodzajów.

Nellaker i Zissermann przetestowali w programie 1400 zdjęć ludzi z ośmioma różnymi wadami, takimi jak zespół Downa czy progeria (nazywana przedwczesną starością). Pomysł w praktyce przechodzi wszelkie oczekiwania – 93 % przyporządkowań programu zgadzało się z diagnozami lekarzy. Oksfordzcy badacze ciągle jednak mają wyższe oczekiwania. Chcą ulepszyć swój projekt i poszerzyć spektrum chorób dostepnych w programie. Testy 1300 zdjęć ludzi z kolejnymi 83 zaburzeniami, na dodatek dużo rzadziej występującymi i diagnozowanymi również przeszły sprawdzian. Teraz naukowcy planują rozpocząć poszukiwania innych zdjęć tego typu schorzeń, by poprawić skuteczność działania oprogramowania. Zaczynają współpracę z zespołami badawczymi innych państw. Chcą również stworzyć stronę internetową z dostępem dla każdego, u kogo zdiagnozowano kiedyś zaburzenia rozwojowe – będą zachęcać do wysyłania swoich zdjęć, które pomogłyby w rozpoznaniu chorób u tysięcy osób na świecie.

Jeśli tylko wszystko pójdzie po myśli oksfordzkich badaczy, nastąpi powrót popularnej dawniej dysmorfologii – teraz jednak w zupełnie innym, nowoczesnym wymiarze. Program Nellakera i Zissermanna byłby krokiem milowym w technice diagnozowania rzadkich chorób i zaburzeń rozwojowych. Czasem świeże spojrzenie na stare nauki i połączenie pozornie nieaktualnych prawideł z nowoczesną technologią może przynieść niewiarygodne efekty.

Źródło: economist.com

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.