Turcja – państwo podzielone

Niedawne zwycięstwo Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) w powtórzonych wyborach parlamentarnych w Turcji 1 listopada okazało się jednak sporym zaskoczeniem. Sondaże przedwyborcze wskazywały, że układ w parlamencie pozostanie niezmienny – że powtórzy się wynik jaki przyniosły wybory w czerwcu br. Uzyskanie prawie 50% przez konserwatystów daje im możliwość stabilnego rządzenia, przede wszystkim przedłużają władzę prezydenta Erdogana oraz premiera Davutoglu na kolejne 4 lata.

Turecka scena polityczna

Skład partii w izbie ustawodawczej jest prawie taki sam jak był wcześniej, poza AKP próg wyborczy przekroczyły: centrolewicowa Partia Republikańsko-Ludowa (CHP), tureccy nacjonaliści (MHP) oraz Partia Demokratyczno-Ludowa (HDP). Ostatnia jest specyficznym sojuszem kurdyjskich nacjonalistów oraz tureckich lewicowców spod znaku, głównie, lewicy kulturowej – z mocno akcentowanymi elementami feministycznymi oraz walką o interesy tzw. LGBT (na listach wyborczych HDP istnieje parytet rezerwujący dla osób homoseksualnych i transseksualnych 10% miejsc).

Czerwcowe wybory spowodowały pat polityczny, gdy AKP straciła większość parlementarną i nie była w stanie utworzyć rządu koalicyjnego (władzę jako rząd techniczny sprawował i tak premier Davutoglu). AKP nie była w stanie znaleźć sobie koalicjanta, gdyż pozostałe partie pozostają z nią w ostrym sporze politycznym ale także kulturowym. Nie potrafiły one jednak przezwyciężyć także wrogości do siebie nawzajem. CHP to partia zwolenników świeckości – Kemalistów, MHP natomiast postrzega AKP jako, po pierwsze, konkurenta na prawicy, po drugie nie zgadza się z prokurdyjską polityką islamistów.

Spór AKP z HDP

Paradoksalnie natomiast HDP postrzega AKP jako partię anty-kurdyjską. Rola partii lewicowo-kurdyjskiej wzrosła od początku tego roku, gdy rząd turecki zmienił politykę względem kurdyjskich grup bojowych walczących w Syrii i Iraku (chodzi głównie o Partię Pracującą Kurdystanu działającą aktywnie w Irackim Kurdystanie oraz w północnej Syrii – teren Rojava /Rożawa/, gdzie szczególnie od lata br. prowadzi intensywne działania zbrojne przeciw Państwu Islamskiemu, ISIS). HDP jest dość konsekwentnym i raczej radykalnym krytykiem AKP, z ciągłymi podejrzeniami kierowanymi w stronę prezydenta Erdogana, którego podejrzewa się o chęć ustanowienia rządów dyktatorskich, ograniczenia swobód obywatelskich.

14 SCCD KL

Dziennikarze piszący o dzisiejszej Turcji mają skłonność do ulegania tego typu opiniom, które postrzegane są jako bardziej prawdopodobne, chorują tym samym jednak na jednostronność i to w znacznym stopniu. Popadająca w poważną przesadę krytyka AKP i Erdogana, często pochodząca od jego zajadłych politycznych wrogów, to nie przepis na obiektywizm.

U podstaw spóru między AKP a HDP leży to, że elektoraty obu partii częściowo pokrywają się. Ujawniły to tak wybory czerwcowe, jak i te ostatnie. To konserwatywni Kurdowie głosując na HDP nie tylko zapewnili tej partii wejście do parlamentu, ale również nie głosując jednocześnie na AKP osłabili ją, odbierając jej możliwość samodzielnych rządów.

W wyborach 1 listopada o zwycięstwie konserwatystów zadecydowało dodatkowe 9% (AKP uzyskało przeszło 49% głosów, gdy w czerwcu br. trochę ponad 40%, w obu wyborach przy dużej frekwencji ponad 80%). Na te 9% składali się tak wyborcy MHP, jak też HDP (w mediach często identyfikuje się ich jako „religijnych Kurdów”).

Zwycięstwo Partii Sprawiedliwości i Rozwoju

Przyczyn zwycięstwa AKP podaje się kilka. Pierwsze sprawa bezpieczeństwa. Turcja od dziesiątek lat jest teatrem walk. Działają tam różne grupy terrorystyczne: tureckie nacjonalistyczne, kurdyjskie nacjonalistyczne, komunistyczne i islamistyczne. Dla Ankary najgroźniejszą jest Partia Pracujących Kurdystanu, marksistowsko-separatystyczna (jej przywódca Ocalan od 1999 r. przebywa w więzieniu). 

Partia ta czy raczej organizacja zbrojna działa od lat 80., jako część ruchu komunistycznego mogła w przeszłości liczyć na poparcie Kremla; jej rolą było zresztą osłabienie najważniejszego sprzymierzeńca USA w regionie, stanowiącego przeciwwagę dla lewicowych reżimów Hujasna i Asada w Iraku i Syrii (klientów ZSRR).

Erdogan, wspomagający w ostatnich miesiącach swoją rodzimą partię, odwoływał się do zagrożeń jakie rozciągają się nad Turcją, często oskarżając opozycję o kapitulanctwo czy nawet zdradę. Nie brak było odniesień do uczuć narodowych, silnych wśród Turków odczuwających niebezpieczeństwo tak zewnętrzne, jak i wewnętrzne.

AKP w najoczywistszy sposób pozostaje w sporze z Kemalistami. Ci kierują się wskazaniami Ataturka o budowaniu świeckiego narodu tureckiego, wprawdzie opartego nie na pochodzeniu, więc akceptując jako jego część np. Kurdów czy inne mniejszości, ale zarazem wymagając od nich wyparcia się swojej tożsamości (można koncepcję tę zaliczyć do tzw. cywilnego nacjonalizmu). Kemaliści dominowali w państwie do początku lat 90, gdy zaczęli tracić wpływy w kraju i społeczeństwie.

Efektem ich rządów było ograniczanie praw narodowych Kurdów, łącznie z zakazem używania języka kurdyjskiego w miejscach publicznych. Polityka ta była łagodzona w latach 90. a za rządów Erdogana zarzucona na rzecz polityki uznania praw kurdyjskich i wspierania ich kultury – bez jednak autonomii dla regionów Turcji zamieszkałych przez Kurdów.

Partia kurdyjska

HDP wyrosła na wzbudzeniu opozycji Kurdów do rządów AKP – często za pomocą dość wątpliwej i uogólniającej narracji, nierzadko zwyczajnie bazując na nieprawdziwych przesłankach i wnioskach, co do intencji i celów polityki rządów Erdogana oraz Davutoglu.

Oceniając te sprawy należy pamiętać, że w interesie HDP jest budzenie u Kurdów postawy roszczeniowej, odciąganie ich od AKP i rządu w Ankarze – bez głosów konserwatywnie nastawionych Kurdów, partia ta nie zaistniałaby na scenie politycznej. Jeszcze po czerwcowych wyborach postrzegano zwycięstwo HDP (czyli przekroczenie 10% progu wyborczego) jako zapowiedź zmniejszenia polaryzacji na tureckiej scenie politycznej. Stało się jednak zupełnie inaczej, AKP musiała przed kolejnymi wyborami walczyć o elektorat narodowy, HDP natomiast tak naprawdę nie ma interesu w zmniejszaniu napięcia, gdyż z istnienia tego napięcia wyrósł jej sukces.

Siła i słabość AKP

Innymi wskazywanymi powodami zwycięstwa AKP jest niepodważalnie jej dominacja w społeczeństwie oraz w mediach, jak i całej strukturze państwa (rządzi ona od prawie 15 lat). Erdogan i Davutoglu podejmowali często działania bardzo wątpliwej natury, wykorzystując napięta sytuację (wojnę w Syrii, działania ISIS i PPK) do ograniczania działań opozycji, w tym mediów. Uwagę przyciągnęła choćby napaść grupy 150 zwolenników AKP na lokal opozycyjnej gazety Hurriyet we wrześniu br.

W początku 2015 r. AKP przegłosowało zaostrzenie ustawy o bezpieczeństwie narodowym, umożliwiające nawet ograniczanie działalności mediów, jak uważa opozycja nieprzychylnych władzy, a jak uważa władza prowadzących działalność terrorystyczną lub jej sprzyjających. Granica między dbaniem o bezpieczeństwo a cenzurą jest cienka, lecz ta która rozdziela działalność opozycyjną od antypaństwowej też potrafi być niewyraźna, szczególnie w Kurdystanie. W Turcji zawsze istniały ograniczenia w działalności politycznej i medialnej, których nie zna reszta Europy. Ale też zagrożenie przemocą jest w Turcji realne.

Zagraniczne media podejmują często wątek Erdogana jako osoby, która dzieli naród i jest główną przyczyną sporów, walk i nierzadko największym zagrożeniem dla tureckiej demokracji. Lecz znowu prawda jest taka, że z jednością narodu w przeszłości nigdy nie było dobrze. Erdogan oparł się na konserwatywnej części społeczeństwa, kultywującej często swoje tradycje religijne, tradycje, które wedle Kemalistów miały zniknąć, gdyż były przeszkodą w osiągnięciu „nowoczesności”. Problem w tym że dla Kemalistów metodą w jaką miała być realizowana nowoczesność było coś co Ryszard Legutko nazwał „modernizacją przez kserokopiarkę”, bardziej skupioną na negacji przeszłości niż pozytywnej i twórczej adaptacji społecznych i ekonomicznych innowacji.

Nic dziwnego więc, że człowiek, który „przywrócił godność” rzeszy społecznej w Turcji, nie negując ich wiary, ale jeszcze na niej budując wizję przyszłej potęgi, zyskał tak wielką popularność. Zarzut dzielenia można odwrócić przeciw tym, którzy go stawiają, jako że mamy tutaj do czynienia z sytuacją, gdy część narodu nie potrafi pogodzić się z obecnością tej drugiej części, o której wolałaby zapomnieć. Premier Davutoglu zresztą w swoim zwycięskim przemówieniu potrafił również odwrócić ten przekaz, mówiąc o partiach, które przegrały jako o siłach „starej Turcji”, gdy swoją ukazywał jako budującą tę „nową”.

Kwestia Kurdów

Strach jednak i poczucie zagubienie, jak słusznie wskazują analitycy, odgrywały dużą, może największą rolę. Cenzura nie sprzyja poznaniu prawdy nawet jeśli jest wymierzona w ewidentne kłamstwo. Analitycy wskazują na duże zagubienie też w sferze przekazu, komunikacji społecznej wypełnionej półprawdami.

Znamienna jest tutaj sprawa zamachów z października br. w Ankarze. Zamachowcy samobójcy odpalili dwie bomby podczas pochodu pro-kurdyskich aktywistów i członków Partii Demokratyczno-Ludowej (był na tym pochodzie obecny Demirtas, szef tej formacji). Na obecnym etapie śledztwa wszystko wskazuje, że za zamachami stała jedna z tureckich organizacji powiązanych z ISIS.

ISIS i Kurdowie zresztą walczą ze sobą od przeszło 3 lat na terenie Iraku i Syrii. Szczególnie dżihadystom zależy na przeniesieniu konfliktu na nowy teren, a może nawet na interwencji militarnej Turcji, która od roku prowadzi działania przeciw Kurdom w północnej Syrii (jest z tej przyczyny oskarżana, de facto niesłusznie, o sprzyjanie ISIS). Z perspektywy Ankary PKK jest po prostu większym zagrożeniem niż ISIS. Fakt ten wywołuje zdziwienie i niezrozumienie u wielu obserwatorów wydarzeń na Bliskim Wschodzie, szczególnie w świetle przekazu medialnego ukazującego ISIS jako główne zagrożenia (narracji na którą wspólnie godzą się Moskwa i Waszyngton) – a który wzmacniają ostatnie zamachy w Paryżu.

Rozmowy pokojowe między rządem a PKK były prowadzone od 2012 r. Doprowadziły one do zawieszenia broni. PKK uzyskała jednak dzięki nim możliwość działania w Iraku i Syrii, jako jedna z głównych sił antydżihadystowskich. Wzrost roli PKK poważnie zaniepokoił Ankarę, która coraz otwarcie zaczęła występować przeciw nim. Po zerwaniu przez PKK rozejmu w początku roku, tureckie wojsko rozpoczęło regularny ostrzał pozycji bojowników w Syrii.

Atak w Ankarze nie był pierwszym, wcześniej głośnym echem odbiły się zamachy w Suruc (również przeciw aktywistom kurdyjskim), który zmusił Ankarę do otwartego wystąpienia przeciw ISIS. Zamachy te więc są rodzajem zemsty ISIS na Kurdach za ich działania na froncie syryjskim.

Działania PKK i armii w tureckim Kurdystanie

Gdy mowa o kwestii budowania polityki względem tureckich Kurdów to po obu stronach – HDP i AKP, pojawiają się podejrzenia o brak uczciwości, złe intencje. Narracje obu sił wzbogacone są dodatkowo różnymi teoriami spiskowymi, odgrywającymi sporą rolę jako kształtujących przekaz i interpretację ostatnich wydarzeń.

HDP, jak pisałem wyżej, dostrzega w działaniach AKP i rządu w Ankarze uprzedzenia antykurdyskie, tak są właśnie definiowane działania przeciw PKK w Syrii oraz w samej Turcji – HDP oskarża rząd, że to tylko wymówka dla ograniczania praw Kurdów. PKK powróciło bowiem do działań terrorystycznych na terenie Turcji, choć wielu sympatyków sprawy kurdyjskiej (w Polsce na przykład dziennikarz Dawid Wildstein) są gotowi je usprawiedliwiać i nazywać „samoobroną”.

turkey

Zaznaczony obszar działania wojska oraz bojowników PKK

PKK instaluje się często w kurdyjskich miastach, które stają się dla niej przyczółkami do dalszych działań. Odpowiedzią Ankary są działania zbrojne (daleko im do wojny domowej, choć fraza ta przewija się przez media). W październiku wojsko interweniowało w miejscowości Cizre, przy granicy turecko-syryjskiej, gdzie pojawiły się bojówki Partii Pracujących Kurdystanu.

Po wyborach 1 listopada na wschodzie kraju w miastach Silvan, Diyarbakir oraz w kilku pobliskich miastach doszło do protestów społecznych, które przekształciły się w walki z siłami bezpieczeństwa. W walki te szybko włączyły się siły PKK, dodatkowo ukształtowały się też, jak donoszą obserwatorzy, siły „samoobrony” (teoretycznie niezależne). W Silvan zresztą do starć między rebeliantami z Partii Pracujących Kurdystanu a armią dochodziło już wcześniej, regularnie od sierpnia br. Przeciw jednostkom PKK interweniuje wojsko, po dziś dzień trwają tam walki między separatystami a siłami wojskowymi (w Silvan zakończyły się oficjalnie 14.11). W wyniku walk śmierć poniosło już kilkudziesięciu cywilów, bojowników kurdyjskich oraz funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, armii i policji tureckiej.

HDP oskarża rząd, że działania te mają tak naprawdę za zadanie „ukarać” Kurdów; działacze partii próbowali nawet zablokować akcję wojska w Cizre poprzez wkroczenie do miasta zajętego przez armię. Działacze partii często swoimi wypowiedziami i działaniami zyskują sympatię wśród Kurdów, ustawiając narrację na linii „prześladowana mniejszość” kontra „autorytarny system”. Padają zarzuty o rasizm itp. Szef HDP, Selahattin Demirtaş, nie tylko publicznie skrytykował działania wojska, dodatkowo określił działania PKK i wspomagającej je ludności jako powstaniem. Nad wykopaniem podziału między narodem tureckim a kurdyjskim pracuje na pewno nie tylko jedna strona konfliktu.

Komentatorzy zagraniczni często przyjmują te głosy literalnie, zamiast widzieć w nich polityczną retorykę. Teorie spiskowe zresztą pojawiają się po obu stronach: dla zwolenników rządu odpowiedzialnymi za zamach w Ankarze mieli być członkowie PKK (zamach miał wzbudzić sympatię do HDP jako ofiary), przeciwna strona podejrzewa, że za zamachem miał stać sam prezydent. Obie strony utwierdzają się w paranoicznym myśleniu, a główne siły polityczne często na tym żerują.

Problemem jest też na pewno fakt postrzegania przez Kurdów PPK jako bojowników, „bohaterów” i ignorowanie faktu odpowiedzialności tej organizacji za śmierć setek ludzi (lub łatwe usprawiedliwianie jej). Umacnianie przez PKK i HDP „mentalności ofiary” nie sprzyja racjonalnemu dyskursowi między zwaśnionymi narodami.

Krajobraz po bitwie

Faktycznie nie ma obecnie w Turcji siły politycznej zdolnej przejąć władzę i utworzyć stabilny rząd innej niż Partia Sprawiedliwości i Rozwoju. Pozostałe siły politycznej są za słabe i de facto w swoim przesłaniu skupiają się wyłącznie na coraz bardziej jednoznacznej krytyce rządu. Partii Sprawiedliwości i Rozwoju łatwo tę sytuację wykorzystywać, nawet przez ograniczanie swobody działania opozycji.

Rząd Davutoglu jednak w sprawie polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej pozostaje w głębokiej defensywie. Turcja przegrywa grę o Syrię i Irak, niezdolna do działań dyplomatycznych i militarnych broniących jej interesu. Choć jest najsilniejszym sunnickim krajem regionu nie ma siły, aby narzucić swoją wolę. Kluczem a zarazem źródłem słabości jest sprawa Kurdów, nie tylko destabilizująca kraj wewnętrznie, ale też determinująca politykę zagraniczną – działania Turcji w Syrii oraz Iraku są wypadkową polityki względem Kurdów; to przede wszystkim obawy o powstanie na północy obu krajów terrorystycznych quasi-państw.

Dotychczasowa racja stanu podpowiada Ankarze, że nie może w żadnym wypadku do tego dopuścić i kieruje ją przeciw czemuś co przez irackich i syryjskich Kurdów jest postrzegane jako ich własny interes narodowy. Jak to określił dr Serhun Al z Uniwersytetu w Utah: Turcja musi stać się państwem Kurdów, ojczyzną dla obu, a nie jednego narodu. Na razie żadna z sił nie jest gotowa na to.

Źródła

Serhun Al, Turkey as Kurds state, „Rudaw” [dostęp 13.11.2015]

Demirtaş: Silvan Resistance is for Kurdish Freedom, „Kurdish Quastion” [dostęp 13.11.2015]

Burcu Ozcelik, What the HDP success means for the Turkey , „Carnegie EFIP” [dostęp 13.11.2015]

Kurds, Labor, and the Left in Turkey, „LeftEast” [dostęp 13.11.2015]

Turkey-PKK conflict may cause a humanitarian crisis in besieged town near Diyarbakir „Aran News” [dostęp 13.11.2015]

 3 Soldiers, 11 Kurdish Rebels Killed in Turkey Clashes, „NDTV” [dostęp 13.11.2015]

Źródło zdjęć i map

Thierry Erhmann, Abdullah Ocalan

Smarttraveller, Turkey 

Turkish election results

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.