Wielki Brat patrzy na nasze e-maile

Według definicji Wikipedii, Internet jest ogólnoświatowym systemem połączeń między komputerami. Dzięki temu możemy komunikować się z użytkownikami sieci zamieszkującymi każdy zakątek Ziemi. Można by pomyśleć, że taka „globalność” to same plusy. Jednak mało który internauta zdaje sobie sprawę, że nawet wysyłając e-maila do sąsiada zza miedzy, wiadomość jest najpierw przekazywana  do wielkich baz danych na całym świecie. A jeszcze mniej osób wie, że wszystkie te dane są zapisywane. I wykorzystywane w odpowiednim momencie.

Nowy raport z „New York Timesa” sugeruje, że rząd USA wykorzystuje tę technikę do zbierania informacji o wiadomościach wysyłanych przez Amerykanów. Mimo tego, że w 2011 roku praktyka ta została zakazana przez sąd.

W 2013 roku Edward Snowden ujawnił, że Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) gromadzi dane o e-mailach obywateli. Choć program rządowy oficjalnie został zamknięty, NSA znalazła sposób, by kontynuować zbieranie informacji. Agencja nie odpowiedziała od razu na zarzuty New York Timesa.

Program podobno nie skupia się na treści przekazywanych wiadomości, lecz na ich nadawcach i odbiorcach. Z pozoru niegroźne, niegodzące w prywatność. W praktyce – informacje o osobach, z którymi korespondujemy, pozwalają stworzyć nasz profil społeczny, pomagający agencjom szpiegowskim analizować relacje międzyludzkie.

Według raportu, program został stworzony, by „inne organy spełniały wymagania obcych wywiadów”. Ale istnieją dwa inne, legalne sposoby na zbieranie informacji o internetowej korespondencji obywateli USA.

Jeden z nich to użycie kolekcji masowych danych internetowych poprzez sięganie do kabli, które łączą komputery na całym świecie. Ponieważ informacje są nabywane za granicą z upoważnienia nakazu wykonawczego Reagan-era (znanego jako 12333), w praktyce nie ma takiego samego poziomu nadzoru sądowego.

John Tye, były wysoki urzędnik Departamentu Stanu, próbował ostrzec o tej sprawie w liście do redakcji The Washington Post w zeszłym roku. „Masowe zbieranie danych w USA zawiera wbudowane zabezpieczenie dla obywateli. 12333 nie zawiera takiej ochrony dla nas, skoro zbiór występuje poza granicami Stanów Zjednoczonych.” Informacje o Amerykanach przywłaszczane w ten sposób uważa się za „przypadkowo” zbierane. Tye opisuje je jako „lukę prawną, która może być rozciągnięta bardzo szeroko”.

NSA kiedyś było prawnie wykluczone z korzystania z informacji o Amerykanach zebranych w ten sposób, ale zasada ta zmieniła się w 2010 roku. Dokument odtajniony w zeszłym roku przez dyrektora wywiadu narodowego wykazał, że rząd mógł polegać na danych zbieranych przez NSA przez okres do pięciu lat.

Drugi ze sposobów legalnego zbierania informacji o korespondencji Amerykanów, to uzasadnienie, że rząd może używać nadzoru na gruncie krajowym, by kontrolować ściśle określonych obcokrajowców wymieniających się mailami z Amerykanami. Jest to zagwarantowane w ustawie the FISA Amendments Act z 2008 roku.

Według Kevina Bankstona, dyrektora  New America’s Open Technology Institute, amerykańska opinia publiczna i Kongres wydaje się zakładać, że regulowanie działalności NSA w USA wystarczy, by chronić naszą prywatność. Ale ze względu na globalny charakter Internetu tak nie będzie. Wskazuje to na konieczność ograniczenia władzy NSA zarówno na mocy ustawy FISA 2008, która ma zostać poprawiona w przyszłym roku, i Executive Order 12333. Oba te organy szpiegowskie są rzekomo skierowane do osób spoza USA, ale ta historia potwierdza, że są one również wykorzystywane do szpiegowania Amerykanów.

Eksperci mówią, że NSA może pójść jeszcze dalej. Może zacząć gromadzić treść maili obywateli. Kwestią zagadkową pozostaje również fakt, jak długo organizacja przetrzymuje informacje o nas i jak je wykorzystuje.

Źródło: washingtonpost.com

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.