Na nowym Jedwabnym Szlaku

W polityce zagranicznej krajów Azji Centralnej obowiązuje „mały realizm”. Definiuje on w jaki sposób elity polityczne regionu oceniają zewnętrzną rzeczywistość.

Nowy Jedwabny Szlak

We wrześniu 2013 r. Pekin ogłosił przystąpienie do realizacji nowego programu inwestycyjnego pod nazwą Nowego Jedwabnego Szlaku. To dwa połączone ze sobą projekty – jeden lądowy, biegnie przez Azję Centralną do Europy (tzw. ekonomiczny korytarz), drugi morski, wzdłuż północnych brzegów Oceanu Indyjskiego aż do Afryki.

Już sama nazwa projektu budzi pewne podejrzenia. Nazwę Jedwabnego Szlaku zna każdy, kojarzy się ona z orientem, handlem biegnącym przez całą Azję do Europy – oryginalny szlak zaczynał się w Chinach, biegł przez ziemie Ujgurów, Sogdianę (dzisiejszy Uzbekistan), Persję i Bizancjum, aż do Konstantynopola. Szlak fascynuje swoją wielokulturowością, dlatego często odwołują się do niego politycy jako symbolu pokojowej współpracy wielu narodów. Oczywiście prawda jest bardziej złożona: po szlaku wędrowali kupcy, ale również żołnierze.

Nazwanie w ten sposób wielomiliardowego projektu jest mądrym wybiegiem, mającym wywołać w światowej opinii publicznej pozytywne skojarzenia, zapisane w zbiorowej, ludzkiej pamięci o wielkim przedsięwzięciu. Gdyby zastanowić się jednak dzięki komu, ten oryginalny, aktywny przez prawie 2000 lat szlak istniał, to odpowiedź byłaby taka, że dzięki handlarzom z Azji Centralnej. To nie Chińczycy docierali do Konstantynopola, lecz już gdzieś na granicy z dzisiejszym Turkmenistanem przekazywali towar lokalnym kupcom, którzy wiedli z nim w dalszą drogę.

Szlak ten był faktycznie dziełem wielu nacji, które musiały ze sobą współpracować. To jednak, co dzisiaj proponują światu Chiny jest ich autorskim projektem. Inne państwa, leżące na jego drodze, głównie Azji Centralnej, mają w nim wyłącznie do spełnienia jedną zasadniczą rolę – być obszarem tranzytu, jak najmniej kłopotliwym dla realizacji zamierzonym inwestycji.

Ocena ekonomiczna

Poprzez inicjatywę Nowego Szlaku, Chiny chcą nie tylko zbudować sieci nowej infrastruktury na linii Chiny-Europa, lecz także wzmocnić integrację ekonomiczną w obrębie prawie 40 krajów. Władze Chin (Komisja Rozwoju Narodowego i Reform) w marcu br. wydały oficjalny plan działania, z założeniami ramowymi projektu oraz zasadami jego wdrażania, potwierdzając tym samym wejście inicjatywy w fazę realizacji. Agencja ratingowa Moody’s oceniła, że inwestycje w ramach inicjatywy mogą przede wszystkim przynieść korzyść krajom słabiej rozwiniętym ekonomicznie, o niskim poziomie inwestycji oraz niskim poziomie PKB per capita.

1FAC1A6032556546C4F2F63A532A3A83

Całość inwestycji ma wynieść 90 mld dolarów amerykańskich, pochodzących z Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, kierowanego przez Pekin, specjalnego Funduszu Nowego Jedwabnego Szlaku oraz Nowego Banku Rozwoju, powołanego przez kraje BRICS w 2014 r. Prezydent Xi, mało oryginalnie, ogłosił, że projekt ten jest częścią „Chińskiego Marzenia” – niejako na eksport, gdzie Pekin odgrywa rolę niosącego rozwój innym krajom.

Eksperci ekonomiczni wskazują, że o tyle może być to prawda, iż gospodarka Chin jest obecnie na etapie „przegrzania”, głównie za sprawą licznych projektów w swoją własną infrastrukturę: jeśli Chiny nie wyjdą ze swoimi inwestycjami na zewnątrz, to w Kraju Środka może poważnie wzrosnąć bezrobocie. Co zaś do strony propagandowej jak Pekin lubi w swoich wystąpieniach podkreślać, kieruje się on zasadą win-win, zwycięstwa obu stron – Pekin ma więc na uwadze kożyść wszystkich partnerów.

Oficjalna interpretacja NJS

Jaka jest oficialna wykładnia Pekinu? Profesor Shi Ze, członek rządowego Chińskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych, wylicza elementy składowe projektu, które można pokrótce zmieścić w trzech słowach -kluczach: bringing-in (czyli wchodzenia z inwestycjami i nową technologią z poziomu międzynarodowego do konkretnego kraju), going-out (wychodzenia z chińskimi innowacjami na zewnątrz, „dzielenia się nimi”), walking-out (co odnosi się go efektu poprzednich, czyli zamierzonego rozwoju ekonomicznego).

18 SCCD KL

Shi Ze odkreśla z emfazą projekt nie jest częścią budowania strefy wspływów, a ma raczej współistnieć z amerykańskimi i rosyjskimi projektami o podobnym znaczeniu. Faktycznie w porównaniu z propozycją Kremla, inicjatywa Pekinu nie prowadzi do ekonomicznego ekskluzywizmu. Euroazjatycką Unią Ekonomiczną najważniejszy projekt Moskwy, przykładowo w przypadku Kirgizji stanowi poważne utrudnienie w dotychczasowej jej polityce ekonomicznej, opartej na re-eksporcie chińskich produktów na rynkach w Duszanbe i Oszu.

Ważnym przesłaniem jest zapewnienie stabilizacji oraz „budowanie własnego (azjatyckiego) modelu”, odmiennego, choć nie sprzecznego, z zachodnioeuropejskim. Co charakterystyczne, choć profesor Shi Ze dużo mówi o kooperacji (to słowo przewija się ciągle w jego wystąpieniu), to wydaje się, że Nowy Jedwabny Szlak nie ma jakiegoś zasadniczego, głównego kontrpartnera, kogoś kto stanowiłby, obok Chin, główny filar projektu.

Cele Nowego Szlaku

Zresztą mimo całego anturaż nadawanego sprawie przez Pekin, zdaje się, że generalnym założeniem Nowego Szlaku ma być związanie z gospodarką Chin krajów rozwijające się z Azji i Afryki. Pragmatyzm Chin, jaki w tym przypadku wykazują, może je jednak zawieść. W przypadku Azji Centralnej nie brak problemów związanych z nieprzejrzystością i nieefektywnością polityki, i za tym całej gospodarki.

P1-BR865_CAPEC_16U_20141107194517

Cel polityczny, którego oficjalnie nie ma, co bardzo mocno podkreślają władze Pekinu, może zawieść Chiny jeszcze mocniej. Gospodarki dwóch ważnych, bo leżących na początku Nowego Szlaku, krajów: Tadżykistanu i Kirgizji, są już teraz uzależnione od chińskich inwestycji oraz przysyłanych przez obywateli tych krajów, pracujących w Rosji, pieniędzy (odpowiednio 48% i 32% PKB). Co świadczy, że chińskie inwestycje nie służą rozruszaniu ich gospodarek, lecz ich kolonizacji, a nie to jest na pewno celem Pekinu.

Przykładem jak twórczo lokalne władze potrafią wykorzystać chińskie inwestycje jest historia autostrady Duszanbe-Chanak, zbudowanej przez Tadżykistan w 2010 r., a następnie zmodernizowanej przez Chiny. Wkrótce potem została ona przekształcona w płatną autostradę zarządzaną przez Innovation Road Solutions, firmę z siedzibą na Wyspach Dziewiczych – notabene bez specjalnych uprawnień do kierowania tego typu obiektami, lecz z odpowiednim właścicielem, zięciem prezydenta Rahmona, Jamoliddinem Nuraliewem (Kemel Toktomushev, One Belt, One Road, China&US Focus), przy okazji wiceministrem finansów w latach 2010 – 2015, a od tego roku zastępcą prezesa Banku Narodowego.

Niejasna geopolityka Azji Centralnej

14944306567_3d31a87be6_h

Paradoks krajów Azji Centralnej polega na tym, że ponownie są one niejako w centrum geopolitycznych sporów i zmagań, a jednocześnie wylądowały na peryferium; ich terytorium jest ważne, lecz one same nieistotne; drogi, jakie mają przez nie przebiegać, cenne, lecz miasta i ludzie bez znaczenia. Komentatorom, zawsze skłonnym do nawiązań do makropolitycznych i historiozoficznych koncepcji, nadających ich wywodom głębi i poetyckiego szlifu, w kontekście Azji Centralnej, szczególnie po 2001 r. gdy w tej części świata krzyżowały się w jakimś stopniu interesy Stanów Zjednoczonych, Rosji, coraz aktywniejszych Chińczyków, wydawało się zasadne mówić o nowej Wielkiej Grze i ponownie o Sercu Świata.

Czy jeśli tak wiele krajów interesuje się tym regionem, czy nie oznacza to, że jest on ważny dla ich interesów i przez to losów świata? Świat wbrew Thomasowi Friedmanowi nie jest płaski, nie tylko w sensie ekonomicznym i społecznym, ale również, może nade wszystko, politycznym. Są regiony świata szczególne, „interesujące”, gdzie stale jeżdżą reporterzy i analitycy, na podstawie których doktoryzują się młodzi naukowcy, i są też te „nudne”, co nie znaczy, że przez to bardzie szczęśliwe.

Azja Centralna, po podporządkowaniu jej ostatecznie Caratowi, zniknęła z map zainteresowania wielkiej polityki, usnąwszy trochę, jak cała Azja. I choć Halford John Mackinder, na poły politycznie, na poły metafizycznie, umieścił ją w centrum swoich wyobrażeń geopolitycznych, w końcu XIX wieku były one już nieco nieaktualne. Do lat 80. XX wieku Azja Centralna nie była miejscem żadnego ważnego konfliktu i dopiero interwencja sowiecka w Afganistanie „ożywiła” region.

Dla Związku Sowieckiego jednak zawsze bardziej liczyła się dominacja nad Europą Wschodnią, niż akurat Azją Centralną. Po rozpadzie komunistycznego imperium region, gdy chodzi o protektora, pozostawała raczej bezpańska, częściowo przypisany do Rosji, ale bardziej z braku alternatywy. Choć dla Kremla, co widać choćby w polityce rozpoczętej po 2008 r. strategicznie dobrze jest mieć nad tym obszarem kontrolę, jako miękkim podbrzuszem Rosji, jednak nawet dziś więcej wysiłku poświęca się w Moskwie nad utrzymaniem wpływów w Europie (vide Ukraina) – pomimo więc budowanych euroazjatyckich alternatyw, Rosja w swojej polityce pozostaje krajem europejskim.

Chiny, Iran, Rosja i zamknięcie systemu azjatyckiego

Ekspansja Pekinu, to jednak w dużej mierze obecność ekonomiczna, poprzez inwestycje, handel oraz pożyczki udzielane i tak już zadłużonym w Pekinie bankom narodowym (chiński dług stanowi 42% całego długu zagranicznego Tadżykistanu oraz 1/3 w przypadku Kirgizji).

Podczas lipcowego szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy postawiono na stole rokowań oficjalnie sprawę włączenia się do tej organizacji Iranu, którego przewidywana rola w przyszłości wzrośnie. Wydarzenie to będzie posiadać niebagatelną rolę dla krajów Azji Centralnej; kraje takie jak Tadżykistan czy Turkmenistan zyskają, dzięki wejściu Iranu do SOW, kolejnego partnera do prowadzenia swojej „huśtanej polityki”, której cała sztuka polega na odbijaniu się od „ściany” jednego sporego gracza politycznego, do „ściany” innego.

Lecz ważniejsze i bardziej znaczące będzie jednak to, że przymierze Iranu, Rosji i Chin, nawet jeśli bardziej odpowiadające formule przyjaciół-takich-którzy-się-nie-lubią (ang. frenemies), oznaczać będzie specyficzne „zamknięcie się systemy azjatyckiego”. Innymi słowy relacja między trzeba regionalnymi mocarstwami, plus może dodatkowo z udziałem Indii i Pakistanu (odpływającego od USA coraz bardziej) stworzy strefę wyłączenia, gdzie obszar pomiędzy nimi będzie trudno dostępny dla innych międzynarodowych graczy – Unii Europejskiej czy Ameryki.

Wprawdzie tlący się ciągle konflikt w Afganistanie czy niepokoje w Nepalu przyciągają zainteresowanie z zewnątrz, lecz kraje tworzące rdzeń SOW powinny umieć sobie z nimi poradzić.

Tak też należy rozumieć silne zaangażowanie Rosji i Iranu w zwalczaniu fanatyzmu islamskiego, co w kontekście irańskim może być nie do końca spójne z obrazem wypracowanym przez to państwo na swój własny temat, ale ma polityczne uzasadnienie. Salaficki (sunnicki) fundamentalizm może przynieść destabilizację w muzułmańskich krajach Azji Centralnej – zwalczenie więc go u źródeł (w Syrii i Iraku) staje się konieczne, stąd obecność wojsk rosyjskich na Bliskim Wschodzie.

Strefy wpływów

Doktryny Rosji i Chin opierają się na koncepcji tzw. strefy wpływu, czyli założenia, że „duże państwa” posiadają swoje obszary oddziaływania politycznego i ekonomicznego, jeśli nawet nie na zasadzie wyłączności, to w rozumieniu pierwszeństwa.

Oczywiście tą najbardziej znaną jest kremlowska koncepcja „bliskiej zagranicy”, stanowiąca tyle, że w stosunku do krajów, mieszczących się w obszarze rosyjskiej bliskiej zagranicy, Moskwa ma specjalne prawa, że ma prawo bronić tam swoich interesów, co oznacza, w oczach krytyków tej koncepcji, że kraje te mają ograniczoną suwerenność.

Na marginesie należy dodać, że oba ośrodki, moskiewski i waszyngtoński, posługują się tym samym pojęciem, lecz odmiennie zdefiniowanym. Dla Kremla suwerenność to tyle co prawo do swoistej autarkii politycznej, prawo do osobności, brak interwencji z zewnątrz – takie rozumienie suwerenności jest właśnie silnie obecne w elitach Azji Centralnej (Rosja oczywiście nie jest konsekwentna w jego przestrzeganiu); druga strona („atlantycka”) definiuje suwerenność bardziej przez pryzmat samostanowienia społeczeństwa obywatelskiego, podmiotowość tegoż, suwerenne państwo (czy raczej społeczeństwo) to te, gdzie zachowana jest zasada reprezentacji we władzach głównych sił społecznych – jest to więc definicja ustrojowa, powiązana z modelem demokratycznym.

Takie państwo jest równoprawne każdemu innemu, bez znaczenia na jego geopolityczne położenie. Rosyjska koncepcja przeciwnie, zakłada że geopolityczne umiejscowienie determinuje los państwa.

Ekspansja ekonomiczna Chin

Chiny w przeciwieństwie do Rosji, choć również są bliskie myśleniu w tych kategoriach (strefy wpływów), nie posiadają tak doprecyzowanej, jak Moskwa, politycznej mapy zasięgu swojego wpływu. Gdy w przypadku Kremla jesteśmy wstanie podać konkretne kraje, o których Rosją myśli jako o „bliskiej zagranicy” (Azja Centralna, Ukraina, Kaukaz), o tyle w przypadku Pekinu będzie to o wiele trudniejsze; co najwyżej można mówić o krajach strategicznego partnerstwa, nad którymi Pekin rozciąga też rodzaj protekcji (Nepal, Korea Północna, częściowo Birma).

Wynika to z odmiennych losów Chin w XX wieku, braku więzi elit państwowych między Chinami a krajami Dalekiego Wschodu, i dużą odmiennością geograficzną (powszechnym na wschodnim krańcu Azji dostępem do mórz, utrudniającym „zamknięcie” jakiegoś kraju). Chiny pomimo aktów agresji za rządów Mao (np. wojna z Indiami) czy obecnie na terenie Morza Południowochińskiego za Xi Jinpinga, wypracowały swoją doktrynę „pokojowego rozwoju”, i ten pacyfistyczny rys jest charakterystyczny dla języka oficjalnego przekazu politycznego. 

 Chiny dążą raczej do „gospodarczego przygniecenia” swoich sąsiadów i związania ich ekonomicznie, co w przypadku krajów indochińskich oraz niektórych środkowoazjatyckich, częściowo się powiodło.

W 2013 r. całkowita wartość inwestycji w krajach Dalekiego Wschodu wynosiła 98 mld dolarów – w tym w Indonezji 25 mld, w Wietnamie 11 mld, w Malezji prawie 10 mld (należy jednak pamiętać o silnej konkurencji japońskiej, za rok 2011 r. 16 mld w Indonezji, w Wietnamie 7 mld, w Malezji 11 mld, przy stałej tendencji zwyżkowej od dekady). O zakresie chińskich inwestycji najlepiej świadczy wskaźnik NFA (net foreign asset), czyli wyliczenie jaką część majątku ogólnego danego kraju, stanowi majątek zagraniczny, w przypadku Chin, jak podają Guanan Ma i Haiwen Zhou w China’s new place in a world in crisis, w 2007 r. stanowił on 30% chińskiego PKB. W wartościach bezwzględnych pozycjonowało to Chiny na drugim miejscu po Japonii.

Polityka, realizowana przez miękką, z czasem bardziej szorstką, dyplomację idzie za ekonomią. Przykład jednak poważnych kłopotów jakie przysporzyło Pekinowi złe wyczucie momentu przejścia do kolejnego etapu (konfrontacyjnego), jest casus Morza Południowochińskiego, gdzie toczący się obecnie konflikt, doprowadził do poważnego zachwiania się pozycji Pekinu. Ułatwiło to aktywność administracji Baracka Obamy w tym regionie – w sferze ekonomicznej, przykładowo w Wietnamie w 2014 r. Waszyngton inwestował kapitał w wysokości 11 mld dolarów, w 17 aż (z 21) gałęzi przemysłu, realizując przeszło 700 projektów. Stąd należy oczekiwać większej powściągliwości Chin w pozaekonomicznej działalności na terenie Azji Centralnej.

Współpraca czy konfrontacja potęg

Chiny i Rosja stają przed alternatywą: czy wspólnie budować obszar azjatyckiego wyłączenia, gdzie w dużym stopniu, nawzajem uzupełniając się, zbudują swoje domeny; czy jednak przejść na poziom wzajemnej rywalizacji. W 2013 r. Xi Jinping odwiedził wszystkie 5 państw Azji Centralnej, oferując im przystąpienie do ogłoszonego wtedy projektu Nowego Szlaku Jedwabnego; było to w czasie gdy od 2010 r. Kreml prowadził ofensywę dyplomatyczną celem zjednania krajów Azji Centralnej (głównie Tadżykistanu i Kirgistanu) dla idei Euroazjatyckiej Unii Celnej (powołanej wiele lat wcześniej, lecz pozostającej martwą) i Euroazjatyckiej Unii Ekonomicznej. W oczywisty sposób obie one były konkurencyjne.

Jak reagują na to elity krajów Azji Środkowej, jaki jest ich stan? Elity te są na dwa sposoby wyizolowane: wewnętrznie (od własnych społeczeństw) oraz zewnętrznie. Elity te mają charakter postsowiecki, co w specyficznych warunkach azjatyckich, ma już de facto charakter stanu dziedziczonego – synowie przejmują funkcję po ojcach. Brak przechodzenia społecznych liderów do grona elity, jej symboliczne, językowe i mentalne odcięcie od reszty wzbudza w niej mechanizm nastawiony na przetrwanie, a skoro przetrwanie to zależne jest od całokształtu systemowo-symbolicznego, elity te przybierają postawę „konserwatywną” (termin ten, choć błędnie, jest często używany).

Elity te są też odizolowane zewnętrznie, z racji czegoś, co można by określić mianem partykularyzacji ustrojowej, czyli wytwarzania się w każdym z krajów środkowoazjatyckich, jego specyficznego i niepowtarzalnego rozwiązania ustrojowego, wprawdzie na wspólnej podstawie ustroju komunistycznego, ale jednak ewoluującego w osobnych mikroklimatach.

Specyfiki ustrojowe

Generalnie każdy z tych krajów – za wyjątkiem Kirgizji, określany jest, na sposób popularny, jako „wschodnia satrapia”, z państwowym kapitalizmem (dużą rolą przedsiębiorstw powiązanych z państwem, słabą klasą średnią), z silną rolą władzy prezydenckiej (przekraczającą tę wyznaczoną w ładzie konstytucyjnym). Kraje te można ustawić na jednej linii mierzącej ilościowo natężenie autokratyczności – na jednym krańcu znajdzie się paratotalitarny Turkmenistan, na drugim parademokratyczna Kirgizja.

Każdy z tych krajów posiada jednak też różnice jakościowe, często wynikające z osobowości przywódcy: Saparmurat Nizajow i (od 2006 r.) Gurbanguly Berdimuhamedow (dwaj kolejni prezydenci Turkmenistanu) realizują coś na miarę tureckiego kemalizmu, z budowaniem świeckiej ideologii narodowej (warto nadmienić, iż Berdinmuhamedow został następcą Nizajowa m.in. z tej racji, że jest do zmarłego Turkmenbaszy – Ojca Turkmenów, bardzo podobny). Turkmenistan od samego początku po upadku Związku Sowieckiego wybrał politykę pełnej izolacji i stosuje ją konsekwentnie do dziś. Swoje przetrwanie opiera na eksporcie złóż ropy i gazu (4 miejsce jeśli chodzi o rezerwy gazu ziemnego).

Brutalny i nacjonalistyczny Uzbekistan Karimowa, jest hierarchicznie zbudowaną strukturą władzy, bez jednak szaleństw ideologicznych. Uzbekistan oceniany jest jako kraj, któremu udało się wyjść poza ramy specyficznej dla regionu koalicji plemiennej. Kazachstan natomiast można zdefiniować jako miniaturę Rosji, z przestrzeniami liberalizmu (choćby ekonomicznego).

Azja Centralna daleko od jedności

Między Tadżykistanem, Kirgizją oraz Uzbekistanem występują ciągłe napięcia – najczęściej dotyczące Doliny Fergańskiej. Najbardziej demokratyczne kraje regionu – Tadżykistan i Kirgizja, są zarazem najsłabsze. Uzbekistan natomiast stara się odgrywać rolę lokalnego mocarstwa, nie bojącego się podjąć działań konfrontacyjnych. Karimow, w przeciwieństwie do władz Kazachstanu, starających się odgrywać rolę głównego partnera-pośrednika między Chinami a Rosją, od kilku lat prowadzi politykę dystansowania się od Moskwy. Nie tylko potwierdził on wielokrotnie brak zainteresowania do przyłączenia się do rosyjskich inicjatyw gospodarczych, to dodatkowo w 2012 r. Uzbekistan wystąpił z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (określanym jako rosyjskie NATO). Rosja tylko względem słabszego Tadżykistanu będzie prowadzić podobną politykę szantażu jak w stosunku do Kirgizji, by włączyć ten kraj bezpośrednio w swoją strefę wpływów. Chińska polityka wydaje się więc w porównaniu ze strategią Kremla nie tylko bardziej ekspansywna, ale również o wiele bardziej atrakcyjna.

Poważne załamanie gospodarki rosyjskiej w 2015 r. dotknęło także opartą na eksporcie gospodarkę Kazachstanu, szczególnie za sprawą spadku ceny za baryłkę ropy, poniżej 50 dolarów. Możliwości inwestycyjne Rosji są dziś o wiele mniejsze niż jeszcze kilka lat temu, a Euroazjatycka Unia Ekonomiczna jako projekt zwyczajnie mało pociągająca. To co stanowi największy atut Rosji w regionie to, zasadniczo, więzi z lokalnymi elitami.

Plany ukryte w planach

silk-road1-1024x528Najważniejszym pytaniem staje się to o intencje polityczne Pekinu. Twierdzenia z rzędu, że kierują nim plany dominacji, przejęcia Azji Środkowej, budowania imperium, trudno o tyle traktować poważnie, że są one po prostu zbyt ogólnikowe.

Wydaje mi się, że spośród udzielanych odpowiedzi najprawdziwsze mogą być dwie hipotezy. Jednak zakładająca, że ekspansja ekonomiczna i polityczna Chin w tym regionie, może być dyktowana dążeniem do zabezpieczenia własnego terytorium, czyli prowincji Xinjiang, Turkmenistanu Wschodniego, będącego i kulturowo, i etnicznie bliski krajom Azji Centralnej. Dlatego jeśli na obszarze tym doszło by do znacznych zmian politycznych (z walkami etnicznymi włącznie) może to zaowocować niepokojami na rubieżach zachodnich Chin i wzmocnieniem dążeń separatystycznych.

Nie bez powodu trzema wyznacznikiem stabilizacji wedle dokumentów Szanghajskiej Organizacji Współpracy jest przeciwdziałanie: ekstremizmowi, terroryzmowi i separatyzmowi. Na marginesie należy wspomnieć jak bardzo negatywnym echem odbiły się, w stolicach środkowoazjatyckich, działania Moskwy na terenie Ukrainy. Spowodowało to nawet zbliżenie polityczne Astany i Taszkientu na początku tego roku. Działania Rosji są postrzegane jako otwarcie nacjonalistycznej puszki Pandory i złamanie jednej z ważnych zasad współistnienia.

Druga hipoteza mówi, że działania Chin mogą stanowić próbę uzyskania jak najlepszych kart przetargowych w grze z Rosją (nie unieważnia to ekonomicznego wymiaru całego przedsięwzięcia). Azja Centralna to wyłącznie pole gry, kraje Azji Centralnej z oczywistych powodów nie zmienią w przewidywalnej przyszłości swojego obozu politycznego, lecz mogą być dla Rosji uciążliwszym „partnerem”. Chiny dostarczają tym krajom sposobności, siły i możliwości przeciwstawiania się polityce Moskwy. Kraje środkowoazjatyckie korzystają z relacji z Chinami, aby wymusić ewentualne ustępstwa czy zmianę kursu w polityce moskiewskiej.

I tylko nieprzewidziane działania Rosji, na podobieństwo tych z Gruzji 2008 r. i Ukrainy od 2014, r. mogły by wywołać w państwach środkowoazjatyckich ostry zwrot.

Stan na dziś

Oba główne projekty integracyjne: EAUE i Nowy Jedwabny Szlak, przeżywają dziś problemy, lecz zapewne będą kontynuowane. EAUE prawdopodobnie przez najbliższy czas będzie wyłącznie unią 5 krajów, nie przynosząc spodziewanych, również politycznie, korzyści. Nowy Szlak napotyka już problemy na samym początku w Kirgizji i Tadżykistanie, co znacznie osłabi jego dalszą efektywność. Przystąpienie Iranu do ścisłej współpracy z Pekinem i Moskwą w ramach SOW, co najwyżej skłoni kraje Azji Centralnej (szczególnie działające osobno: Turkmenistan i Uzbekistan) do dalszej izolacji.

Po dwóch i pół dekady wytworzyła się w elitach Azji Centralnej pewna mentalna synergia, która nie przekłada się jednak na wspólnotę polityczną, wręcz ją wyklucza, która stawia suwerenność (rozumianą na modlę Kremla) przed demokracją. Słabe struktury państw, zagrożonych ciągle (nawet jeśli tylko teoretycznie) załamaniem się, muszą być priorytetem przed demokracją, a wręcz z racji, że ta jest definiowania jako osłabianie państwa, postrzega ją się jako zagrożenie. O czym należy pamiętać, pomiędzy krajami środkowoazjatyckimi istnieją stosunki częściej napięte niż partnerskie.

Realizm definiuje się jako odrzucenia czy krytyczną ocenę zbyt wybujałych projektów, które idealistyczne, nierealne mamią i zwodzą. Lecz jeśli realizm prowadzi do ciasnoty myślenia o swoich politycznych możliwościach, odrzuceniu wszystkich opcji zdefiniowanych jako zawsze nierealnych – a tak naprawdę wymagających wysiłku, realizm taki staje się małym realizmem – czyli zaprzeczeniem trzeźwego oglądu rzeczywistości. Realizm w takiej wersji stał się sposobem myślenia elit Azji Centralnej.

Źródła:

Marcin Kaczmarski, The New Silk Road: versatile instrument in China’s policy, OSW Commentary, nr 161

Kemel Totomushev, One Belt, One Road: a new source of rent for ruling elites in Central Asia?, „China&US Focus” [dostęp 15.10.2015].

Malika Tukmadiyeva, Xinjian in China’s foreign policy toward Central Asia, Connections – Quarterly Journal

Kazakhstan, Uzbekistan and Eurasia Union. “Tengri News” [dostęp 15.10.2015].

Johan Engvall, Kyrgyzstan and Tajikistan: next in line, Silk Road Studies.

Kyrgyzstan and the Chinese New Silk Road, „New Eastern Outlook Journal” [dostęp 15.10.2015].

Jacob Stokes, China’s road rules, “Foreign Affairs” [dostęp 15.10.2015].

China’s new place in world in crisis, red. Ross Garnaut, Ligang Song, Wing Thye Woo, Bookings Institute Press, Canberra 2009.

Źródło zdjęć i map

Franco Folini, Chinese dragon

Alex Butler, Sam_0356

WSJ, New Silk Road

ZD Net, Massive China’s investments 

Doomstea Dinner, China-Pakistan 

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.