W poszukiwaniu zaginionych dzieci

Migracja do USA z państw takich jak Gwatemala, Honduras czy Meksyk, nie jest niczym nowym. W Stanach Zjednoczonych żyje aktualnie ogromna liczba latynoamerykańskich przybyszów, którzy, legalnie bądź nie, przekroczyli granice i dostali się na teren kraju, który daje szanse na lepszą przyszłość. Droga do dostania się na teren USA nie jest jednak łatwa, nie chodzi tylko o pokonanie samej granicy, ale także o dotarcie do niej. Wielu spośród tych, którzy wybrali ucieczkę z ogarniętego biedą kraju środkowoamerykańskiego, się to nie udało. Rozpłynęli się gdzieś w kraju tranzytowym, w Meksyku. To właśnie tam zebrały się matki zaginionych, które proszą o pomoc w poszukiwaniu ich dzieci.

Migracyjny Ruch Mezoamerykański

Kobiety z Hondurasu, Gwatemali, Salwadoru i  Nikaragui zebrały się w stolicy Meksyku, by przejść ulicami miasta i zakomunikować mieszkańcom, że właśnie tutaj, w tym kraju, zniknąć mogły bez śladu ich dzieci, które postanowiły opuścić ojczyznę i szukać lepszej szansy w bogatych Stanach Zjednoczonych. Marsz został zorganizowany przez powołany już 11 lat temu Migracyjny Ruch Mezoamerykański, organizację zajmującą się kontrolą migracji z państw Ameryki Centralnej, a także pomagającą oszukać zaginionych. 38 kobiet pojawiło się na ulicach Dystryktu Federalnego z zawieszonymi na szyi zdjęciami swych zaginionych dzieci, by wzbudzić obywatelską świadomość o procederze, jaki ma miejsce w ich kraju. Znika bowiem bez śladu co miesiąc duża liczba ludzi, którzy próbują przedostać się na granicę z USA. Kobiety przemierzają cały Meksyk w poszukiwaniu swych dzieci. Szukają w domach publicznych, więzieniach, szpitalach, wciąż mając szansę, że ich dzieci żyją. Niezwykły marsz, jaki miał miejsce w stolicy kraju ściągnął także innych działaczy na rzecz poszukiwania zaginionych, a także organizacje działające w obronie praw człowieka i przeciwko handlu ludźmi.

Coraz więcej migrantów znika w Meksyku

Jak podają przyglądające się przepływowi ludzi organizacje, co pół roku zatrzymywanych jest na granicy Meksyku ze Stanami Zjednoczonymi więcej niż 200 tysięcy nielegalnych imigrantów. Są oni zazwyczaj deportowani do swego kraju lub po prostu niewpuszczani na teren USA. Zanim jednak granicę się ujrzy, trzeba jakoś do niej dotrzeć. A przeprawa przez wielki Meksyk nie jest łatwa. Jak podają rodziny zaginionych, planem ich dzieci było złapanie przemierzającego kraj pociągu, który kończy bieg niedaleko granicy ze stolicą wujka Sama. Rzeczywiście, jest to najłatwiejszy sposób na przedostanie się pod wymarzoną granicę. Problem pojawia się, gdy podróż tym środkiem transportu jest z różnych przyczyn niemożliwa i kraj trzeba przemierzać innym sposobem. Przybywający z krajów takich jak Gwatemala i Honduras często podczas swej meksykańskiej tułaczki trafiają w rejony niezwykle niebezpieczne i angażują się w zorganizowaną przestępczość. Najczęściej jednak padają oni ofiarą handlarzy ludźmi czy lądują w domach publicznych czy w inny sposób znikają.

Jest nadzieja

Akcje takie jak te zorganizowane przez matki zaginionych to inicjatywy dość niewielkie, jednak mają one istotny wpływ na inne organizacje praw człowieka i na walkę z handlem ludźmi. Ludzie coraz chętniej współpracują i naprawdę chcą pomóc zrozpaczonym matkom. A dodać należy, że zdarzają się przypadki odnalezienia ludzi, tak jak siostra Glorii Saez Santalis Esperanza, którą udało odnaleźć się po 8 latach od zniknięcia.

Źródło: El Pais

Zdjęcie: noticiasnet.mx

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.