Mieszkanie z rodzicami – wybór czy konieczność?

Jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez Pew Research Center w Stanach Zjednoczonych coraz więcej osób w wieku 18-34 lata decyduje się mieszkać z rodzicami.

Ostatnie statystyki mówią, że millenialsi osiągnęli próg demograficzny, którego zachodni świat nie doświadczył od 130 lat. Co więcej, zaskakuje fakt, że znacznie częściej decydują się zamieszkać z rodzicami, niż z tak zwaną „drugą połówką”. Nie oznacza to jednak, że są totalnymi nieudacznikami pozbawionymi pracy, motywacji czy ducha przygody. W Stanach Zjednoczonych powoli do lamusa odchodzi moda na mieszkanie samemu lub ze współlokatorami, maleje również liczba osób decydujących się na zamieszkanie z małżonkiem lub partnerem. Ta zmiana demograficzna w USA jest w dużym stopniu wynikiem drastycznego spadku liczby osób, które decydują się na ustatkowanie się przed 35 rokiem życia.

Jensen Arnett, profesor psychologii na Uniwersytecie Clarka w Worcester, w stanie Massachusetts, która od 25 lat bada okres tzw. wczesnej dorosłości w życiu człowieka, przyznaje, że nie jest to dla niej zaskakujące zjawisko.

To konsekwencja innych trendów, które pojawiły się na przestrzeni ostatnich dekad – mówi profesor Arnett.

Wśród nich na pewno należy wymienić wzrost wieku zawarcia małżeństw, stały spadek zatrudnienia w przemyśle produkcyjnym, który głównie dla młodych mężczyzn ze średnim wykształceniem oznacza większe problemy z zatrudnieniem. Nie należy zapomnieć również o ciągle wydłużającym się czasie, który młodzi ludzie poświęcają na edukację. Profesor Jensen Arnett przyznaje jednak, że ogromną rolę odegrała również rewolucja feministyczna.

Zdecydowanie w ciągu ostatnich 50 lat zwiększyła się liczba kobiet, które otrzymują wyższe wykształcenie. To nie są już kobiety, które szukają męża, mają własne cele i karierę (…) Dwudziestolatkowie – zarówno kobiety jak i mężczyźni – są gotowi na to by wziąć ślub, jeśli są z odpowiednią osobą (…) Jednak kiedy zapytasz ich o to, kiedy chcą się pobrać ze swoim partnerem lub partnerką, wiek który podają z roku na rok ciągle podwyższa się.

Bycie dwudziestolatkiem ma swoje prawa. To czas na to, by zdecydować o swoim życiu zawodowym, o przyszłym miejscu zamieszkania. To również moment edukacji, kończenia studiów i godzenia się ze sobą, jako nowym, dorosłym człowiekiem, od którego coraz więcej się wymaga. Zazwyczaj dla Amerykanów nie jest to wiek adekwatny do tego, by założyć rodzinę, ustatkować się czy składać deklaracje na całe życie.

Niemal każdy człowiek w końcu podejmuje decyzję o ślubie i ciągle ludzie będą ją podejmować. To ten rodzaj standardowej konfiguracji, która pojawia się w dorosłym życiu. (…) Dwudziestolatkowie dużo i często się przemieszczają, głównie dlatego, że realizują swoje życiowe szanse, jednak prawie nikt nie chce prowadzić stylu życia nomady przez cały czas.

Właśnie dlatego profesor Arnett nie wierzy, że sytuacja demograficzna, o której mowa, miałaby dotknąć ludzi starszych, zaś demonizowanie upadku instytucji małżeństwa uważa za zdecydowaną przesadę. Podobnie zresztą rozprawia się z istniejącym również w Polsce przekonaniem:

Istnieje ten idiotyczny stereotyp kulturowy, że rodzice biją się w głowę mówiąc: Oh, moje dziecko, nie mogę się go pozbyć – dlaczego w końcu się nie wyprowadzi? Prawda jest zupełnie inna. Generalnie rodzice cieszą się, gdy mają swoje dzieci blisko siebie (…) To nigdy nie jest idealna przyjaźń, bo każdy od czasu do czasu drze koty z własnymi dziećmi, ale naprawdę uderzające jest to, jak pozytywnie wypowiadają się ludzie we wczesnym okresie dorosłości o swoich relacjach z rodzicami.

Źródło:

https://broadly.vice.com/en_us/article/millennials-would-rather-live-with-their-parents-than-their-significant-other

Photo credit: Martin Eckert, Flickr

 

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.