Geopolityka Wielkiej Brytanii po Brexicie

Referendum z 23 czerwca stanowi nowe otwarcie w polityce wewnętrznej i zagranicznej Wielkiej Brytanii, którego znaczenia nie wyczerpuje powszechnie stosowane dziś pojęcie: kryzys. Pierwszą sprawą jest przyjęcie konsekwencji Brexitu, w jego wymiarze personalnym, politycznym, państwowym i metapolitycznym. Wielka Brytania będzie budować nowe ścieżki swojej geopolityki.

W sprawach personalnych to odejście Davida Camerona z funkcji premiera i szefa Konserwatystów, co początkowo miało nastąpić 9 września. 7 lipca w wyborach wewnętrznych do objęcia po nim funkcji pozostały jeszcze dwie kandydatury: Theresa May, minister spraw wewnętrznych albo Andrea Leadsom, członek departamentu energetyki. Ta druga jednak zrezygnowała z dalszego ubiegani się o fotel szefa partii 11 lipca, również Cameron zdecydował się na szybsze opuszczenie stanowiska – co wygląda na efekt rozmów wewnętrznych. Liderzy partii nie chcieli przedłużać okresu niepewności w partii i w kraju. Obie kandydatki, May i Leadsom prezentowały się dobrze, mówiły przekonywająco, czasem ostro; May za ważne przesłanie swojego programu ma jedność. Mimo udzielonego wsparcia stronie chcącej pozostać w Unii, z jej szefem, Cameronem włącznie, obecnie deklaruje akceptację faktów dokonanych. Jeśli nie dojdzie do przyspieszonych wyborów Konserwatyści będą kierować krajem do 2020 roku, a więc to na pewno na nich będzie spoczywać obowiązek wyprowadzenia Zjednoczonego Królestwa ze struktur Unii, a May nie zapowiada powtórnego referendum, mimo że takie oczekiwania są formułowane przez np. elity biznesowe. Wnioskować stąd należy, że Wielka Brytania znajdzie się poza Unią, co daje jej równie wiele możliwości, co ograniczeń.

Aktywność po Brexicie

Pomysł, aby Wielka Brytania pozostała w Unii, pomimo że z niej wyjdzie, na jakiś specjalnych zasadach, „backdoor”, może mieć tylko negatywne konsekwencja. Choć słychać głosy mu przychylne, nie sądzę, aby elity polityczne Zjednoczonego Królestwa mogły być aż tak zdesperowane (a Konserwatyści nie są na pewno). Dlaczego? Dlatego, że uczyniłoby to z Londynu permanentnego petenta, kogoś uzależnionego od polityki Niemiec i Francji, Wielka Brytania musiałaby w tych okolicznościach zadowolić się bardzo słabą pozycją. Ci, którzy formułują takie żądania, podchodzą często do bycia w Unii jako zjawiska autotelicznego: bycie w Unii ma na celu bycie w Unii. Nie oznacza to jednak, że zwolennicy wyjścia odznaczają się przemyślaną koncepcją tego, co Brytania ma czynić obecnie, jak budować nową strategię. Tym bardziej w czasach powrotu kluczowych pytań politycznych, o dalsze cele i działania, reanimowane pod wpływem kryzysu 2008 roku, potem Arabskiej Wiosny, wojen na Bliskim Wschodzie i w Europie, a następnie kryzysu emigracyjnego, myślenie bez-celowe, post-polityczne ulega dyskwalifikacji. To jest właśnie meta polityczne zaplecze wydarzeń. 

 Gdy mowa o twardej polityce, to pierwszą sprawą jest natura relacji jaka panować będzie pomiędzy Londynem a tandemem Paryż-Berlin, który w tych okolicznościach powróci do większej aktywności. Mieć będą na to wpływ również podwójne wybory w 2017 r., które w obu krajach prawdopodobnie osłabią rządzące elity i przesuną punkt ciężkości w prawo. Wzrost partii eurosceptycznych (Frontu Narodowego i Alternatywy dla Niemiec) może zaowocować albo przejęciem ich narracji przez partie głównodowodzące, albo przeciwnie – silniej podkreślaną koniecznością działania i istnienia w ramach Unii, jako sytuacji bez-alternatywnej. Oznacza to, że może być w efekcie stosowany specyficzny szantaż względem innych rządów i krajów, co do ich obecności w Unii, a wszelkie przejawy eurosceptycyzmu będą jeszcze mocniej potępiane w przekazie politycznym i medialnym. Relacje Londynu i Berlina-Paryża mogą więc przybrać formę konfrontacyjną lub neutralną.

Relacje Londyn a Paryż-Berlin

Od tego głównie zależy jaką ścieżkę działania podejmie Londyn, na ile będzie ujawniać swoje plany oraz jaką będzie im nadawać interpretację. Londyn w żadnym przypadku nie będzie  marginalizowany, takie deklarację trzeba rozumieć jako niepoważne. Pozycja Londynu nie wyrasta wyłącznie z przynależności do Unii, Wielka Brytania jest dalej przecież członkiem NATO, G7 i wielu innych wspólnot, nie wspominając o własnej sile gospodarczej i militarnej. W latach 90., a szczególnie po 2001 r. Zjednoczone Królestwo pozostawało jednym z najbardziej aktywnych politycznie i militarnie krajów Europy (m.in. udział w misjach w Afganistanie, Iraku i wielu krajach afrykańskich). Przynależność do Unii nie miała z tą aktywnością żadnego związku, co najwyżej ograniczała ją. Dlatego aktywność Londynu obecnie skokowo wzrośnie, a nie zmaleje. Londyn nie wszedł w żadnym wypadku na drogę izolacji.

Arctic-map-640x433

Geopolityka obszaru arktycznego

Jeśli w USA w najbliższych wyborach zwycięży Trump (w sondażach jest duża fluktuacja), rola Brytanii jako sojusznika Ameryki wzrośnie, a nie zmaleje. Clinton może natomiast wykonywać pewne gesty podobające się liberalnej opinii, lecz realne działania amerykańskiej polityki nie powinny odbiegać od tych, jakie proponować będą Republikanie. Dla Wielkiej Brytanii największym problemem będzie fakt, że wiele międzynarodowych porozumień gospodarczych dotyczących wolnego rynku – TTIP oraz osobne porozumienie UE z Kanadą (CETA), w oczywisty sposób nie obejmą Zjednoczonego Królestwa. Obama zapowiadał, że Brexit zepchnie Londyn „na tył kolejki” w rozmowach o wspólnym rynku transatlantyckim. Wielka Brytania jednak dość szybko powinna zostać członkiem porozumienia o wolnym handlu EFTA, na czym dotychczasowym członkom – Norwegii i Islandii, w oczywisty sposób zależy. EFTA z kolei jest częścią Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EEA), zatem wyobrażenie sobie rozmów na linii Waszyngton-Bruksela z pominięciem drugiej gospodarki w Europie jest rzeczą niemożliwą. Już jako członek EFTA Wielka Brytania będzie mogło podejmować wiążące rozmowy z innymi partnerami (np. z Kanadą), sama EFTA już dziś posiada porozumienia z wieloma liczącymi się graczami gospodarczymi (np. Koreą Południową, Singapurem czy RPA).

Powracając do wcześniejszej myśli: czym bardziej polityka Berlina i Paryża będzie konfrontacyjna względem Londynu, tym bardziej jego odpowiedź będzie stanowcza, nawet agresywna. Zasadniczo są dwa scenariusze: albo Wielka Brytania będzie pozostawać pozornie z boku europejskiej polityki, nadzorować jednak ją w celu obrony swoich interesów, to co dzieje się na kontynencie, budować sieć swoich wpływów, ograniczając się do polityki interwencji – łatwo wyobrazić sobie ją jako lidera kontynentalnego eurosceptycyzmu, obrońcę suwerenności krajów wspólnoty, który wspiera kraje zagrożone zbyt daleko idącą polityką Niemiec i Francji. Fakt że pozostawać będzie ona poza strukturami Unii nie ma tak dużego znaczenia.

Wielka Brytania a NB-8

Wielka Brytania może wybrać jednak inny scenariusz, mianowicie starać się wznosić struktury „konkurencyjne” dla Unii, rodzaj „Aliansu Północnego”. Wszyscy zajmujący się tymi zagadnieniami teoretycy wskazują na kraje nordyckie (Norwegia, Dania, Islandia, Szwecja i Finlandia) oraz bałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) – tzw. NB-8, jako na naturalne w tych okolicznościach „żerowisko” nowej polityki brytyjskiej. Kierunek północny został wskazany przez Davida Camerona, który od 2010/2011 budował elementy politycznej współpracy Londynu i NB-8, jego efektem było zorganizowanie w 2011 r. szczytu Wielka Brytania – Kraje Nordyckie – Kraje Bałtyckie. Szczyt nie przekształcił się w międzynarodową organizację, ale uległ formalizacji w postaci Northern Future Forum (NFF): czyli spotkań międzyrządowych organizowanych od tego czasu, co rocznie w innym kraju z grupy nordycko-bałtyckiej. Pomimo że oficjalne na NFF porusza się tematy raczej z dziedzin ekonomii lub miękkiej polityki, to jednak są one okazją do spotkań 9 przywódców północy. Gdyby Londyn chciał powołania formalnej organizacji międzynarodowej to obok NFF, EFTY może starać się również zaangażować w działający pod auspicjami NATO projekt NORDEFCO (w różnych wcieleniach od 2009 r.), czyli koordynację systemów bezpieczeństwa (również energetycznego) krajów nordyckich.

Działania na tych trzech polach dają efekt w postaci integracji z zakresu gospodarki, polityki i zagadnień bezpieczeństwa. Nie znaczy to oczywiście, że kraje NB-8 wejdą w układy z Wielką Brytanią bezwarunkowo; między państwami NB-8 istnieją już dziś różnice zdań. Większość z nich przede wszystkim postrzega poszczególne formy współpracy jako działające na zasadzie oraz-oraz a nie albo-albo, nie myślą one (dotyczy to szczególnie krajów bałtyckich) na zasadzie alternacji, np. NFF zamiast UE. NATO, UE, koordynacja krajów nordyckich i bałtyckich (w ramach współpracy Zgromadzenia Bałtyckiego i Rady Nordyckiej, przykładowo) widziane są jako dopełniające się nawzajem; gdyby Londyn przedstawiał swoje projekty jako wykluczające lub też jeśli będą one tak definiowane przez Niemcy i Francję, to wiele krajów tego regionu może wycofywać się z udziału w nich .

Nordic_countries_and_Baltic_states

Kraje nordyckie i bałtyckie 

Stąd jak mówiłem polityka konfrontacyjna może dla Londynu być zachętą do bardziej stanowczych kroków, jednakże nie oznacza to ich automatycznego powodzenia. Kraje nordyckie i bałtyckie posiadają dwa zasadnicze motywy działań integracyjnych (realizowanych poza lub w ramach UE i NATO a więc dopełniających, precyzujących ogólną integrację, lub uzupełniającą ją zewnętrznie). To mianowicie:

1. bezpieczeństwo (szeroko pojęte), z naciskiem na zagrożenie wywołane polityką rosyjską. Przede wszystkim zagrożenie to odczuwane jest w krajach bałtyckich, lecz postrzeganie działań Kremla jako poważnie naruszających wzajemne bezpieczeństwo, a nawet suwerenność innych krajów jest stale obecne w myśleniu elit skandynawskich, czego przykładem może być niedawna remilitaryzacja Gotlandii (w 2015 r.) i planowana remilitaryzacja Wysp Alandzkich. Pierwsza pozostawała zdemilitaryzowane od czasu Zimnej Wojny, szwedzcy analitycy usprawiedliwiali wprowadzenie wojsk na jej terytorium zagrożeniem, jakie może być spowodowane dla Szwecji przez ewentualne opanowania tej wyspy przez flotę rosyjską. To nie znaczy, że w krajach NB-8 nie ma w tej materii rozbieżności, votum separatum zgłasza Finlandia, która dąży do minimalizacji konfrontacyjnego kursu z Moskwą.

2. sprawa wolnego handlu; szczególnie istotna dla Norwegii, w tym przede wszystkim gdy mowa o obszarze arktycznym – w tym momencie interesy Wielkiej Brytanii i innych krajów północnych są zbieżne ze strategią USA dotyczącą handlu arktycznego, wyrażoną w 66. Dekrecie Prezydenckim o Bezpieczeństwie Narodowym z 2009 r., gdzie stwierdza się, że Ameryka stoi na straży wolności handlu i żeglugi po wodach Arktyki. Obecność nie tylko handlowa, ale też militarna (wspólne ćwiczenia wojskowe Danii, Kanady i Zjednoczonego Królestwa) mają być sygnałem wysłanym do Moskwy, że jej ekspansjonistyczna polityka w tym obszarze napotka silny opór. Jeśli więc propozycje Londynu będą nakierowane na zapewnienie NB-8 bezpieczeństwa i wolności handlu, to spotkają się z uznaniem, o ile też Londyn nie będzie żądać wyłączności i o ile takich warunków nie będzie stawiać Bruksela.

Najbliższe kroki Londynu, po ustanowieniu nowego przywództwa, na przełomie 2016 i 2017 r., mogą być następujące: zgłoszenie gotowości przystąpienia do EFTY (rozmowy z Norwegią i Islandią, oraz Szwajcarią, będącą jednak poza EEA), wypracowanie nowej, pogłębionej formuły paktu, dalej w tym samym czasie (jesień 2016) rozmowy w ramach NFF: sondowanie przez Londyn możliwość większego sformalizowania spotkań, proto-organizacyjnych. Następnie rozpoczną się rozmowy o współdziałaniu Wielkiej Brytanii i projektu NORDEFCO. Jednak powołanie formalnie nowej organizacji, powiedzmy „Aliansu Północnego”, ze strony Londynu będzie gestem politycznym, gdyż Londyn może wszystkie korzyści, pojedyncze, w zakresie bezpieczeństwa, polityki i ekonomii zyskać bez powoływanie scalającej te osobne zagadnienia, jednej organizacji. Gest ten pojawi się, jeżeli Londyn będzie zmuszony do bardziej konfrontacyjnej polityki spowodowanej postawą Niemiec i Francji.

Obrazy:

Theresa May, UK Home Office

Arktyka

Źródła:

John Hemmings, What Kind of Foreign Policy and Security Posture should a Post-Brexit Britain Adopt?, „Rusi.org” [dostęp 20.07.16].

The Baltic-Nordic-British Relationship Summit„The Stratfor” [dostęp 19.07.16]

James KilcourseUK-Nordic-Baltic Summit: The forging of a Northern bloc?, „The IIEA” [dostęp 20.07.16]

Kristin Archick, The European Union: Current Challenges and Future Prospects, „Congressional Research Service”, 21 czerwiec 2016.

Ben Clements, Britain outside the European Union, „IEA Brexit Prize”, 2014.

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.