Po trupach do demokracji?

Tłumy ludzi, pogrążonych w żałobie, zgromadzonych, by w milczeniu zapisać swoje imię w pamiątkowej księdze, jako wyraz szacunku i solidarności dla zamordowanego autorytetu i wodza politycznego.

Setki obywateli, zasklepionych wcześniej w ścisłych ramach, wyznaczonych przez  sztywną hierarchię polityczną, teraz mające odwagę głośno zaprotestować przeciwko elicie rządzącej, którą kontestował zmarły tragicznie mentor. Taki obraz wyłania się po morderstwie jednego z najbardziej znanych komentatorów politycznych w Kambodży.

Kem Ley został zastrzelony w „biały dzień”, w stolicy swego kraju – Phnom Penh. Chociaż w niedługim czasie po dokonaniu tego aktu bestialstwa człowiek, nazywający siebie Choub Samlab (co po  angielsku tłumaczy się jako: „spotykający, by zabić”) przyznał, że motywowany był przez niespłacony dług 3 009 USD, to jednak coraz częściej uważa się, iż Ley został zamordowany dlatego, że stanowił zagrożenie polityczne dla rządzącej Kambodżańskiej Partii Ludowej Hun Sena. Pogląd ten zdaje się podzielać zarówno lider opozycji – Sam Rainsy, jak i prasa międzynarodowa. Od  przewrotu wojskowego z 1997 r. w Kambodży panuje bowiem atmosfera zastraszania. I chociaż wciąż utrzymywana jest tam narracja postępu i nowoczesności, jakie miałyby być udziałem odradzającego się z okresu poniżenia kraju, to nie można ukryć tego, że Kambodża nadal pozostaje jednak państwem autorytarnym.

Czy to oznacza, że droga do demokracji biegnie w całkiem przeciwnym kierunku, niż ścieżka polityczna tego małego, azjatyckiego państewa? Otóż wydaje się, że nie wszystko stracone. Pomimo mających w Kambodży miejsce nadużyć, działacze tacy, jak chociażby Ley, pozostawali optymistycznie nastawieni co do jej przyszłości. Dużą rolę w transformacji ustroju tego państwa odegrał internet, który odbudował zaufanie polityczne ludzi. Kambodża otworzyła swoje granice, a globalizacja i postęp technologiczny pomogły zasygnalizować nastanie nowej generacji. Jej młode pokolenia są przede wszystkim bardziej wykształcone i posiadają większą świadomość polityczną niż ich starsi rodacy, mogą się także stosunkowo łatwo ze sobą kontaktować. Posiadanie dostępu do tego typu nowości, które kwestionują kontrolowane przez państwo media głównego nurtu, jest otwarciem przestrzeni politycznej na różnorakie pomysły.

Jednocześnie warto zauważyć, że tendencja ta zdaje się korelować ze spadkiem popularności KPP. W wyborach w 2013 r. partia zdołała wywalczyć jedynie marginalną większość, niezbędną jej do rządzenia, po czym opozycja zbojkotowała otwarcie parlamentu, twierdząc, że rząd ingerował w wynik. Znaczna część Kambodżan ośmieliła się wówczas, chociażby na krótko, zaprotestować, zarówno przeciwko wynikowi wyborów, jak i rosnącej nierówności. Głównym polem manifestacji sprzeciwu okazały się jednak fora internetowe, które działały jako alternatywna przestrzeń do potajemnego wyrażania swoich poglądów. Przez takie kanały Ley między innymi docierał do swoich odbiorców. Teraz jego zabójstwo wydaje się, że ponownie, przypadkowo ożywiło Kambodżan.

Pogrzeb Ley’a ukazał wielką jedność Kambodżan, którzy licznie zgromadzili się przy jego grobie, by w milczeniu i powadze okazać swą solidarność. Nie jest to jednak jedyne jego wyjaśnienie. Owa liczna obecność była również wyrazem głosu rozsądku i sprawiedliwości, sprzeciwu wobec władzy, przeciwko której wypowiadał się Ley.

Jaka przyszłość stoi przed państwem? Śmierć Ley’a bez wątpienia zapamiętana będzie jako moment, w którym  do widoku weszła nowa wizja kraju – wizja, która wyklucza korupcję, lęk i zastraszenie. Jest to również wezwanie dla liderów politycznych Kambodży do przestrzegania międzynarodowych konwencji i do zapewnienia sprawiedliwych wyborów. Zaplanowane one zostały na 2018 r – z wszelkimi szansami i zagrożeniami, jakie za sobą niosą. Trudno przewidzieć, jakie konsekwencje zabójstwo Ley’a będzie miało na cały kraj, poza obszarem Phnom Penh. Sądząc jednak po reakcji na jego śmierć, odmowa społeczeństwa na żądania policji do usunięcia się z widoku publicznego i zebranie się tysięcy ludzi pogrążonych w żałobie i nawołujących do zmian pozwala przypuszczać, że morderstwo Ley’a  być może zasiało ziarno demokracji.

Źródło: theconversation.com

Zdjęcia pochodzi z serwisu flickr.com

 

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.