Religia ofiary wymaga

Religia od zawsze odgrywała i wciąż odgrywa istotną rolę w życiu społeczeństw, wyznaczając im pewien katalog zasad, zgodnie z którymi powinny postępować. Jak daleko jednak można posunąć się w swojej lojalności nakazom wiary? Jak się okazuje – daleko. W sposób niezwykle wymowny przekonują o tym Hindusi, gotowi dla wierności rytuałom narażać życie własnych dzieci.

Za górami, za lasami…

Legenda głosi, iż pewien indyjski święty pouczył rodziców, których dzieci znajdowały się w umierającym stanie, by wybudowali kapliczkę i upuścili chorą pociechę z jej dachu. Miało to być świadectwem bezgranicznego zaufania wszechmocnemu. Kiedy odważyli się tego dokonać, wyrzucone tak dzieci trafiały na hamak, który w cudowny sposób pojawił się w powietrzu. Od tej pory szczęściło im się w życiu.

Niezwykła ofiara dla Boga

Od tego czasu wszelkie modlitwy o uzdrowienie chorego dziecka, szczególnie w pewnych regionach Indii, zawierały obietnicę zrzucenia dziecka. Miała to być swego rodzaju ofiara dla Boga, który wysłuchał modlących się. Jak w rzeczywistości wygląda owa praktyka? Niektóre rodziny, pochodzące z wiejskich obszarów Indii – zarówno hindusi jak i muzułmanie – gotowe odpowiedzieć na wezwanie wiary, zrzucają swoje dzieci z dachu sanktuarium. Następnie są one łapane w rozciągnięte 30 metrów niżej prześcieradło.Mieszkańcy wsi uważają, że rytuał ten przynosi dziecku długie życie i szczęście. Jednocześnie utrzymują, że nie ma szans, by mógł on komukolwiek zaszkodzić.

Protesty przeciwko rytuałowi

Dotychczas bez większych przeszkód uprawiana praktyka, pod ostrzałem znalazła się w 2009 r., kiedy to szeroko rozpowszechnione wideo, nagrane przez Baba Umer Dargah w sanktuarium w Solapur, skłoniło Krajową Komisję Ochrony Praw Dziecka do interwencji. Komisja po zbadaniu sprawy zarządziła, że zrzucający w ten sposób dzieci będą zatrzymywani. Jak zadeklarował bowiem G. Mohanty, doradca mediów na zlecenie:

My nie wspieramy tych zabobonnych praktyk. Jest to sprzeczne z interesem dzieci. Mogą one być bardzo przestraszone i nikt nie wie, jak to wpłynie na ich psychikę.

Stanowisko władz

Co na to rząd indyjski? Urzędnicy twierdzą niemal jednogłośnie, iż praktyka ta jest niezgodna z prawem, w zakresie praw dzieci w Indiach, lokalne władze policyjne w Solapur przekonują zaś, że od 2010 r. nie otrzymały żadnych zgłoszeń o tego typu incydentach. Owe oficjalne zapewnienia mijają się jednak  z głosami mieszkańców, którzy zdradzają, że są świadkami kontynuowania, na niewielką co prawda skalę, tych rytuałów w niektórych regionach wiejskich. Szczególnie utrzymuje się to w miejscowości Mangasuli, gdzie Lord Khandoba, wcielenie Sziwy, czczony jest  przez Hindusów jako bóstwo rodziny.

Praktyka trwa przez cały rok, a dzieci są rzucane w ciągu dwóch miesięcy od dnia narodzin, czy słońce czy deszcz – to tradycja.

Przekonuje Javed Fardin Akhtar, mieszkaniec pobliskiego miasta Sangli, który przyznał, że w kwietniu był świadkiem owego rytuału w Mangasuli. Dzisiejsze zrzucanie dzieci ma na tyle uwzględniać standardy bezpieczeństwa, iż wykonywane jest przez doświadczonych wielbicieli sanktuarium. Po jednym odbiciu na prześcieradle, dzieci szybko powracają w ramiona rodziców, którzy z niepokojem wyczekują w tłumie wiwatujących rytuałowi.

 

Źródło: For Babies in India, a 30-Foot Plunge for Good Luck; www.nytimes.com; 2016.

Zdjęcie pochodzi z serwisu flickr.com

 

 

 

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.