Szósty zmysł czy dzieło wyobraźni?

Z pewnością każdy z nas doświadczył w swoim życiu uczucia, że jest przez kogoś obserwowany, nie patrząc jednak na tę osobę. Czasami wręcz sytuacja ta miała miejsce, gdy nasz potencjalny obserwator znajdował się poza zasięgiem naszego wzroku. Jak to jest możliwe? Czy istnieje jakieś racjonalne wyjaśnienie tego paradoksu, bez konieczności uciekania do pseudonaukowych wyjaśnień, typu postrzegania pozazmysłowego, czy posiadania „szóstego zmysłu”?

Oczy oknem na duszę

Punktem wyjścia podobnych rozważań, jak i źródłem pojawiających się tego typu wyobrażeń, jest fascynacja ludzkim wzrokiem. Popularne przysłowia głoszą, iż oczy stanowią okno do człowieczej duszy. Nic w tych zainteresowaniach dziwnego – są one uwarunkowane naszą naturą. Ludzki umysł jest skonstruowany tak, aby niejako namierzać wzrok skierowany na nas przez innych. Mało tego, przypuszcza się nawet, że w mózgu rozwinięte są rozległe sieci neuronowe, przeznaczone do niczego innego, jak do wyłapywania spojrzeń innych. Istnieją również przypuszczenia, iż ów proces może być mechanizmem wrodzonym każdego człowieka, czego zalążki można zaobserwować już u noworodków.

Uwarunkowania naturalne

Przyciąganie naszej uwagi na świdrujące spojrzenia innych nie jest wyłącznie domeną mózgu. Pod tym kątem ukierunkowana jest także budowa samych oczu. Struktura ta zasadniczo różni się od narządu wzroku u niemal wszystkich innych gatunków. Obszar, jaki otacza naszą źrenicę, tudzież twardówkę, jest biały i ma bardzo dużą powierzchnię, co powoduje, że łatwo dostrzec kierunek, w jakim podąża czyjeś spojrzenie. W przeciwieństwie do człowieka, zwierzęta posiadają większe źrenice bądź ciemniejsze twardówki, co ma na celu sprytnie ukryć kierunek spojrzenia przed potencjalną zdobyczą.

Symptomy zaburzeń

Zaburzenia w naturalnym procesie „śledzenia” czyjegoś spojrzenia odzwierciedlają szeroką gamę różnego rodzaju schorzeń. Przykładowo, ludzie cierpiący na autyzm przeznaczają mniej czasu na podążanie za wzrokiem innych. W dodatku mają oni problem  z właściwym odczytaniem informacji, emocji czy intencji z niego wypływających. W mniejszym stopniu są również w stanie odczuć, że ktoś się w nich wpatruje. Na drugim biegunie znajdują się osoby o wysokim stopniu społecznego niepokoju, które mają tendencję do nadmiernego zawieszania na kimś swojego wzroku, mimo iż same wykazują zwiększone, fizjologiczne objawy strachu, kiedy znajdują się pod bezpośrednim wejrzeniem innych.

Nauka kontra paradoks

Kiedy nasz obserwator znajduje się przed nami, możemy przeczuwać, że na nas spogląda, bez konieczności patrzenia mu prosto w twarz. Można to wywnioskować ze sposobu ułożenia jego głowy (kiedy na przykład nachyla ją ku nam), pozycji jego ciała czy znaków szczególnych, jak chociażby noszenie okularów. Problem pojawia się jednak wówczas, gdy ktoś znajduje się poza naszym polem widzenia, a my również posiadamy owo przeczucie. Zjawisko to stało się kwestią rozlicznych badań naukowców, próbujących wyjaśnić ów paradoks. Ich wyniki wykazały, iż nawet do 94% osób przyznało się do doświadczenia uczucia obserwowania, zanim odwróciły się, aby to sprawdzić.  Jakie jest wytłumaczenie?

Dla wszystkich, dostrzegających u siebie nadprzyrodzone zdolności, godne X-mena – smutna wiadomość. Niewiele ma on z tym wspólnego. Wszelkie badania, przekonujące o występowaniu u człowieka metapsychicznych zdolności, cierpią na wiele niedomówień oraz niejasności. Rozwiązanie zagadki leży w psychice oraz nieświadomym nastawieniu, jakie bardzo często przybieramy. Uprzedzenia pamięci odgrywają tu bardzo ważną, jeśli nie kluczową rolę. Wyobraźmy sobie sytuację, iż czując na sobie czyjś wzrok odwracamy się, aby to sprawdzić. Podczas wykonywania tego ruchu, osoba znajdująca się nieopodal nas dostrzega to i mimowolnie zwraca na nas swoją uwagę. Dochodzi wówczas do spotkania naszego wzroku, a my, nieświadomi jak do tego doszło, wmawiamy sobie, że wyczuliśmy czyjeś spojrzenie. Oczywisty mechanizm, prawda?

Tak więc, zanim następnym razem znowu będziemy mieć uczucie, iż znajdujemy się pod ostrzałem czyichś oczu, pamiętajmy, że to tylko nasz umysł może płatać nam figle. Bez względu na to, jak bardzo miałoby to być prawdziwe.

Źródło: theconversation.com

Zdjęcie pochodzi z serwisu: flickr.com

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.