Wzrost demograficzny problemem Izraela

Z uwagi na przybierające na sile, w coraz większej liczbie państw na świecie, zjawisko starzenia się społeczeństw, wzrost demograficzny często postrzegany bywa jako wybawienie, do którego uparcie dążą.

Nie wszędzie jednak ma on pozytywny wydźwięk. Tak jest w przypadku Izraela. Obecnie występuje w nim największy przyrost naturalny spośród wszystkich krajów rozwiniętych, czego nie należy jednak postrzegać jako błogosławieństwa – przeciwnie. Może się on okazać poważnym zagrożeniem dla jakości życia w tym państwie.

Zagrożone środowisko naturalne

Izrael stoi w obliczu poważnych problemów środowiskowych. W dużej mierze są one wynikiem postępującego w tak gwałtownym tempie wzrostu populacji. Państwo to nigdy nie będzie w stanie poradzić sobie z kontrolowaniem gazów cieplarnianych, utrzymaniem minimalnego poziomu rzek i strumieni czy chronieniem wrażliwych siedlisk, jeśli wzrost demograficzny nadal postępował będzie w tak zdumiewającym tempie. Podobnie rzecz ma się z urbanizacją – zajmując rocznie około 5 mil kwadratowych otwartej przestrzeni, prowadzi ona do zagłady dzikiej przyrody. Gatunki, takie jak gazele, jeże, nietoperze czy hieny już na dzień dzisiejszy są zagrożone.

Tłoczno, duszno, depresyjnie

Cenę rosnącej dynamicznie populacji płaci również ludność. Izraelskie szkoły, sądy czy drogi, należą do najbardziej zatłoczonych w zachodnim świecie. To przyczynia się do powstawania i nasilania się tak indywidualnych, jak i zbiorowych niepokojów z jednej strony. Z drugiej zaś, rosnące stale ceny i niedobory mieszkaniowe są kolejną przypadłością narodową, napędzaną przez nic innego, jak przez rosnący stale popyt. A ten warunkuje rosnąca wciąż populacja.

Postępujące ubóstwo dzieci

Kolejną konsekwencją wzrostu naturalnego w państwie jest ubóstwo. Wyliczenia podają, że więcej niż jedna czwarta dzieci żyje poniżej granicy ubóstwa, większość z nich zaś posiada czworo lub więcej rodzeństwa. Izraelskie dzieci dorastające w rodzinach z dwójką lub mniej potomstwa, bez względu na tożsamość etniczną i przynależność religijną, mają na ogół większe szanse życiowe.

Nieubłagane dane 

Sytuacja niestety zmierza w negatywnym kierunku. Ziemia, która nie tak dawno była domem dla 800 tysięcy ludzi, obecnie jest domem aż dla 8,5 miliona mieszkańców. W ciągu 68 lat populacja kraju wzrosła dziesięciokrotnie. To jednak nie koniec. Centralne Biuro Statystyczne Izraela przewiduje, że do 2059 r. może ona podwoić się do 15, a być można nawet do 20 milionów. To spowodowałoby, iż gęstość zaludnienia Izraela znacznie przekraczałaby najbardziej zatłoczone na dzień dzisiejszy kraje, takie jak Holandia czy Japonia.

Ideologia źródłem demografii

Co na to władze? W kraju, który spiera się w zasadzie o wszystko inne, nadmierna populacja wydaje się być tematem tabu, który posiada swoją ideologiczną podbudowę.  Można wymienić co najmniej dwa główne powody takiego stanu rzeczy. Pierwszym są tragiczne wydarzenia Holocaustu – śmierć około 6 miliona Żydów spowodowała, że polityka prorodzinna stała się aksjomatem nowego państwa Izraela. Drugi ma swoje źródło w konflikcie arabsko – żydowskim. Władze palestyńskie historycznie promowały wśród ludności arabskiej wysoki przyrost naturalny, jako sposób na osłabienie państwa żydowskiego za pomocą przesłanek demograficznych. W związku z tym, obydwie narodowości posiadanie rodzin wielodzietnych traktują jako poważny, patriotyczny obowiązek.

Mimo iż historycznie argumenty te posiadały swoje racje, to współcześnie straciły już na ważności. Globalna liczba Żydów, która w 1945 r. spadła do 11 milionów, obecnie osiągnęła już wartość równą tej sprzed II Wojny Światowej. Na dzień dzisiejszy, około 17 milionów ludzi z całego świata przyznaje się do żydowskiej tożsamości. Mając na uwadze trendy demograficzne w tym kraju, przewiduje się, że liczba ta dynamicznie wzrośnie. Jednocześnie zmieniła się sytuacja wśród ludności arabskiej. Od kiedy tamtejsze kobiety cieszą się równiejszym statusem oraz większą niezależnością, płodność spadła tam z 6 do około 4 dzieci. Wydaje się, że tendencja spadkowa będzie kontynuowana. Od 2002 r. wskaźnik urodzeń ustabilizował się bowiem  na stałej wartości – ok. 40 tysięcy rocznie. Tymczasem liczba żydowskich dzieci systematycznie i coraz szybciej rośnie.

Co z racją stanu?

Pozytywny aspekt demografii państwa żydowskiego przedstawia saldo migracyjne. Będący niegdyś motorem wzrostu populacji imigranci, przybywający licznie do Izraela, na skutek prześladowań i spowolnienia gospodarczego znacznie ograniczyli tę praktykę. W konsekwencji liczba osób przyjeżdżających do tego państwa jest równa liczbie go opuszczających, co zdecydowanie można odczytywać jako pozytywną wiadomość. Pozwala to bowiem rządowi prowadzić politykę otwartych drzwi i realizować swoje raison d’être. Wciąż otwartą i nierozwiązaną pozostaje jednak kwestia wysokiego wskaźnika rozrodczości – o 50% przewyższającego zachodnie państwa. Trzeba jednak pamiętać, że nie stało się to naturalnie, a jest konsekwencją promowanych przez dekady polityk prorodzinnych i przeszkód w dokonywaniu zabiegów aborcji. Obecnie potrzebna jest strategia, która odwróci ten trend.

Syjonizm, ze względu na swoją pragmatyczną naturę, zawsze zdolny był do dopasowywania się do zmiennych i dynamicznych warunków. W odpowiedzi na nie, był czas, gdy rozszerzenie populacji Izraela stało się narodowym priorytetem. Dzisiaj jednak nacisk ten trzeba zmienić – z ilości, na jakość życia.

Źródło: Israel’s Looming Demographic Crisis; www.nytimes.com; 2016

Zdjęcie pochodzi z serwisu: www.flickr.com

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.