Prezydent Trump: to zwycięstwo wzmocni amerykańskich neonazistów

Po ogłoszeniu wyniku wyborów na 45 prezydenta USA przez amerykańskie środowiska skrajnej prawicy przelała się fala radości. Na północy Nowego Jorku dali temu wyraz, pisząc na murach: Make America white again. Trump triumfuje, a prawica rośnie w siłę. 

Odkryte przez lokalnych mieszkańców graffiti były przeróbką hasła wyborczego Donalda Trupa, Make America great again i zawierało symbol swastyki. Podobne hasła pojawiły się również w Filadelfii. Tam uliczne napisy nawiązywały do hitlerowskiego pozdrowienia Sieg Heil 2016 i podpisane były słowem Trump, gdzie T zamieniono także na swastykę. Obserwatorów i komentatorów politycznych nie zaskoczył prawicowy wandalizm. Po długiej i pełnej rasistowskich oraz seksistowskich odniesień kampanii wyborczej, erupcja nienawiści była spodziewana i pewna. Zadowolenie ze zwycięstwa Trumpa wyraził David Duke, zwolennik Ku Klux Klanu, zdeklarowany antysemita.

Ameryka podzielona jak nigdy

Podczas gdy duże, tolerancyjne ośrodki miejskie pogrążyły się smutku i niedowierzaniu, biała, religijna i bardzo konserwatywna Ameryka świętuje swoje długo wyczekiwane zwycięstwo. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że zarówno oni, jak i najbardziej prawicowe siły w Ameryce udzieliły poparcia Trumpowi. Podobnie jak on niechętnie postrzegająca emigrację z Meksyku i Ameryki Południowej, islam i utratę wpływów „białej” Ameryki na rzecz coraz to bardziej różnorodnego społeczeństwa.

Po dwóch kadencjach Obamy, któremu przez osiem lat wypominano drugie imię Hussein i kosmopolityczne wychowanie, władzę nad supermocarstwem objął człowiek, który wprawdzie ma żonę imigrantkę i córkę Żydówkę, ale wierzy i ufa temu, że władza w USA należy się białym, bogatym mężczyznom. Takie ma być ich życiowe przeznaczenie i rola. Świętują z nim ludzie niepewni swoje pozycji i biedni oraz szczyt establishmentu przekonany o własnej wyjątkowości i elitarnej pozycji. Ludzie, którzy są niechętni różnorodności świata, zarówno tej religijnej jak i etnicznej.

Biedni zaufali bogaczowi, sądząc, że powierzenie mu władzy sprawi, iż dostąpi on przemiany niczym dickensowki Scrooge, a oni odzyskają na powrót dostęp do american dream, nadszarpniętego przez globalizację. Bogaci wierzą, że żadnej przemiany nie będzie, Scrooge pozostanie sobą, a status quo uda się zachować możliwie najdłużej.

Pozostali zachodzą w głowę, co się stało, że obywatele kraju składającego się z potomków emigrantów wybrali na prezydenta rasistę, ksenofoba i mizogina. Dobrych odpowiedzi na razie brak, oprócz tej jednej: Nawet w USA, kolebce liberalnej demokracji i kapitalizmu, wyborcy mogę, jak twierdzi David Ost, odwrócić się od systemu liberalizmu politycznego, kiedy kaznodzieja w stylu Trumpa złagodzi kłamstwami ich lęki. Szczególnie lęki ekonomiczne. Wtedy są skłoni zapomnieć, że jest on źródłem i przykładem tego, co powoduje te wszystkie lęki. To nie Arabowie zagrażają egzystencji statystycznego Amerykanina, ale chciwi koledzy Trumpa, którzy za nic mają solidarność i wspólnotę obywatelską oraz pogłębiające się rozwarstwienie klasowe w USA.

Dla arabsko-muzułmańskich Amerykanów jest on takim samym przerażeniem i szokiem jak dla każdej z mniejszości, która nie wpisuje się w schemat: biały, bogaty protestant/chrześcijanin z koneksjami. Ale to nich, kobiet i innych mniejszości – wbrew niechęci obecnych elit – będzie należeć będzie przyszłość w obecnym stuleciu. Tak jest dynamika przemian demograficznych.

Źródło: informacja o graffiti ze swastyką i Davidzie Duke’u za The Times of Israel

Zdjęcie: Photo credit: Geralt: Pixabay

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.