Chiny – soft power na militarnych podstawach

Zdobywać serca i umysły (Winning hearts ans minds – WHAM) – tę kluczową dla działań przeciwpartyzanckich zasadę, na swoje sztandary wynoszą Chiny, chcąc uczynić ją podstawowym instrumentem w relacjach z innymi państwami.

Szczególnie, jeśli państwa te postrzegane są przezeń jako ważne politycznie i gospodarczo i gdy zasobne są w surowce naturalne. W terminologii polityki zagranicznej, narzędzie to znane jest jako „soft power” – osiąganie celów, bez konieczności odwoływania się do siły militarnej. Czy jednak rozbudowujące swój potencjał militarny Chiny mogą być, zgodnie ze swoimi intencjami, postrzegane jako prekursor „miękkiej polityki”?

Instrumenty „miękkiej” polityki

Państwo chińskie bogato uzbrojone jest w „twarde” instrumenty władzy. Jego wpływ na kształt stosunków międzynarodowych w zasadniczy sposób ograniczają jednak dwie przeszkody – bariera językowa oraz reputacja kraju, jako wojskowego oraz geopolitycznego supermocarstwa, konkurenta Stanów Zjednoczonych. Jeżeli idzie o pierwsze, język mandaryński, z racji na zawrotną ilość tworzących go złożonych znaków i dźwięków, stanowi główną przeszkodę komunikacyjną. Mimo to jednak, szkoły nauki tego języka rozprzestrzeniają się po całym świecie w zawrotnym tempie, co odbywa się nie bez udziału Pekinu.  Od 2005 r. w ponad 94 krajach założone zostały Instytuty Konfucjusza – pozarządowe organizacje chińskie, działające na rzecz przybliżenia języka oraz kultury tego kraju. Nie oznacza to bynajmniej żadnej rewolucyjnej zmiany. Angielski nadal pozostanie lingua franca dyplomacji i biznesu i nic zapowiada się, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. W przyszłości jednak może posiadać konkurenta.

Kolejnym – znacznie starszym i efektywniejszym narzędziem, mającym stanowić podstawę chińskiego „soft power”, jest kultura. Może to jawić się nieco ironicznie zważywszy na fakt, że rewolucja komunistyczna Mao Zedonga uparcie walczyła, aby ją wyprzeć. Niemniej dyktatorowi nie udało się tego dokonać. Chiński dorobek kulturalny bodaj nigdzie nie jest tak rozpowszechniony, jak w amerykańskiej popkulturze, co pozwala państwu Xi Jinpinga przedstawiać się jak poważny spadkobierca liczącej kilka tysiącleci cywilizacji. Mimo jednak, że bariery językowe oraz kwestie kulturowe zdają się stawać coraz mniejszym problemem, zasadniczy i niezmiennie uciążliwy pozostaje wzrost znaczenia „hard power” w Chinach. To poważnie zagraża ich pokojowemu wizerunkowi.

Twarde podstawy

Państwo pod rządami Xi Jinpinga jawi się jako pewny siebie, asertywny gracz stosunków międzynarodowych w niemal każdej dziedzinie porządku światowego. Niebagatelną rolę odgrywa tu w oczywisty sposób rozwój potęgi militarnej, który w państwie chińskim odbywa się w zdumiewającym tempie. Jaki tego skutek? Pekin budzi coraz większą trwogę, jest jednocześnie podziwiany jak nigdy dotąd – jednak z daleka. Tak długo, jak państwo to postrzegane będzie w kategoriach potencjalnego zagrożenia, nigdy nie wygra przewagi w świecie w sposób pokojowy.

Gospodarczy wzór do naśladowania?

Tradycyjnie Chiny próbują wykreować się jako archetyp konkretnych wartości. Dążenia tego państwa do przedstawiania siebie jako wzór do naśladowania dla innych powtarzały się w historii niejednokrotnie. Imperialne Chiny postrzegały się jako kulturowy drogowskaz rewolucyjny. Dzisiaj najbardziej zagrażającą, „miękką” bronią w arsenale jest gospodarka, a dokładnie model potężnego rozwoju gospodarczego, odbywającego się bez przeprowadzenia procesów demokratyzacji. Zachód niezwykle zaniepokojony jest widocznym sukcesem i potencjalną atrakcyjnością tego modelu, określanego jako „Pakistański Konsensus”, przeciwstawiany wiodącemu prym od końca zimnej wojny „Waszyngtońskiemu Konsensusowi”. Jak zauważa premier Kanady, Justin Trudeau, może on stać się precedensem dla innych, rozwijających się krajów oraz stanowić nie lada wyzwanie dla liberalnego internacjonalizmu, reprezentowanemu także przez jego państwo.

Kultura swoje, polityka swoje

Polityka nie rządzi się jednak tak oczywistymi prawami. Nawet w świecie będącym sztandarowym przykładem użycia „soft power” – amerykańskiej rzeczywistości, jej kultura popularna posiada wyraźne ograniczenia geopolityczne. Choćby przeniknęła do niezliczonej liczby krajów na świecie, nie niesie za sobą automatycznie poparcia dla amerykańskiej polityki. Szczególnie ostro uwidoczniło się podczas inwazji na Irak, w wyniku której pod adresem USA słowa ostrej krytyki skierowali nawet tradycyjni amerykańscy sojusznicy. Można z tego wyciągnąć wniosek, że nawet jeśli Chiny rozpowszechnią swoje „soft power” tak szeroko, jak USA, nie ma jeszcze żadnych powodów, aby spodziewać się jednocześnie gwałtownego wzrostu poparcia dla chińskiej polityki.

Jakie są perspektywy dla rozwoju chińskiej polityki? Trudno powiedzieć. Z biegiem czasu ich wizerunek może ulec zasadniczej zmianie. Być może – co można wywnioskować z dotychczasowych posunięć pekińskich decydentów – będą chcieli wykreować swój kraj jako obrońcę globalizacji, przeciwstawiającego się protekcjonistom. Jak na razie jednak pewne jest, że przed Chinami długa droga do tego, aby świat uznał je takimi, jakby sobie tego życzyły.

Źródło: China’s soft power strategy can’t keep up with its fearsome reputation; theconversation.com; 2016

Photo credit: Agvaniya, Flickr

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.