Uzbekistan po Karimowie

Śmierć Karimowa otwiera nie tylko nowy rozdział w dziejach samego Uzbekistanu, lecz za niedługi czas może być uznana za początek przekształceń w obrębie całej Azji Centralnej. Uzbekistan staje przed szansami, ale i zagrożeniami zrodzonymi przez nową sytuację. 

Przywódcy, którzy zdominowali politykę regionu, z wyjątkiem Kirgizji, władzę objęli już prawie trzy dekady temu. Karimow, Rahmon i Nazarbajew rządzą lub rządzili nieprzerwanie od lat 90. Tylko przywódca Turkmenistanu, najmłodszy z nich, liczący sobie prawie 60 lat, przejął władzę dekadę temu, lecz stanowi on ze swoim poprzednikiem całkowitą ciągłość, tak co do polityki, jak i stylu rządzenia. Karimow, gdy zmarł miał 78 lat, Nazarbajew ma 76 lat, Rahmon jest młodszy o dziesięć lat i wprawdzie sowiecka tradycja pamięta wiekowych przywódców, ale trendy obecnej polityki, nie mówiąc o wyzwaniach współczesności, jeśli nie śmierć zwyczajnie, wymuszać będą odchodzenie wiekowych wodzów narodu i zastępowanie ich młodszym pokoleniem. Zmiana przywództwa w Uzbekistanie zasadza się na kilku zasadniczych kwestiach. Personaliów, stabilności, możliwych przemian w zasadach ustroju oraz przemian polityki państwa i jej modelu.

Nowy przywódca

Kwestia personaliów: czyli kto zajmie miejsce po zmarłym prezydencie. Dodatkowo to również pytanie o to, na jakich zasadach będzie nowe przywództwo budowane, czyli sprawa podtrzymania lub weryfikacji kultu, w skrajnym przypadku (choć bardzo mało prawdopodobnym) jego odrzucenie i zakwestionowanie całego modelu. Inaczej mówiąc – czy nowy przywódca będzie „drugim Karimowem”, jego „kontynuatorem”, „wiernym uczniem” czy ojcobójcą? To czy dotychczasowe: propaganda, styl rządzenia i reprezentacji pozostaną w mocy, zależy od osobowości nowego prezydenta. Nie mniej ważne są także nowe, rodzące się z nowym przywódcą okoliczności.

Czy nowy prezydent podtrzyma ten sam sposób komunikacji – ze społeczeństwem własnym i opinią światową, czy może ulegnie on upodobnieniu, do tego jaki obowiązuje w krajach zachodnich; oczywiście chodzi tutaj wyłącznie o stronę wizualną. Większość analityków, wymieniając kandydatów na przyszłego przywódcę kraju, wskazuje albo na obecnie pełniącego funkcję prezydenta Szawkata Mirzijojewa, premiera kraju od 2003 r. albo na Rusłama Azimowa. Ten drugi jednak nie zgłosił swojej kandydatury w nadchodzących wyborach, 4 grudnia, co prawdopodobnie rozstrzyga sprawę na rzecz Mirzijojewa.

Odnotować trzeba także, że istnieje trzech innych, oficjalnych kandydatów do najwyższego urzędu republiki, wskazanych przez różne partie polityczne obecne w uzbeckim parlamencie (Mirzejojewa oficjalnie wskazali jego polityczni koledzy, Liberalni Demokraci), lecz partie, których jest łącznie 5, mało różnią się od siebie. Stanowią one „opozycję systemową”, nienaruszającą pryncypiów. Choć w Uzbekistanie, inaczej niż w Kazachstanie czy Tadżykistanie, nie ma jednej dominującej siły politycznej. Nawet jeśli partie polityczne odgrywają bardziej realną rolę w polityce wewnętrznej niż w innych krajach regionu (z wyłączeniem Kirgizji), to nie są one kreatorem polityki.

Shavkat Mirziyoyev

Jeśli Mirzijojew utrzyma się na stanowisku głowy państwa po grudniu tego roku, gdy odbędą się wybory powszechne, nie będzie on na pewno rządził w zakresie, w jakim rządził Karimow. Mirzijojew pozostaje jedną z najważniejszych osób w kraju, lecz liderem „klanu Karimowa” – czyli grupy interesu skupionej wokół byłego prezydenta, a teraz jego następcy, pozostaje Rustam Azimow, obecnie wicepremier, który może przy Mirzijojewie dominować. Wskazuje się, że to Azimow faktycznie przejął rolę następcy, nawet jeśli, w celu nie zaogniania konfliktów wokół wyboru prezydenta, zdecydował o niestartowaniu w wyścigu. Pamiętać należy, że władza Karimowa, i tym samym też władza jego następcy, oparta była na dwóch filarach: oficjalnych uprawnieniach prezydenckich dających mu kontrolę nad całością kraju oraz na liderowaniu dominującego w Uzbekistanie środowiska polityczno-biznesowego.

Triumwirat – od wodza do kolektywu

Jeśli to Azimow przejąłby funkcje prezydenta to w jego osobie ponownie połączone zostałyby obie role, jednak jeśli Mirzijojew – to pozostaną one rozdzielone i obaj będą musieli współpracować ze sobą dla zapewnienia stabilności władzy. Jako trzeciego z członków kierującego krajem triumwiratu wymienia się Rustama Inojatowa, który także był brany pod uwagę jako następca Karimowa. Oficjalnie jednak o urząd prezydenta się nie ubiega, choćby z powody wieku: jest tylko o kilka lat tylko młodszy od Karimowa, gdy Mirzijojew i Azimow o przeszło dekadę. Jednak to Inojatow jako wszechwładny szef służb bezpieczeństwa (SNB), co oczywiste w kraju autorytarnym, musi pozostać póki co dopełniającym cały układ rządów. Wskazuje się, że na razie triumwirat ten działa sprawnie, ale to dopiero pierwsze miesiące. Nie da się w żaden sposób wyrokować jak ułożą się relacje między nimi trzema w przyszłości.

Porozumienie, pozornie, ułatwia to, że zaliczani są do wypróbowanych ludzi Karimowa, wieloletni członkowie elity. Wszyscy zawdzięczają też swoje kariery i swoje istnienie w polityce byłemu prezydentowi. Na pewno inne ośrodki władzy – lokalne klany (również te najważniejsze – samarkandzki i taszkiencki) będą starały wykorzystać zmianę. Mogą nawet pokusić się o współudział w rządzeniu. O ile racje mają ci analitycy, którzy przypisują klanom jeszcze dziś znaczną rolę w uzbeckiej polityce. Teza, której ja akurat nie jestem zwolennikiem.

Rustam Azimov

Stabilizacja i ciągłość jest naczelną zasadą polityki wszystkich krajów środkowoazjatyckich. Może to być przyczyną zgody między członkami rządzącej elity albo popchnąć Mirzijojewa i Azimowa do walki, za którą może stać przekonanie, że kondensacja przywództwa w okresie niepokoju jest bardziej wskazana, niż nawet najlepiej zbalansowany kolektywizm przywódczy.

Na chwilę obecną wskazuje się na kolektywizm, nie wodzostwo, jako główną zasadę nowej władzy. Umacnia to podjętą jeszcze przez Karimowa decyzję o zmianie konstytucji w 2011 r., która formalnie zmniejszała uprawnienia prezydenta na rzecz parlamentu (np. w doborze premiera, który od tego czasu wskazywany ma być przez dominującą siłę w parlamencie). Parlament jest jednak przede wszystkim reprezentacją grup interesu, a nie partii w typie zachodnim, dlatego jego wzmocnienie miało być ukłonem Karimowa względem wspomnianych klanów, celem ich zjednania dla przewidywanej już wtedy zmiany na urzędzie prezydenta kraju i uniknięcia potencjalnych perturbacji. Póki co triumwirat: Azimow-Mirzijojew-Inojatow będzie starał się pokojowo współpracować z parlamentem. Uzbekistańczycy chcą uniknąć sytuacji w jakiej znalazł się Tadżykistan w latach 90., gdy o władzę walczyli poszczególni przywódcy różnych klanów ze swoimi prywatnymi armiami.

Sprawa Gulnary Karimowej

Wspomnieć należy, że co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o możliwości objęcia urzędu prezydenta przez jedną z córek Karimowa, Gulnarę lub Lolę Karimową-Tillyayewą. Obecnie informacja ta jest całkowicie sfalsyfikowana. Samo zniknięcie z mediów Gulnary przed dwoma laty, tłumaczono nawet tym, że może być ona przygotowywana przez specjalistów do objęcia urzędu prezydenta i schedy po ojcu. Interpretacje takie pojawiały się głównie w środowisku opozycyjnym. Gdy faktycznie została ona aresztowana na rozkaz ojca lub Inojatowa. Gulnara była ważnym biznesmenem, prowadziła wiele przedsiębiorstw, w tym telekomunikacyjne. Oczywiście jej pozycja była związana z faktem, że była córką prezydenta, czasami mówiło się o jej wpływach politycznych – jednak zawsze dość enigmatycznie.

Doniesienia o rzekomych ambicjach Gulnary i o tym, że ktoś mógłby je traktować poważnie należy uznać raczej za fantazjowanie polityczne i niezrozumienie tego, jak działają satrapie wschodnie. Nawet przed jej aresztowaniem były one bardzo wątpliwe, by nie powiedzieć dziwne. Jej  aresztowanie z kolei należy tłumaczyć tym, że zwyczajnie kompromitowała ona Uzbekistan, czemu Karimow musiał położyć kres. Tym bardziej, gdy na zachodzie, m.in. Szwajcarii i USA, rozpoczęły się przeciwko niej śledztwa, w związku z podejrzeniami o korupcję. Gulnara jest postacią w gruncie rzeczy niepolityczną, nie jest to przypadek Kejko Fujimori, zresztą należy pamiętać o bardzo zmaskulinizowanej kulturze Uzbeków, dla których nawet córka prezydenta, zresztą powszechnie nielubiana, może być źle widziana jako materiał na przywódcę.

Może gdyby Karimow dożył końca swojej nowej kadencji, czyli roku 2020 r., sprawy wyglądałyby inaczej. Lecz dalej sądzę, że nie należy przeceniać wpływów córki prezydenta. W systemach takich jak obowiązujący w Uzbekistanie jest się na tyle silnym, aby dominować lub na tyle słabym, aby nikomu nie wadzić. W Kazachstanie czy Tadżykistanie rodziny prezydenta odgrywają znaczącą rolę, ale nawet tam mało prawdopodobne jest stworzenie dynastii. Na razie Azerbejdżan pozostaje wyjątkiem. Oczywiście czas pokaże, Benazir Bhutto, Maria Arroyo to przykłady kobiet: córek i żon, które walczyły o władze niejako w zastępstwie swojego ojca czy męża. Nie da się wykluczyć, że jeśli nowy rząd nie poradzi sobie z obecnym kryzysem ekonomicznym, to Gulnara lub Lola osobiście –  lub wspomagane przez przeciwników Mirzijojewa – choć w żadnym wypadku nie z opozycji antysystemowej, mogą odgrywać rolę „zbawczyń kraju”. Przy właściwie prowadzonej narracji i kształtowaniu emocji społecznych, córki Karimowa mogą stać się narzędziem przewrotu, lecz na pewno nie przemian.

Stabilizacja – punkt wyjścia polityki wewnętrznej

I nawet jeśli ten scenariusz wydaje się dziś w przypadku Uzbekistanu mało prawdopodobny, należy jednak już dziś – wedle elit Uzbekistanu, dążyć do kompromisu politycznego. Mitem jest, że społeczeństwa Azji Centralnej są bierne i pogodzone do końca z systemem, w którym funkcjonują. Nie można zresztą negować na odwrót także tego, że w jakimś stopniu akceptacja reżimu ma zarazem wymiar świadomy i bazuje na przesłankach racjonalnych. Między tymi postawami balansuje uzbecki establishment: biernym i aktywnym oporem a tolerowaniem reżimu, gdy brak w przewidywalnej perspektywie możliwości jego zmiany.

Możliwy jest scenariusz, w którym nowi władcy Uzbekistanu dla utrzymania się przy władzy będą zmuszeni do podważenia nie tylko zasad ustroju, lecz także jego symbolicznych podstaw – kultu, nawet jeśli umiarkowanego, gdy porównać go z Turkmenistanem Nizajowa/Berdymuhamedowa, Islama Karimowa. Na razie zachowania triumwiratu podtrzymują oficjalny kult – obowiązuje pompa i ceremonia żegnania ojca narodu. W swojej oficjalnej narracji Mirzijojwe prezentuje się jednak jako „syn Karimowa”. Lecz pamiętać trzeba, że Chruszczow nie od razu zdekonstruował kult Stalina.

Co z opozycją antysystemową? – ta jest bardzo słaba, niewidoczna, a jej przekaz również niestety mało klarowny, to przykładowo ruchu „Birdamlik” – Partia Ludowo-Demokratyczna, jednej z zakazanych, aktywnych raczej dekadę temu. Przywódcy, aktywiści praw człowieka, za główny swój przekaz mają reformy, od konstytucyjnych po gospodarcze. Popadają raczej w utopię „dobrych rządów”.

Uzbekistan nie jest liberalnym, republikańskim czy demokratycznym państwem, lecz jak wskazał amerykański filozof Rawls, między państwem liberalnym a państwem bezprawnym są stopnie pośrednie, które on sam określił on jako „decent” – dostatecznie praworządne, by traktować je jako pełnoprawnych członków wspólnoty międzynarodowej. Jest to zapewne los Uzbekistanu.

Klany

Ważnym czynnikiem w ocenie obecnej sytuacji Uzbekistanu oraz określenia przyszłych wydarzeń jest sprawa ewentualnej roli klanów w polityce wewnętrznej i ich możliwego wpływu na ogólną sytuację w kraju. Klanów tych jest, jak wymieniają analitycy, siedem. Jak ujął to Luke Lischin, to nie tyle grupy powiązań rodzinnych i indywidualnych – choć czynnik pokrewieństwa odgrywa w nich istotną rolę – co formy sieciowych powiązań między jednostkami i grupami złączonymi wspólnotą interesów. Zarazem jednak wielu analityków podkreśla także hierarchiczny charakter klanów, kierowanych przez oficjalnych przywódców. Brak oczywistego przywództwa w klanie wpływa destrukcyjnie na jego działanie i możliwość realizowania przezeń jego celów (przykład klanu fergańskiego po 2012 r.). Oczywiście obie te wizje: sieciowa i hierarchiczna do końca się nie wykluczają. Klan posiada zasadniczy rdzeń, określający jego żywotne interesy, które warunkują jego istnienie, często cementując go: biegnąc od jego góry na dół.

Zarazem wokół rdzenia i zasadniczych interesów formułują się pomniejsze interesy, tworzące często gęstą sieć powiązań, patronatu i zależności. Klan posiada naturę stowarzyszenia, które ma za zadanie dostarczyć swoim członkom określonej kategorii dóbr (nie tylko materialnych), a zarazem fundacji, realizujących określone cele, nie tylko dla siebie, gdyż jednocześnie polityka klanów wpisana jest w cały system polityczny i ekonomiczny kraju. Dwa najważniejsze – z Samarkandy i Taszkientu, monopolizują de facto władzę na szczytach republiki. Nominalnie Karimow oraz premier Mirzijojew są członkami samarkandzkiego, wspomniany szef służb bezpieczeństwa, Inojatow, jak też minister spraw wewnętrznych Ahmedbajew taszkienckiego. Podobnie jak Azimow. Trzeci z kolei, klan fergański, przez ostatnie lata był celem licznych działań prokuratury oraz służb bezpieczeństwa. Pozostałe cztery w zachodniej części kraju nie odgrywały nigdy tak ważnej roli jak wymienione trzy.

Gdy chodzi o relacje między Karimowem a porządkiem klanowym określa się je jako balansujące pomiędzy patrymonialnym liderowaniem całemu systemowi a konfliktem, gdzie były prezydent dążył z różną determinacją do ograniczenia systemu klanowego. Jednocześnie budował on silny establishment, oparty de facto na tych samych zasadach co regionalne grupy interesu. Karimow, będąc więc patronem i opiekunem całego systemu, jako jego najwyższa instancja, zmieniał zarazem jego formę, lecz nie prymarne zasady jego organizacji i funkcjonowania.

Analizując politykę Karimowa nie można, uważam, nieustannie używać jednak paradygmatu klanowego oraz oceniać wszelkich posunięć byłego prezydenta z perspektywy prywatnej/klanowej interesowności. To znaczy, że podejmowane przez niego działania nie były wyłącznie nakierowane na wąsko pojęty interes prywatny. Karimow realizował pewną wizję ładu post-sowieckiego, wykazując specyficzne dla jego kasty (postkomunistycznej nomenklatury), myślenie państwowe. Uznające stabilność, nienaruszalność granic, ciągłość za najważniejsze wskaźniki ustroju. Paradygmat klanowy jako narzędzie poznawcze, zarówno odnośnie samego prezydenta jak i całej polityki wewnętrznej Uzbekistanu, oceniam jako przestarzały i dziś już nieadekwatny. Klany odgrywały ważną rolę w czasach sowieckich. Szczególnie za długoletniego przywódcy USRR – Szarofa Raszidowa, który kierował komunistyczną partią w Uzbekistanie od ‘53 do ‘83 r.

 

Porządek klanów był ściśle przestrzegany przez Moskwę, gwarantował jej kontrolę nad tym, co się dzieje w Taszkiencie oraz względną stabilizację. System zaczął się jednak załamywać, z całym sowieckim i komunistycznym panowaniem w latach 80. Miało to miejsce za sprawą śledztwa, prowadzonego odnośnie handlu i produkcji taniej bawełny oraz w jego konsekwencji poważnych przetasowań na szczytach władzy. W wyniku śledztwa prokuratura ujawniła nadużycia i gigantyczny stopień skorumpowania elit. Przy okazji watro odnotować, że za Islama Karimow osoby, które utraciły w latach 80. stanowiska i były napiętnowane jako winne złego stanu gospodarki, okrzyknięto „herosami republiki”. Był to wynik silnego resentymentu względem Moskwy, jaki zawsze panował w Uzbekistanie.

Po śmierci Raszidowa nie udało się w Uzbekistanie ustanowić silnego przywództwa. Ismail Jurabekow, za Raszidowa wpływowy minister (odpowiedzialny za kluczową dla republiki produkcję bawełny) był jednym z najważniejszych ludzi Uzbekistanu w tych latach, jednak sprzeciw Kremla uniemożliwił mu objęcie rządów w kraju. Mimo że jako szef klanu samarkandzkiego był do tego uprawniony. To on więc promował jako swojego człowieka Karimowa, który zaczął od połowy dekady robić karierę uwieńczoną w ‘88 r. szefostwem Partii.

Polityka prezydenta Karimowa

Pierwsze piętnaście lat niepodległości to okres istotnych przemian, które rządząca elita starała się kontrolować tak, aby z jednej strony nie utracić swojej dotychczasowej pozycji, z drugiej zachować maksymalnie wiele elementów dawnego systemu, do którego społeczeństwo Uzbekistanu było przyzwyczajone. Wedle zasady „kapitalizmu ile trzeba, komunizmu ile można”. Stąd ograniczone mechanizmy rynkowe, zwłaszcza odnośnie handlu ziemią, w latach 2004-2007 ograniczany był również drobny handel bazarowy. W zamian za to Taszkient utrzymał wiele zabezpieczeń socjalnych w dziedzinie zdrowia czy edukacji. Stąd też zmiany w dawniej skostniałym systemie klanowym i nadanie mu większej płynności.

W latach 90. klany dalej odgrywały ważną rolę w polityce wewnętrznej i gospodarce. Przynależność do konkretnego klanu dawała możliwość kariery i wpływów. Oczywiście apanaży. Klany miały wpływ na ekonomię, również poprzez utrzymywanie rozbudowanego systemy korupcji. Przynależność do klanu nie była do końca jawna. Karimow dbał o odpowiednie zbalansowanie osób w swoim najbliższym otoczeniu, pochodzących głównie z Taszkientu lub Samarkandy. Doprowadziło to do daleko idącego wymieszania się tych klanów w jego otoczeniu. A wedle mnie do ich spojenia. Tak, że dzisiejsze przepychanki w najwyższych warstwach społecznych nie idą po linii tych dwóch klanów, lecz nowej linii – personalnych podziałów.

casia_ethnic_93

Najważniejsze grupy to technokraci wokół Azimowa i ludzie służb Inojatowa, z Mirzijojewem jako de facto ustawionym po środku. Karimow sam zaczął dość szybko odchodzić od popierania wyłącznie ludzi swojego klanu, na rzecz bardziej uniwersalnej polityki personalnej. Oczywiście polityka wewnętrzna Uzbekistanu jest wybitnie nietransparentna. Stąd badacze sytuacji wewnętrznej w Uzbekistanie poszukują uniwersalnych narzędzi jej oceny. Klucz klanowy pozostaje dla wielu analityków, m.in. z ośrodka Stratfor, ważnym sposobem tłumaczenia pojawiających się między członkami elity konfliktów, jak też do przewidywań najbliższych wydarzeń, spodziewanych w związku ze śmiercią Karimowa. Budowanie jednego, silnego – zarówno, gdy chodzi o powiązania personalne, jak i ideologię – ośrodka („klanu Karimowa”) było najważniejszym, i uważam w pełni osiągniętym, celem jego prezydentury.

Trzy czynniki konfliktu: religia, ekonomia i podłoże etniczne

Wieszczenie konfliktu, nawet o charakterze wojny domowej, na podobieństwo tego jaki wybuchł w latach 90. w Tadżykistanie, pojawia się praktycznie nieustannie w przypadku Uzbekistanu, od wczesnych lat 90. Nagminne jest ocenianie sytuacji wewnętrznej w kraju Uzbeków jako niestabilnej i bliskiej załamaniu. Są oczywiście ku temu pewne obiektywne przesłanki.

To po pierwsze skomplikowana sytuacja etniczna w samym Uzbekistanie, jak i przy jego granicach. Głownie w Kirgizji, gdzie w zachodniej części (w dolinie fergańskiej wspólnej dla obu republik) mieszka spora mniejszość uzbecka, która dwukrotnie już w 1990 i 2010 r. zmusiła Rosję i Uzbekistan do interwencji celem powstrzymania eskalacji konfliktu. Innym zapalnym tematem jest kwestia radykalnego islamu. Czyli niebezpieczeństwo radykalizacji nastrojów i może nawet wybuch wojen religijnych na tym obszarze.

uzbekistan-exports-1

Jednakże wskazanie na islam jako potencjalne źródło destabilizacji to wynik często zwykłego uprzedzenia zachodnich badaczy, postrzegających niemal każde tradycjonalistyczne społeczeństwo jako skłonne do przemocy. Mimo iż właśnie tradycjonalistyczny islam – suficki, jest tym bardziej pokojowym. Dodatkowo ściśle kontrolowanym przez władze w Taszkiencie.

Tak też w kwestii tej trzeba zachować daleko idącą ostrożność, szczególnie szacując realne zagrożenie ze strony terrorystycznych organizacji. Na fundamentalizm wskazuje się jako na ideologię, która może wypełnić aksjologiczną pustkę po komunizmie, do tego może on być atrakcyjny dla zdesperowanej młodzieży, której przyszło dorastać w mało sprzyjających warunkach społecznych i ekonomicznych.

Jednakże oskarżenia pod jego adresem i wyrosłych na nim organizacji są stałym elementem propagandy władz i jednym z silnie podkreślanych uzasadnień obecnej polityki, i tym samym legitymizacji obecnego systemu: jako ochrony społeczeństwa przed fundamentalistami. Wymieniany często w tej propagandowej „narracji zagrożenia” jest Uzbecki Ruch Islamu. W państwowym przekazie ogrywa on rolę oficjalnego wroga ojczyzny. I pomimo że od kilku lat, za sprawą głównie finansowego wsparcia ze strony Talibów, można ponownie o nim usłyszeć w mediach, jest on od czasu wojny w Afganistanie mało aktywny. To prawda że Uzbecy bywają członkami organizacji dżihadowskich, lecz te nie są aktywne na terenie samego Uzbekistanu.

Wspomniana antyterrorystyczna propaganda utrudnia nawet ocenę czy przypisywane terrorystom zamachy i inne działania przestępcze, są faktycznie ich dziełem. Jest tak choćby z najgłośniejszymi zamachami z 1999 r. Do dziś analitycy spierają się, czy nie były one częścią rozgrywek wewnętrznych, nawet próbą obalenia samego Karimowa.

Ostatnim wskazywanym źródłem potencjalnych zaburzeń jest ekonomia. Gospodarka Uzbekistanu przez lata, od połowy lat 90. pozostaje w stanie stagnacji. Zmiany w tym zakresie odnotowano dopiero w ostatnich latach, od 2014 r. wzrosła wymiana handlowa, a gospodarka Uzbekistanu przestała być uzależniona w tak istotnym stopniu, jak przez ostatnie dekady, od handlu tanią bawełną. Wedle informacji Banku Światowego wzrost gospodarczy (w tym eksport), szczególnie w zakresie PKB to wynik dobrze zrealizowanych reform i inwestycji oraz trendów światowych (szczególnie w zakresie korzystnych dla Uzbekistanu wysokich cen), lecz nie przekłada on się na poprawę warunków życia przeciętnych mieszkańców Uzbekistanu.

I w tym miejscu część analityków ponownie sięga po klany. Każdy z wymienionych czynników postrzegany jest jako możliwa przyczyna ewentualnego konfliktu, lecz elementem zapalnym ma pozostawać klanowy podział elit, czyli możliwy rozpad establishmentu po linii „pochodzenia”. Zgadzam się z tym, że wyłącznie spory w obrębie elity mogą jako jedyne uaktywnić wymienione czynniki, lecz że właśnie nie dojdzie do nich, o ile miałoby, po linii klanowej. Co najwyżej za sprawą ambicji osobistych. Wedle mnie wydarzenia ostatnich lat wskazują, że Karimow był tego świadom i przeciwdziałał temu na wiele sposobów.

Cele prezydenta Karimowa

Tym, co najczęściej podlega analizie, gdy chodzi o sytuację wewnętrzną Uzbekistanu, są służby specjalne. Od ‘95 r. kierowane przez tego samego człowieka, członka taszkienckiego klanu, Rustama Inojatowa. Są to w szczególności działania przeciw Gulnarze Karomowej (2013/2014), o czym pisałem wyżej oraz wcześniejsze, te skierowane przeciw fergańskim biznesmenom w 2012 r. Wtedy to prokuratora i inne służby państwowe prowadziły operacje przeciw lokalnym biznesmenom z Fergany, zarzucając im korupcję i działanie na szkodę kraju. Wielu, szczególnie wysoko postawionych członków elit fergańskich, opuściło kraj. Aresztowano wtedy około 40 osób.

Oba te wydarzenia: śledztwo fergańskie i aresztowanie Gulnary, bywają opisywane jako wzrost roli klanu taszkienckiego, który początkowo wyeliminował klan fergański, a potem zaczął działać przeciw klanowi samarkandzkiemu i częściowo nawet samemu prezydentowi. Jednak klucz klanowy sprawdza się tutaj czysto hipotetycznie. Inojatow jest znany jako przeciwnik Azimowa, który jest, tak jak szef służb SNB, również wysoko postawionym członkiem grupy taszkienckiej. Wcześniej od końca lat 90. aż do 2005 r. przeciw Karimowowi działali, starając się może nawet odsunąć go od władzy: jego były protektor, Jurabekow oraz Zohar Almatow, ówczesny minister spraw wewnętrznych. Obaj byli też członkami klanu z Samarkandy tak jak sam Karimow. W tych przypadkach spór przebiega wewnątrz klanu.

Przyjmowanie paradygmatu klanowego zaprowadziło niektórych analityków, badających sytuację wewnętrzną republiki około 2014 r., do twierdzenia, że Karimow stał się zakładnikiem Inojatowa – co potwierdzać miały też decyzje o wymianie szefa MSW i szefa ochrony prezydenckiej na ludzi bliskich Inojatowowi, pochodzących w Taszkientu. Teoria jednak o utracie przez Karimowa władzy nie wytrzymuje konfrontacji z faktami, takimi jak np. ten, że dalej najważniejszą osobą w kraju pozostaje Azimow. Wydarzenia od 2012 r. powinny być oceniane nie w świetle ewentualnych wojen klanowych, szczególnie gdy dziś najeży raczej mówić o jednym klanie – klanie Karimowa: grupie centralnej, lecz w świetle polityki państwowej prezydenta. A najbliższe miesiące wskażą, czy była ona skuteczna.

Ostatnie lata były przygotowaniem elit uzbeckich przez Karimowa do przekazania władzy jego następcy. Karimow uważał, że aby sukcesja mogła odbyć się bez komplikacji musiała mieć ona miejsce wyłącznie w zamkniętym, hermetycznym gronie elit bez wpływu sił zewnętrznych. Wspomniane wcześniej czynniki konfliktogenne nie zostaną aktywowane, jak nie były aktywowane dotychczas, same z siebie. Potrzeba zewnętrznego czynnika albo rozbicia elit, albo świadomego działania Rosji, jako jedynego państwa zdolnego wmieszać się w politykę wewnętrzną Uzbekistanu. .

Wydarzenia i decyzje ostatnich miesięcy, a nawet ostatnich lat, wskazują, że jako następca Karimowa był typowany Morzijojew. Decyzje to m.in wspomniane już zmiany w konstytucji zwiększające uprawnienia premiera. Mirzjojajew objął też funkcję p.o. prezydenta bez żadnych problemów, dodatkowo z pominięciem głowy senatu, któremu praktycznie przypadał ten zaszczyt. Polityka Karimowa miała więc na celu minimalizację zagrożeń. Uzbekistan od początku niepodległości starał się dystansować od Moskwy, co jednak tak z przyczyn ekonomicznych, jak i geopolitycznych nie było możliwe.

Szansą dla Taszkientu było pojawienie się w Azji Centralnej po 2001 r. Amerykanów (Karimow był oficjalnie sprzymierzeńcem Waszyngtonu), lecz śmierć setek ludzi podczas protestów w Adidżan w 2005 r. przekreśliła możliwość ściślejszej współpracy Taszkientu z Zachodem. Uzbekistan nigdy nie powrócił jednak na trwałe do strefy rosyjskiej. Od 2012 r. na powrót Uzbekistan oddalał się od Kremla, wystąpił wtedy z ważnej dla Rosji Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (CSTO), która jest narzędziem dominacji militarnej Moskwy nad Azją Centralną.

W tym właśnie kontekście należy odczytywać wspomnianą rozprawę z fergańską klasą biznesową, której członkowie mieli powiązania z Rosją. Między innymi uzbecko-rosyjski miliarder – Aliszer Usmanow, przebywający na stałe w Rosji, który uchodził za lidera klanu fergańskiego. Związki te musiały się wydawać Karimowi tym bardziej niebezpieczne, że dwa lata wcześniej Rosja, wykorzystując więzi podobnego typu wywołała, przewrót w Kirgistanie.

Również zwiększanie roli służb bezpieczeństwa i jej szefa musi być rozumiane w kontekście tej samej polityki. Przejęcie MSW przez człowieka SNB pozwoliło przede wszystkim umocnić bezpieczeństwo w kraju (czyt. elit). Uzbekistan posiada 67 tys. armię, część analityków sugeruje, że porozrzucane w różnych częściach kraju jednostki mogą w razie ewentualnej wojny zachować się różnie i wspierać lokalne grupy. Obok armii Taszkent ma na usługach lepiej wyszkolone i opłacane jednostki specjalne, łącznie 20 tys., podległe SNB i MSW, po dziesięć tysięcy każda. Przez lata do 2013 r. szefami MSW byli ludzie związani z klanem samarkandzkim, a po tym roku człowiek działający wcześniej w SNB, wspomniany Ahmedbajew. Oznacza to, że od 2013 r. obie te jednostki są w jakimś stopniu podległe Rustamowi Inojatowowi. Karimow nie postrzegał tego jako zagrożenia, lecz jako konieczny krok, gwarantujący jedność elit.

Przyszłość

Prezydent Mirzijojew nie dokona najprawdopodobniej w najbliższym czasie istotnych zmian w przekazie i propagandzie władzy jeśli chodzi o jej ideowy model. Kult przywódcy jest typowy dla innych krajów, gdzie prezydent kraju musi być jednocześnie „wielkim człowiekiem”, wzorem osobistej prawości i cnoty. Karimow był tym, który rozstrzygał tak o polityce, jak też o porządku aksjologicznym narodu, a jego książki, mówiące o dziejach narodu – utrzymane w duchu pseudohistorycznej apoteozy, miały status obowiązującej wykładni ideologicznej.

Także nowy prezydent może szybko okazać się autorem przełomowych dzieł. Zachodni obserwatorzy mogą oczekiwać „znormalnienia”, upodobnienia się nowych władz – choćby w zakresie wizerunku, do standardów zachodnich. Upodobnienie takie byłoby jednak przeciwskuteczne, jeśli utrudniałoby, właściwą z perspektywy systemu, komunikację między władzą a społeczeństwem. W błędnym przekonaniu Zachodu szaleństwa wschodnich „satrapów” to wyłącznie wynik indywidualnych skłonności Nijazowa czy Karimowa, gdy przeciwnie: w jakimś stopniu są one wynikiem oczekiwań społecznych.

Pomimo licznych zagrożeń, w postaci wymienionych wcześniej czynników destabilizacyjnych, jak stwierdziłem, pomimo też tego, że pozostają one poważne, to Taszkient nauczył się je niwelować. Wedle wspomnianego już Luka Lischina zbudowanie jednego silnego ośrodka władzy wokół Karimowa, jakkolwiek szerokiego i w miarę możliwości inkluzyjnego (poprzez sieć patronacką), doprowadziło do wykluczenia ze zmonopolizowanego systemu władzy, różnych grup lokalnych. Wedle analityka wzmocniło to przeciwników Karimowa, a co najmniej zwiększyło ich liczbę.

Jego następca może więc wyłącznie utrwalać dany system, w przekonaniu że dotychczasowy mechanizm redukcji zagrożenia będzie dalej działać lub też dokonać w nim drobnych przesunięć. Lecz nieprawdopodobne jest, aby Mirzijojew oraz Azimow, zgodzili się samodzielnie na decentralizację lub demokratyzację systemu. Co najwyżej dojdzie do dalszego przesunięcia jego w stronę oligarchi, czyli próby poszerzenia. Lecz nie oznacza to, że elita stanie się łatwym narzędziem manipulacji ze strony zewnętrznych czynników.

Dla określenia jak potoczy się polityka państwa na pewno ważne będzie to, kto zostanie premierem (Rustam Azimow pełni obecnie funkcję wicepremiera). Ani więc oficjalnie wyrażania legitymizacja, ani niejawne mechanizmy nie powinny ulec zasadniczym zmianom. Również w polityce zagranicznej Uzbekistan dalej będzie hołdować zasadzie „republiki separacyjnej”, z ideowymi korzeniami w modelu kremlowskim, lecz samodzielnie. Wyczekiwanie, balansowanie. Tym co może utrudniać manewry nowej władzy będzie wyłącznie zagęszczająca się coraz bardziej sytuacja wokół i wewnątrz Azji Centralnej, gdy poszczególnym krajom tworzącym ją, pozostawia się coraz mniej miejsca na decydowanie o sobie.

Źródła:

Rene Cagnat, Uzbekistan after Kasimow: a scenario of discord? “The Times of Central Asia”, 05.09.2016.

Azhar Kurtov, Uzbek elite con not be trust, “The Newspapers”, 30.08.2016.

Uzbekistan: a quarter-century of post-Soviet illutions, “The Times of Central Asia”, 8.10.2016.

Uzbekistan’s internal power struggle intensifies, “Strarfor”, 17.07.2014.

Cathrine Putz, Corruption, politics and power in Uzbekistan, “The Diplomat”, 26.05.2016.

Uzbekistan today” power breakdown and volatility, “Stratfor”, 31.12.2013.

Uzbekistan slowly destabilizes, “Stratfor”, 23.11.2015.

Asli Baykal, From bolshevics to bushevics: Uzbek political elite, “IWN”, vol. 19.

Eric McGlinchey, Leadership succession , great power ambitions and future of Central Asia, “Central Asian Affairs”, 3/2016.

John R. Pottenger, Civil society, religious freedom, and Islam Karimov: Uzbekistan’s struggle for a decent socjety, “Central Asian Survey”, 23/2004.

Luke Lischin, The IMU ascendant: how Uzbek autocracy empowers terrorist entrepreneurs, „Small war journal”, 28.06.2014.

Źródła map i tabel:

Mapa etniczna Azji Centralnej 

Eksport Uzbekistanu 

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.