Ostatnia odsłona relacji izraelsko – amerykańskich a rezolucja RB ONZ

23 grudnia 2016 doszło do przyjęcia rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ dotyczącej nielegalnych izraelskich osiedli i zaprzestania dalszej ich rozbudowy. Warto podkreślić, że Stany Zjednoczone wstrzymały się od głosu, co spowodowało jej przyjęcie.  Czy działanie to jednak wpłynie na proces pokojowy i relacje palestyńsko – izraelskie?

Głosowanie administracji Baracka Obamy w ONZ stanowi pierwsze takie działanie w historii. Warto podkreślić, iż w przeszłości Amerykanie bezwzględnie stawali po stronie Izraela. W podobnej rezolucji, w 2011 roku, użyto weta, podczas gdy wszystkie inne państwa głosowały „za”. Działania obecnej administracji wynikały przede wszystkim z celów, jakie wyznaczyli sobie prezydent Obama i sekretarz stanu John Kerry. Chciano doprowadzić do pokoju na Bliskim Wschodzie, a relacje izraelsko – palestyńskie miały stanowić fundament działań obecnej administracji. Jednym z sukcesów polityki pokoju w regionie było porozumienie z Iranem, które zostało jednak  potępione przez Izrael. W ostatnim czasie, szczególnie John Kerry zaangażował się w negocjacje palestyńsko-izraelskie i dążył do porozumienia między stronami. Wobec braku efektów i  nieprzychylnej postawy władz w Tel Awiwie, zwłaszcza premiera Benjamina Netanjahu, głosowanie w ONZ miało taki przebieg. John Kerry podkreślał potrzebę budowania dwóch państw Izraela i Palestyny, a ostanie głosowanie nie było zdradą. Wskazywał, że sojusz nie oznacza bezrefleksyjnej akceptacji i poparcia wszystkich działań  partnera.

Wynik głosowania w ONZ  spotkał się z poparciem większości państw. Ostanie informacje o zwiększeniu ilości nielegalnych osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu, zostało potępione przez większość państw na świecie. Dlatego ostatnie działania ONZ wydają się potwierdzać ogólną politykę, a porozumienia z 1967 dotyczące podziału terytoriów, powinny obowiązywać. Warto podkreślić, że zostało już wydanych wiele rezolucji dotyczących wycofania się Izraela ze Wzgórz Golan, Strefy Gazy i właśnie z Zachodniego Brzegu.

Władze Izraela znacząco potępiły działanie ONZ i Amerykanów. Netanjahu oskarżył Obamę o podstępny atak na Izrael i ostrzegł państwa popierające to działanie, że zapłacą dyplomatycznie i ekonomicznie. Wycofano ambasadorów z państw głosujących za rezolucją, wstrzymano również finansowanie w wysokości 7,8 milionów dolarów dla „oenzetowskich” instytucji wrogich Izraelowi. Wielu Żydów ziemie zajęte i okupowane uważa za historycznie należące do Izraela. Wielu polityków izraelskich dąży do podporządkowania sobie terenów, które należały do starożytnego państwa Izrael. Warto podkreślić, że opór Izraela wynika również z przeświadczenia, że wszystkie strony obwiniają ich za brak postępu w procesie pokojowym. Uważają, że większość państw jest im nieprzychylna i popiera stronę palestyńską. Również ostatnie działania zinterpretowane zostały jako delegitymizacja Izraela na arenie międzynarodowej, a postawa USA, okazała się dla nich bolesna.

Główną przyczyną postawy USA w kwestii rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ był brak postępów w procesie pokojowym. Jednak istotne były również złe stosunki na linii Obama-  Netanjahu. Wiadomo, że relacje między obecnymi władzami w tych krajach pogarszały się, a miała na to wpływ nie tylko postawa Izraela wobec Palestyny, ale i reset z Iranem. Porozumienie i zniesienie sankcji wobec Teheranu zostało uznane w Tel Awiwie jako zagrożenie. Działanie Obamy stanowi również wyzwanie dla prezydenta elekta Donalda Trumpa. Już w czasie kampanii wyborczej postawa Trumpa wobec Izraela, miała bardzo przychylny charakter, zgodny z jego główną linią polityczną. Duża część  republikanów popiera Izrael bezwarunkowo,  co dodatkowo utrudnia wymuszanie ustępstw na Izraelu w kontekście procesu pokojowego. Dlatego przyszły prezydent zapowiedział już, że po zaprzysiężeniu polityka USA się zmieni. Co więcej, skrytykował nie tylko rezolucje, ale i samą organizację ONZ. Pomimo zapowiedzi cofnięcia tej rezolucji, Trumpowi będzie trudno zmienić jej wynik, gdyż potrzebna byłaby zgoda ośmiu krajów oraz brak weta stałych członków. Warto podkreślić, że za obecną rezolucją głosowało 14 państw, USA się wstrzymało, a nikt nie był przeciw.

Rezolucja dotycząca izraelskich osiedli oraz decyzja obecnej administracji wpłynie na sytuację Izraela, szczególnie na arenie międzynarodowej. Pokazuje jednoznacznie potrzebę zmiany polityki w tej kwestii. Otrzymując poparcie od Trumpa, Netanjahu nadal będzie mógł prowadzić twardą politykę względem Palestyny. Sam proces pokojowy i dojście do porozumienia nadal wydaje się bardzo odległe, jednak wyraźne działanie ONZ może umożliwić zmianę w dłuższej perspektywie i nie dopuścić do usankcjonowania nowych nabytków terytorialnych Izraela.

Źródła:

Jonathan Ferzinger, Michael Arnold, What UN Vote on Israeli Settlements Means — and What’s Next, Bloomberg. [dostęp: 4.01.2017]

Natan Sachs, What’s new and what’s not in the U.N. resolution on Israeli settlements, Brookings. [dostęp: 4.01.2017]

Jennifer Williams, 9 questions about the UN vote on Israeli settlements you were too embarrassed to ask, Vox. [dostęp: 4.01.2017]

Zdjęcia:

YakirImanuel, Wikimedia.

U.S. Embassy Tel Aviv, Secretary Kerry in Israel, Wikimedia.

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.