Podstawy, drogi Watsonie! – o zaczątkach szpiegowskiej innowacji.

Poszukiwanie prawdy bywa budowane na niekonwencjonalnych fundamentach. Bohaterowie pokroju Jamesa Bonda czy Sherlocka Holmesa odcisnęli swoje piętno na naszych wyobrażeniach o dociekaniu prawdy. Mimo to ich środki wypadają nieco blado w porównaniu z dzisiejszym zestawem Małego Szpiega i jego kolegi Detektywa.

Według Vince’a Houghtona, historyka i kuratora w Międzynarodowym Muzeum Szpiegostwa w Waszyngtonie, nowoczesne smartfony potrafią dziś zrobić znacznie więcej niż mogła większość ludzi na dziesięciu różnych urządzeniach dziesięć lat temu.  Przykładowo, niegdysiejsze „kablowanie” rzeczywiście wymagało porządnego okablowania, dziś podsłuch mieści się w małym kolczyku, guziku a nawet pod skórą. Jest to już pewien standard. Jednak i poza kartami powieści czy klatkami filmowymi ten niekonwencjonalny zawód chwyta się czasem równie niekonwencjonalnych środków, nawet jak na dzisiejsze czasy.

Cofając się wstecz do czasów Zimnej Wojny, złotej ery gadżetów Jamesa Bonda, użytecznym narzędziem pewnego bułgarskiego mordercy była parasolka, która wystrzeliwała śrut zatruty rycyną. Idealna na zemstę w niepogodę. Sowieci zaś, dla najbardziej wymagających dam, stworzyli śmiercionośną pomadkę służącą za pistolet. Najbardziej zadziwiającym pomysłem było jednak użycie ślimaka w uchu kota jako podsłuchu. Kocie ucho mogło lepiej wychwytywać pożądane dźwięki spośród ogólnego hałasu, toteż mruczek został wyposażony w mikrofon umieszczony w uchu, transmiter radiowy obok czaszki i baterię w brzuchu i wysłany na zwiady. Na nieszczęście nikt nie wziął pod uwagę, że kot chodzi swoimi drogami i nawet amerykańscy szpiedzy nie zmuszą go do współpracy.

Wracając do XXI wieku, prawdziwym przykładem szpiegowskiej innowacji jest pomysł naukowców z Uniwersytetu w Teksasie zaprezentowany na konferencji 2014 SIGGRAPH. Powołując się na fakt, że fale dźwiękowe wytwarzają niewidzialne gołym okiem wibracje, naukowcy stwierdzili, że każą rozmowę można utrwalić na zdjęciu i odtworzyć za pomocą odpowiedniego urządzenia. Przerażające? Szczególnie w dobie tak ogromnej popularności obrazu, który wkrótce może okazać się sprawnym narzędziem inwigilacji.

Jeszcze jednym, szokującym pomysłem, idealnie wpasowującym się w nasze czasy są bioniczne manekiny zaprojektowane przez firmę Almax. Za pomocą kamery umieszczonej w oczodołach są one w stanie rozpoznać twarz oraz ocenić wiek, rasę i płeć  klienta. Zamiarem twórców było badanie środowiska konsumentów, którzy poszukują konkretnych produktów. Po takiej informacji jednak wyjście na zakupy może już nigdy nie być takie samo.

Czy więc postęp technologiczny i innowacje w każdej dziedzinie życia są naprawdę niepodważalnym znakiem rozwoju, czy może, pędząc bez tchu przed siebie powoli zaczynamy gonić własny ogon? Jeśli rozwój technologii zniewala, to  znaczy, że idziemy w tył, niezależnie od tego jak bardzo chcemy iść przed siebie. Dlatego dobrze by było, aby urządzenia rodem z powieści szpiegowskich pozostały tam, gdzie ich miejsce, czyli w naszej wyobraźni.

Źródło: http://www.livescience.com/58267-incredible-spy-technologies-that-are-real.html

Photo Credit: clement127, Flickr.

 

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.