Miasta, mury i agencje, czyli jak zmienia się polityka USA

Wybory prezydenckie w USA odbyły się w listopadzie 2016. Od tego czasu można było zaobserwować wiele zmian w polityce, ekonomii i gospodarce. Prezydent nie próżnuje, a ponieważ ma wiele kontrowersyjnych pomysłów, wywołują one częste protesty.

Polityka zatrudnienia, czyli oddziaływanie rządu na rynek pracy według zapotrzebowania i celów politycznych, ma długą tradycję. Każda władza chce mieć decydujące zdanie w kluczowych kwestiach, a zatrudnienie jest jedną z nich. Donald Trump nie jest wyjątkiem. Przyjrzał się agencjom federalnym i postanowił obciąć zatrudnienie. Ilość miejsc pracy w tych agencjach nie zwiększyła się specjalnie od lat sześćdziesiątych; z 2,5 mln w 1962 do 2,7 mln obecnie. Przy tym liczba klientów obsługiwanych przez nie podwoiła się. A jednak wydatki znacząco wzrosły – z 600 mld do 4 bln dolarów. Jaka może być przyczyna takiego stanu rzeczy?

Otóż ilość personelu agencji federalnych mogła pozostać na niezmienionym poziomie, bo zwiększono sektor prywatny, pracujący dla rządu federalnego. Wynik jest taki, że ponad połowa budżetu Pentagonu wypływa do pracowników firm kontraktowych.  Prezydent chce dokonać cięć w sektorze federalnym, lecz może to doprowadzić raczej do zwiększenia, a nie zmniejszenia kosztów, ponieważ według badań niezależnej organizacji Project on Government Oversight, pensje pracowników etatowych w ostatnich latach były niższe niż pensje pracowników firm zewnętrznych.

Ponadto najwięcej pracowników cywilnych pracuje w Departamencie ds. Weteranów. Akurat tam Trump zamierza podnieść wydatki na pensje o 6%. Zwiększenie dofinansowania przewiduje też dla cywilnych pracowników armii czy marynarki wojennej – jednostek, które również przodują, jeśli chodzi o ilość zatrudnionych tam osób. Ponieważ według ustawy prezydenci nie mogą samodzielnie decydować o rozdziale środków, te propozycje zostaną przedstawione Kongresowi, który być może zaprotestuje przeciwko takiemu podziałowi budżetu. Ponieważ cięcia w budżecie agencji federalnych muszą nastąpić, redukcje i tak się odbędą, np. poprzez wprowadzenie wcześniejszych emerytur lub zwalnianie pracowników z niższym stażem.

Prezydent wytoczył także „wojnę” tzw.  miastom ratunkowym (ang. sanctuary cities). Miasta nazwane tym mianem ograniczają współpracę z rządem w zakresie identyfikowania i deportowania nielegalnych imigrantów. Czynią to, aby imigranci byli bardziej skłonni do współpracy z lokalnym rządem np. w sprawie raportowania o przestępstwach, posyłania dzieci do szkół i dostosowania  się do wymogów społecznych. Prezydent skierował listy do m.in. Nowego Jorku, Chicago, Miami i Las Vegas, prosząc o udowodnienie, że przestrzegają prawa federalnego.

Ministerstwo Sprawiedliwości w razie niepodporządkowania się grozi obcięciem funduszy  na lokalne programy, zwłaszcza związane z walką z przestępstwami. Listy takie miasta otrzymywały również pod rządami prezydenta Obamy, jednak to Trump podjął bardziej zdecydowane działania. W odpowiedzi kilka z miast ratunkowych już złożyło powództwa przeciwko administracji obecnego prezydenta.

Kolejną kontrowersyjną sprawą, jest przewidywana budowa muru długości 2000 mil (ponad 3200 km). Najnowsze wyliczenia wykazują, że koszt budowy wyniesie 12, 15, a według niektórych nawet 70 mld dolarów. Rozrzut w wyliczeniach wynika z tego, że tak naprawdę nie wiadomo, jak mur ma wyglądać, jakie materiały mają zostać użyte do budowy, jakie będą koszty dostosowania terenu (np. rzeka Rio Grande, kaniony).

Trump musi zwrócić się do Kongresu o przyznanie tak dużych pieniędzy. Prezydent chce w tym i następnym roku dostać 4,1 mld dolarów, jednak jest to kropla w morzu. Na dodatek nie wiadomo właściwie, czy jego budowa przyniesie oczekiwany skutek ograniczenia liczby nielegalnych imigrantów ekonomicznych z Meksyku i Ameryki Południowej, których do Stanów rocznie przybywa około pół miliona.

W niektórych miejscach, głównie w pobliżu miast, zapora już istnieje, w formie drutów kolczastych, metalowych barier.  Jest strzeżona przez  ok. 20 tys. strażników, samoloty,  tysiące czujników, łodzie motorowe czy drony. Demokraci grożą, że jeśli będzie to konieczne, postarają się zablokować finansowanie budowy muru. Mimo buńczucznych zapowiedzi prezydenta Trumpa (20% podwyżka ceł), Meksyk raczej nie zapłaci za odcięcie własnych obywateli od „amerykańskiego snu” o karierze i bogactwie. Wypowiedź ta spowodowała pogorszenie i tak napiętych stosunków między Meksykiem a USA.

Uczyńmy Amerykę z powrotem wielką – powiedział prezydent i od razu zabrał się do pracy.

Jednak jego decyzje budzą kontrowersje.

Od dziś naszym krajem rządzi nowa wizja – dodał Trump.

Ta wizja powoduje wielkie protesty i opór w niektórych środowiskach. Jaka przyszłość czeka Stany zjednoczone Ameryki Północnej?

Bibliografia:

http://www.politico.com/story/2017/04/21/sanctuary-city-immigration-crackdown-grant-money-237467

http://www.politico.com/story/2017/04/donald-trump-federal-budget-job-cuts-237211

http://www.vox.com/policy-and-politics/2017/4/18/15346748/trump-wall-cost-70-billion-democrats

Photo credit: jean-boris-h, Flickr.

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.