Singapur – miejsce bogactwa i ubóstwa.

Singapur to jedno z najbogatszych miejsc na świecie. Gospodarka tego miasta rośnie i potrzebuje wielu pracowników. Często przybywają oni z innych krajów. Niektórzy z nich bardzo ciężką pracą osiągają sukces.

Trochę o polityce

W tym bogatym mieście-państwie mieszka ok. 1,5 mln obcokrajowców. Najwięcej jest Chińczyków, Malajów i Hindusów. Jest to jedno z najdroższych miast świata, gdzie bardzo dba się o komfort mieszkańców i przestrzeganie prawa. Głównym założeniem polityki gospodarczej jest zrównoważony rozwój ekonomiczny oraz społeczny. Gospodarka w poprzednim roku osiągnęła 2% wzrostu, na ten rok prognozy pokazują nawet do 3%. Stawia się na edukację, a także połączenie kapitalizmu w zachodnim stylu z chińskim „dobrem ogółu społeczeństwa”. Prawa jednostki są na drugim planie.

Obcokrajowcy są potrzebni w wielu zawodach. Według danych, wzrost zatrudnienia pracowników zagranicznych pozostanie na dość niskim poziomie i to w wielu sektorach. Po ledwo wygranych wyborach w 2011 roku, partia rządząca, chcąc się przypodobać społeczeństwu, będącemu przeciwko liberalnej polityce imigracyjnej, przedsięwzięła kroki utrudniające sprowadzanie zagranicznych pracowników. M.in. zwiększyła płacę minimalną, aby zachęcić Singapurczyków do pracy. Zwiększyła wymagania dla imigrantów ekonomicznych (lepsze wykształcenie) i podjęła wysiłki, aby zwiększyć udział firm miejscowych (w miejsce zagranicznych) w niektórych gałęziach przemysłu.

Rząd chce stworzyć nowe miejsca pracy poprzez lokowanie nowych inwestycji i technologii. Robi wszystko, aby wytworzyć przyjazny klimat, dzięki któremu ułatwi wchodzenie na rynek nowych firm i zwiększenie zatrudnienia w już istniejących. Mniejsze przedsiębiorstwa mogą też liczyć na wsparcie w rozwoju, wdrożenie innowacji, pomoc w zakładaniu linii produkcyjnych, szkolenia z usprawnionej obsługi klienta. W związku ze wzrostem bezrobocia rząd postanowił rozwinąć program poszukiwania nowej pracy, zwłaszcza osobom wysoko wykwalifikowanym i tym na wysokich stanowiskach. Organizowane są targi pracy, a ludzie zachęcani do podjęcia większego wysiłku w szukaniu zatrudnienia.

Trochę o pracy

Takie branże jak transport i logistyka mają się świetnie, informatyka czy rynek sprzedaży telefonów komórkowych.. W niektórych zawodach występuje nawet niedobór pracowników. Pielęgniarki, lekarze czy kierownicy restauracji nie mogą sobie pozwolić na zbyt częsty urlop. Natomiast w innych profesjach bezrobocie rośnie, m.in. z powodu restrukturyzacji wielu firm w Singapurze i wiążącej się z tym redukcji zatrudnienia. Takie gałęzie gospodarki, jak przemysł morski i nabrzeżny nie radzą sobie najlepiej w ostatnim okresie. Znalezienie nowej pracy zajmuje teraz więcej czasu.

W ostatnich latach liczba zatrudnionych pracowników z zagranicy zmniejszyła się o tysiące osób. Oczywiście byli pierwszymi do zwolnienia, kiedy z powodu kryzysu i mniejszych zamówień firmy zaczęły ciąć koszty. Ucierpieli zwłaszcza pracujący na nisko płatnych posadach niewymagających dużych kwalifikacji. W ostatnim kwartale ubiegłego roku stopa bezrobocia wyniosła według różnych danych ok. 2,3% do 3,1%. Choć – jeśli porównać je z innymi krajami – jest nadal bardzo niskie, to jednak niepokojąco rośnie.

Trochę o życiu

Premier Lee Hsien Loong za wzór pracownika podał imigrantów ekonomicznych.

Jeśli nie będziemy tak głodni i zdeterminowani jak oni, żeby się dokształcać, żeby włożyć większy wysiłek, nasz dorobek może zostać nam zabrany. Musimy się postarać, musimy walczyć i zachować naszą pozycję – powiedział.

Imigrantom też czasem zdarzają się historie jak z bajki o Kopciuszku. 47-latek, Mani Malaichamy dwadzieścia lat temu był biednym imigrantem z Indii. Edukację zakończył w wieku 17 lat. Dzięki finansowej pomocy rodziny, mógł wyjechać do Singapuru. Dostał pracę polegającą na malowaniu mieszkań i drobnych naprawach. Spał w biurze, aby ograniczyć koszty. W tym czasie uczył się też angielskiego. Zarabiał zaledwie 600 dolarów miesięcznie, pracując co najmniej 11 godzin dziennie. Oszczędzał, aby zwrócić pieniądze za podróż i przesłać trochę mieszkającym w Indiach rodzicom.

Po czterech latach jego pensja prawie się podwoiła. Założył rodzinę i dzięki swoim wysiłkom znalazł nową pracę. Ang Ah Teng, jego szef, widząc jego samozaparcie i pracowitość, pomógł mu zostać rezydentem w Singapurze. Mani pracował tak ciężko, że rodzinę mógł odwiedzać zaledwie co pięć lat. Jego szef, w końcu zachęcił go do założenia własnej firmy. Mani Malaichamy stworzył MMM, nadal jednocześnie pracując dla szefa w firmie ATC. Na własny rachunek malował mieszkania i domy, a po trzech latach szło mu tak dobrze, że zrezygnował z etatu. Jego firma się rozwinęła i Mani zatrudnia teraz 26 osób i mieszka w apartamencie wartym 1,2 mln dolarów. Dzięki bardzo ciężkiej pracy i nieustępliwości osiągnął duży sukces.

Bibliografia:

http://www.straitstimes.com/singapore/it-changed-my-life-migrant-worker-goes-from-painting-condos-to-boss-of-own-company

http://www.channelnewsasia.com/news/singapore/may-day-rally-singapore-has-to-work-hard-to-tackle-rising-8808356

http://www.cnbc.com/2017/04/27/foreign-workers-trickle-out-of-singapore-with-job-outlook-to-remain-cautious-mas.html

Photo credit: Bernard Spragg. NZ, Flickr.

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.