Trójmorze jako przedłużenie Grupy Wyszehradzkiej

Inicjatywa Trójmorza pozostaje jeszcze w stanie prenatalnym, przed uformowaniem. Jej pierwsze, pod nazwą inicjatywy „ABC”, kształty wyłoniły się w 2015 r. Pierwszy formalny szczyt w 2016 r. w Chorwacji uznaje się za mało udany. Jego najważniejszym produktem była Deklaracja Dubrownicka, która stwierdzała, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej, doceniając osiągnięcia w zakresie integracji gospodarczej Unii Europejskiej, uświadamiają sobie potrzebę dodatkowej współpracy, uzupełniającej dotychczasowe wysiłki. Faktyczny kształt nadał Trójmorzu dopiero szczyt w Warszawie.

Inicjatywa ma być nieformalna, opiera się na współpracy prezydentów poszczególnych krajów i ich zaplecza. Wpisana ma być w struktury Unii oraz aliansu transatlantyckiego. Na szczycie warszawskim doprecyzowano zakres jej zainteresowań, wskazując na połączenia gazowe oraz ogólną infrastrukturę. Gdy chodzi o konkretne projekty to w grę wchodzi wsparcie dla realizowanego już projektu drogi biegnącej od Kłajpedy (Litwa, Morze Bałtyckie) do Konstancy (Rumunia, Morze Czarne), określanej jako Via Carpatia.

Wedle portalu Business Insider w październiku GDDKIA podpisało stosowne umowy na budowę trzech nowych odcinków S19 (polskiego odcinka Via Carpatia, od Kraśnika do Lasów Janowskich). Drugi podstawowy projekt to połączenia gazowe, prowadzące od Szczecina do Krk w Chorwacji, gdzie powstają porty skroplonego gazu (LNG).

Dopiero jednak następny szczyt w 2018 r. w Bukareszcie ma być okazją do zaprezentowania dalszych projektów, gdyż jak zauważają krytycy projektu (m.in. władze Czech) na razie Trójmorze nie przedstawia żadnych nowych propozycji. Odpowiedź na ten zarzut może być taka, że jego cele są określone, konkretne, ambitne, lecz nie poprzez zamaszystość, lecz realność efektów jakie chce ono osiągnąć: nadrobienie lat zaniedbań w zakresie infrastruktury w regionie.

Chiński projekt Jednego Pasa, Jednej Drogi uświadomił nam, że kwestia dróg, kolei, połączeń, nie jest dziewiętnastowiecznym tematem. Ciągły postęp technologiczny pozostaje z jednej strony czymś oczywistym, lecz zarazem nieprzewidywalnym. Kilkadziesiąt lat temu mogło wydawać się, że transport zostanie całkowicie przejęty przez lotnictwo, do czasu gdy nie rozwinięto nowych rozwiązań w zakresie infrastruktury lądowej (w tym kolejowej). Co rusz powraca się do tego, co zdawało się już być przeszłością i odkrywa nowe możliwości.

Tym więc co w Trójmorzu może najbardziej zaskakiwać to to, że powstaje ono dopiero teraz. Nie da się ukryć, że jest ono częściowo spóźnione, jeśli nie o dwie, to o jedną dekadę. Powinno powstać zaraz po tym jak dziesiątka nowych krajów w 2004 r. weszła do Unii Europejskiej, a na pewno od momentu jak członkami wspólnoty zostały Rumunia i Bułgaria.

Jeśli myślano, że wszystkie projekty integracyjne można będzie realizować via Bruksela, to przeliczono się. Politycy z byłego bloku sowieckiego powinni być bardziej samokrytyczni i świadomi tego, na ile słaba była dotychczas solidarność krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Dyskusje wokół Trójmorza pokazują zresztą, że podejrzliwość, nieufność, nieumiejętność odczytania wzajemnych intencji to w regionie rzecz bardzo częsta.

Dalibor Rohac, piszący dla American Enteprise Institute, interpretuje Trójmorze jako wyraz polskich (przesadnych) ambicji, skierowanych głównie przeciw Rosji; Jurek Kurkiewicz,  szef działu zagranicznego belgijskiego Le Soir, mówi, że Trójmorze to przeciwwaga dla niemiecko-francuskiej Unii. Szczyt w Rumunii, kraju znanym z bardzo prozachodniego kursu, może postawić tamę pojawiającym się w mediach, jak również na politycznych salonach, zarzutom co do istoty całej inicjatywy.

Nie do końca oznacza to, że geopolitycznie Trójmorze pozostaje „neutralne”, żadna międzynarodowa inicjatywa taką nie jest, lecz chodzi o akcenty. Jeśli inicjatorzy nie zamierzają, a takich ambicji nie widać, uczynić z Trójmorza od razu znacznej geopolitycznej siły, to uspokojenie nastrojów jest najbardziej wskazane. Projekt jest ważny, lecz poza Polską i może krajami bałtyckimi, nie jest on jeszcze wpisany w niczyją strategię narodową – co oznacza, że nikt nie będzie za niego umierać.

Poza krytyczną (podejrzliwą) oceną inicjatywy, oddziaływującą na jej członków (podatnych za zarzut „nieeuropejskieści”), istnieją też inne czynniki, które mogą jej zagrażać. Pozostaje ona, i przez najbliższy czas będzie, nieformalną, jej instytucjonalizacja może z kolei nieść ze sobą inne niebezpieczeństwo: zacznie ona być postrzegana jako faktycznie konkurencyjna dla Paryża i Berlina. 

Inicjatywa opiera się na urzędach prezydenckich poszczególnych krajów. Pozycja urzędu prezydenckiego w Europie Środkowo-Wschodniej jest generalnie słaba; prezydenci mają zresztą bardzo różne uprawnienia. W większości krajów, jak Polska, Rumunia, Czechy (od niedawna), Bułgaria, Chorwacja, są wybierani bezpośrednio przez naród, posiadają pewne, różne, uprawnienia w zakresie wojska, polityki zagranicznej i ustawodawstwa. Z racji jednak silnej legitymacji mogą odgrywać istotną rolę polityczną jako inicjatorzy dyskusji i politycznych kierunków.

Niejasne pozostają nie tylko przyszłość projektu, forma, potencjalne geopolityczne znaczenie. Czy będzie ono częścią polityki amerykańskiej, która nakierowana jest od kilku lat na powrót do Europy (w zakresie bezpieczeństwa czy energetyki, tu istotna była obecność Donalda Trumpa), czy może ekspansji Chin (Trójmorze jako zakończenie Nowego Jedwabnego Szlaku), czy może będzie ono przede wszystkim gwarantem samodzielności regionu?

Pytanie jakie trzeba sobie postawić dotyczy też relacji Trójmorza z istniejącymi już inicjatywami regionalnymi, szczególnie z Grupą Wyszehradzką (V4). Grupa Wyszehradzka przeżywa dziś swoisty renesans, od kilku lat, pomimo istniejących niekiedy znacznych rozbieżności – sprawa Ukrainy, relacje Moskwa-Budapeszt. Z czasem zacieśniała nawet wzajemną współpracę: w 2011 r. powołano wspólną grupę bojową, dziś odgrywa ważną rolę w wewnętrznej debacie o przyszłości Unii Europejskiej.

Grupa może być postrzegana również jako sukces, szczególnie na tle wielu innych inicjatyw powoływanych na przestrzeni ostatnich trzech dziesięcioleci w naszej części Europy, lub też tych wyłącznie projektowanych. Tylko praktycznie Skandynawowie i Bałtowie mogą pochwalić się podobną jak my trwałością integracji. Grupa Wyszehradzka powołana została w 1991 r. miała jeden zasadniczy cel: zaprowadzić jej członków do Unii Europejskiej i NATO.

Gdy wypełniła go w 2004 r. nie uległa rozwiązaniu, lecz funkcjonowała dalej. Powoływane na przestrzeni lat projekty – Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki, czy program stypendialny uczestniczyły w realizacji unijnej polityki wschodniej, choć nie udało się Grupie odegrać roli centrum tej polityki.

Słabością Grupy jest przede wszystkim jedno: brak ciągłości w polityce zagranicznej jej członków, widoczny na przestrzeni lat. Rywalizacja poszczególnych krajów, ignorowanie interesów wspólnych, duża zależność od partyjnych układów. Jeśli tak zbieżne pod względem historycznym, geopolitycznym i ekonomicznym kraje nie potrafiły wypracować stałej strategii współdziałania, to pytanie czy uda się to całej 12, od Tallina po Zagrzeb, wydaje się retoryczne.

Z drugiej strony Inicjatywa Trójmorza jest dowodem, że  przywódcy regionu uświadamiają sobie potrzebę integracji na poziomie podstawowym, budowania przestrzeni komunikacji, dosłownie i w przenośni. Nim jednak będzie mówić się o „stanowisku krajów Trójmorza” jako ważnym głosie na arenie międzynarodowej, musi minąć sporo czasu. Obecnie realną rolę odgrywają takie podmioty jak V4 czy Zgromadzenie Bałtyckie (Estonia, Łotwa, Litwa). Trójmorze nie jest w stanie na chwilę obecną ich zastąpić, może co najwyżej być rodzajem przedłużenia istniejących struktur.

Tekst powstał w ramach projektu „Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Poznaniu, 2017-2018”. Projekt współfinansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Share Button

Powiązane wiadomości

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są za pomocą *



© 2014 Centrum Schumpetera. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.